Reklama

Wojciech Zieliński: Czarny charakter i szklaneczka whisky

W październiku na kinowe ekrany trafiły dwa filmy, w których możemy oglądać Wojciecha Zielińskiego: "Zgoda" Macieja Sobieszczańskiego i "Człowiek z magicznym pudełkiem" Bodo Koxa. Aktor wziął również udział w nietypowym projekcie - serialu "Kropla prawdy".

Wojciech Zieliński

Akcja "Zgody" Macieja Sobieszczańskiego rozgrywa się pod koniec II wojny światowej w obozie pracy w śląskich Świętochłowicach. Zieliński wciela się w drugoplanową postać komendanta obozu - Salomona Morela.

Reklama

- Gram autentyczną postać. Powiedzieć, że to był zły człowiek, to nic nie powiedzieć. Mamy do czynienia z psychopatą. Z jego rąk zginęło w Polsce około 2 tysięcy osób osadzonych w różnych obozach pracy, m.in. w Świętochłowicach - opowiada Zieliński.

Aktor przyznał, że jeszcze nie zdarzyło mu się grać równie czarnego charakteru.

- To był pierwszy raz w całej mojej karierze, kiedy grając jakąś postać nie szukałem w niej żadnego pierwiastka człowieczeństwa. Chciałem po prostu pokazać złego człowieka - tłumaczy Zieliński.

Czy udało mu się z sukcesem pokazać na ekranie zło w czystej postaci? Aktor uważa, że końcowy efekt trochę go zaskoczył.

 - Jak już obejrzałem "Zgodę", zauważyłem, że mój bohater nie jest wcale taki zły, jaki chciałem, żeby był. Potem jednak ucieszyłem się, że widzowie "Zgody" nie poznają jego imienia. Nie pada ono ani razu w trakcie projekcji - przyznał aktor.

- Ogólna zasada aktorska jest taka, że zawsze szukamy pełnego obrazu danego bohatera. Nie chcemy przedstawić go jednowymiarowo. Nikt nie jest tak do końca dobry albo zły. To okoliczności nas budują. W tym przypadku nie chciałem się nad tym zastanawiać. Chciałem pokazać psychopatę - precyzował Zieliński.

Aktor dodał, że praca na planie "Zgody" była dla niego nie lada wyzwaniem. Realizacyjna trudność polegała na artystycznej koncepcji kręcenia filmu przy użyciu długich ujęć.

- Jedna scena to jedno długie ujęcie. W ciągu dnia zdjęciowego kręciliśmy jedną, góra dwie sceny - mówił Zieliński, dodając, że ten rodzaj pracy przypominał teatralne doświadczenie. - Aktor mógł się skuteczniej  "wkręcić" w daną postać - zauważył.

Rola w "Zgodzie" była również emocjonalnym wyzwaniem. Wszystko z powodu drastycznych scen, w których musiał brać udział aktor. W jednej z nich podopieczni komendanta depczą ułożonych na ziemi nagich więźniów obozu.

- Kręciliśmy w starych pegeerach, w listopadzie, było strasznie zimno. Te sceny z nagimi statystami... bardzo im współczułem. Ja w grubym skórzanym płaszczu  i oficerkach, a mimo to było mi zimno - przyznał Zieliński, dodając, że hiperrealizm "Zgody" wymagał podobnych poświęceń.

W październiku na ekrany kin trafił też nowy film Bodo Koxa "Człowiek z magicznym pudełkiem". W rozgrywającej się w niedalekiej przyszłości w Warszawie miłosnej historii Zieliński zagrał epizodyczną rolę mężczyzny przesłuchującego dwójkę głównych bohaterów.

- Próbuję w tych krótkich scenach być zarówno komiczny, jak i wnieść coś od siebie do historii - powiedział aktor, zaznaczając jednak, że filmu jeszcze nie widział.

- Jeśli mam być szczery, to mnie w tym filmie nie jest za wiele. Bodo mi jednak mówił, że wykonałem tam świetną robotę - dodał Zieliński.

Aktor wziął też udział w reklamowym projekcie "Kropla prawdy". To pięcioodcinkowa produkcja marki Ballantine’s.

Na pozór zwyczajny elegancki hotel, wewnątrz kameralny bar, charyzmatyczny barman i siedzący przy barze mężczyzna ze szklaneczką whisky w dłoni. Człowiek ten skrywa tajemnicę. Nikt nie wie kim jest, skąd pochodzi i dlaczego skrywa swoją twarz za ciemnymi okularami. Ponoć nikt inny o whisky nie wie tyle co on - brzmi zapowiedź "Kropli prawdy".

Zieliński wciela się właśnie w tajemniczą postać w ciemnych okularach.

- Gram niewidomego konesera whisky - pojawia się każdym odcinku i jest centralną postacią całości - zdradza aktor.

Zieliński przyznał, że praca na planie "Kropli prawdy" nie należała do najłatwiejszych. - Co prawda odcinki trwają po 5 minut, ale my kręciliśmy aż dwa w ciągu jednego dnia - zdradził.

Dodatkowym wyzwaniem było wcielenie się w bohatera, który nie widzi. - Cały czas gadam, a przecież kino to obraz, a nie słowo. Początkowo trudno mi było znaleźć odpowiednie środki wyrazu. Po obejrzeniu całości stwierdzam jednak, że zadanie zostało wykonane optymalnie - aktor pochwalił ekipę produkcji.

Zieliński dodał, że mimo iż "Kropla prawdy" jest reklamową produkcją, ma też edukacyjny walor. - Wiem to z doświadczenia, że kiedy wie się, jak należy pić, wtedy whisky smakuje lepiej - powiedział Zieliński.

Każdy odcinek "Kropli prawdy" to też przewodnik po rodzajach, sposobach podawania i nutach smakowych whisky.

Czy w szklaneczce, którą dostaje w serialu jego postać, znajdowała się prawdziwa whisky?

- W sytuacjach, w których wiedziałem, że mój bohater nie musi już mówić, wtedy rzeczywiście pozwalałem sobie wlewać whisky - ujawnił Zieliński, dodając, że w życiu prywatnym także lubi odprężyć się przy szklaneczce szkockiej.

- Obok "jednego zimnego browara", którego można sobie chlapnąć, kosząc trawnik w upalny dzień, to drugim alkoholem, który może nas uspokoić i sprawić, że się wyluzujemy, jest właśnie whisky - zakończył Zieliński.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Zieliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje