Reklama

Winona Ryder oskarżyła Mela Gibsona o antysemityzm

W udzielonym niedawno wywiadzie Winona Ryder aktorka oskarżyła Mela Gibsona o to, że jest antysemitą, przywołując ich spotkanie sprzed wielu lat. Cieszący się wątpliwą reputacją gwiazdor kategorycznie zaprzeczył jej słowom, określając je mianem kłamstwa. Ryder jednak nie odpuszcza i wydała w tej sprawie specjalne oświadczenie. Wyraża w nim nadzieję, że Gibson „upora się ze swoimi demonami”.

Winona Ryder

Wywiad, którego Winona Ryder udzieliła tygodnikowi "The Sunday Times", odbił się szerokim echem w mediach. Wszystko za sprawą oskarżeń, jakie gwiazda serialu "Stranger Things" skierowała pod adresem Mela Gibsona. Kontrowersyjny reżyser "Pasji", który na przestrzeni lat był wielokrotnie oskarżany o antysemityzm, rasizm i homofobię, a także znęcanie się nad byłą partnerką, z powodu wyznań aktorki znów musi mierzyć się z podobnymi zarzutami.

Reklama

Ryder opisała spotkanie z Gibsonem, do którego doszło na jednym z przyjęć w 1996 roku. "

Byłam na imprezie u mojego przyjaciela. Podszedł do nas Mel Gibson, który palił cygaro. W pewnym momencie, gdy wszyscy byliśmy zajęci rozmową, zapytał mojego znajomego, który był zdeklarowanym gejem: 'Och, chwila, czy zaraz złapię AIDS?'. Później pojawił się temat Żydów. Wtedy zaczepił mnie słowami: 'Chyba nie uciekłaś z pieca, co?'. Przy okazji kolejnego spotkania próbował za to przeprosić" - wyznała aktorka.

Gibson za pośrednictwem swojego reprezentanta kategorycznie zaprzeczył tym oskarżeniom i stwierdził, że Ryder kłamie. 

"Te słowa są w stu procentach zmyślone. Kłamała na ten temat dekadę temu, rozmawiając o tym z prasą, kłamie teraz. Kłamstwem jest też stwierdzenie, że Mel chciał ją przeprosić. Owszem, usiłował się z nią skonfrontować, ale tylko po to, by wyjaśnić te kłamstwa" - zapewnia rzecznik gwiazdora.

W reakcji na te słowa Ryder postanowiła raz jeszcze odnieść się do całej sytuacji, tym razem w oficjalnym oświadczeniu. "Wierzę w odkupienie i przebaczenie i mam nadzieję, że pan Gibson znalazł zdrowy sposób na uporanie się ze swoimi demonami, ale ja nie jestem jednym z nich. Byłam adresatką jego nienawistnych słów. To dla mnie wciąż żywe i bolesne wspomnienie. Musimy brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny i szanować się nawzajem. Życzę mu szczęścia w jego życiowej podróży" - stwierdziła aktorka.

To nie pierwszy przypadek, kiedy Gibsonowi zarzuca się antysemityzm. W 2012 roku hollywoodzki scenarzysta Joe Eszterhas oskarżył Mela Gibsona o sabotaż planowanego filmu o historycznej rewolcie Żydów. Według scenarzysty gwiazdor zrezygnował z realizacji obrazu z antysemickich powodów.

"Doszedłem do wniosku, że powodem, dla którego nie nakręcisz 'The Maccabees', jest najpaskudniejszy z możliwych. Po prostu nienawidzisz Żydów" - napisał Eszterhas w specjalnym liście.

Scenarzysta wspomniał również, że Gibson powiedział mu kiedyś, że holokaust to "w dużej mierze bzdura" a intencją, która stała za realizacją "The Maccabees", było "nawrócenie żydów na katolicyzm".

Również jego głośny film "Pasja" spotkał się z zarzutami o antysemityzm.

"Z całą pewnością nie jestem antysemitą, a mój film nie jest antysemicki" -  twierdził jeszcze  przed premierą reżyser. "Nie nienawidzę nikogo i z całą pewnością nie nienawidzę Żydów" - ciągnął Gibson.

"Mam wśród nich przyjaciół i współpracowników, tak w życiu prywatnym, jak w pracy. Na szczęście cenne przyjaźnie, hartowane przez dziesięciolecia, przetrwały próbę tych obrzydliwych pogłosek. Antysemityzm jest nie tylko postawą całkowicie przeciwną moim własnym poglądom - jest on również całkowitym przeciwieństwem istoty fabuły mojego filmu" - stwierdził gwiazdor.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mel Gibson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje