Reklama

Winona Ryder: Cichy powrót na szczyt

W przyszłym roku Winona Ryder będzie świętować 50. urodziny

Wreszcie w 1999 roku artystka powróciła niejako do korzeni, przyjmując rolę sprawiającej problemy i potrzebującej specjalistycznego leczenia psychiatrycznego bohaterki w "Przerwanej lekcji muzyki" Jamesa Mangolda, na podstawie autobiograficznej powieści Susanny Kaysen. Obraz miał być wielkim powrotem Ryder (zagrała główną rolę i była jednym z producentów wykonawczych), rodzajem drugiego oddechu, tymczasem stał się przepustką do wielkiej kariery dla Angeliny Jolie, która została za drugoplanową kreację w nim nagrodzona Oscarem.

Reklama

Dekadę aktorka zamknęła udziałem w melodramacie "Miłość Nowym Jorku" (za kreację w nim dostała nominację, ale do Złotej Maliny), a także... gwiazdą w słynnej hollywoodzkiej Alei Sław. Została 2165. osobą, którą w ten sposób uhonorowano.

I wówczas nadszedł pechowy 2001 rok, który załamał jej aktorską karierę. Pod jego koniec (12 grudnia) aktorkę aresztowano z zarzutami sklepowych kradzieży w Beverly Hills. Miała wynieść warte 5500 dolarów ubrania i akcesoria.

Ówczesny prokurator okręgowy Los Angeles postanowił na jej przykładzie zrobić "modelowy proces". Liczne pertraktacje nie przyniosły skutki w postaci ugody. Dodatkowo aktorkę oskarżono o korzystanie z lekarstw bez ważnych recept. Wreszcie po roku gwiazda została skazana na 3 lata więzienia w zawieszeniu, grzywnę, 480 godzin prac społecznych i nadzór psychologa.

W 2002 roku pojawiły się dwa filmy z jej udziałem, do których zdjęcia powstały przed jej aresztowaniem: komedie "Simone" i Mr. Deeds - Milioner z przypadku" - ten drugi chociaż zupełnie nieudany, okazał się największym sukcesem komercyjnym w karierze Ryder (126 mln dolarów), ale później było już coraz gorzej.

Po wyroku Ryder postanowiła się wycofać.

"Zaczynasz się wtedy interesować innymi rzeczami" - przyznała w rozmowie z "Marie Claire". Z perspektywy lat podkreśla, że to najlepsze, co mogło jej się stać. "To pomogło mi zrozumieć, że kocham aktorstwo, uwielbiam grać, chcę to robić. Równocześnie pokazało mi, że są inne rzeczy, że nie chodzi tu wyłącznie o mnie, o robienie filmów" - wyjaśniła w rozmowie z "Interview".

Kilka lat temu aktorka zagrała co prawda znakomitą, ale w gruncie rzeczy trzecioplanową rolę w "Czarnym łabędziu" Darrena Aronofsky'ego, ale z pewnością wciąż stać ją na dużo więcej. Udowodniła to rolą w serialowym hicie Netflixa "Stranger Things" oraz tegorocznej produkcji HBO "Spisek przeciw Ameryce".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Winona Ryder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje