Wieńczysław Gliński: Łatwość grania

Widzowie znają go z ról w filmach "Kanał", "Orzech" czy "Echo", ale to życiorys Wieńczysława Glińskiego jest materiałem na niejedną produkcję.

Wieńczysław Gliński zmarł 8 lipca 2008 roku w wieku 87 lat

Jego pierwsze wspomnienie związane było z teatrem. Urodzony w 1921 roku Wieńczysław Gliński miał 4 lata, gdy mama zaprowadziła go na sztukę dla dzieci, w której występował jego ojciec Edward Szupelak-Gliński. W jednej ze scen ojca napadli zbójcy. - Zostawcie mojego tatę - krzyknął na całą salę Wieńczysław. Kilka lat później, jako 12-latek, sam stanął na profesjonalnej scenie, grając w "Jasiu i Małgosi".

Reklama

Artysta przeżył dwa obozy koncentracyjne. "Majdanek i Oranienburg Sachsenhausen. Z Majdanka udało mu się cudem uwolnić. Wrócił do Warszawy razem z uratowanym przez siebie chłopcem, którego uwolnił, używając fortelu: aktorsko zawładnął pijanym funkcjonariuszem tegoż obozu. Był człowiekiem niezwykle pogodnym, nawet czekając na apel o godzinie 5 rano przy mrozie, potrafił serwować kolegom współwięźniom dowcipy i organizować teatrzyk" - opowiadała w wywiadzie z PAP Life Katarzyna Wasilewska, córka aktora, która wydała biografię ojca "Wieńczysław Gliński. Aktor. Amant. Tata".

"Tata nie tylko był w AK, ale także w kontrwywiadzie, tzw. Dwójce" - wyjaśniła córka artysty. Odważna postawa cechowała aktora również wtedy, gdy nastały mroczne czasy stalinizmu. "Nigdy nie trzymał języka za zębami i obśmiewał niejednokrotnie publicznie wszelkie głupoty najlepszego podówczas reżimu na świecie, jakim był ustrój socjalistyczny" - wyznała Wasilewska. Za jeden jedyny dowcip o Stalinie Gliński przez dwa lata był zawieszony w polskim radiu i niezapraszany do słuchowisk...

A jakim był tatą? "Ojcostwo pojmował w sposób dosyć oryginalny. Taty zupełnie nie interesowało to, czy ja mam jakieś wyniki w szkole, czy w ogóle chodzę do tej szkoły. Do tego stopnia, że któregoś dnia zapytał mnie: Właściwie, w której klasie ty jesteś?" - tak wspominała go Wasilewska.

"Nie znaczy to, że moje wychowanie, wykształcenie, wiedza były mu obojętne. Wręcz przeciwnie, przykładał ogromną wagę, do tego co czytam, podsuwał wartościowe lektury. Zaraził mnie pasją podróżowania, chciał, żebym była zdolna do dostrzegania przejawów piękna w otaczającym świecie. Miał powiedzenie: "Zapamiętaj, że to, co kiedykolwiek zobaczysz, będzie cenniejsze od tego, co będziesz mogła kiedykolwiek sobie kupić. To jest prawdziwe bogactwo" - przypomniała Katarzyna Wasilewska.

"Nie spotkałem aktora, któremu granie przychodziło tak łatwo" - pisał o Sławku, jak go nazywali znajomi, Andrzej Łapicki. Ta łatwość grania wielokrotnie pomagała w życiu Glińskiemu.

Pierwszą żonę Irenę poznał w radiu, z którym niemal od zawsze współpracował. Byli dobrym małżeństwem, doczekali się córki, wspomnianej Katarzyny Wasilewskiej. Prowadzili jednak rozrywkowe życie, które często skutkuje błędami. Jego żona taki błąd popełniła. Małżeństwa nie dało się uratować. Jakiś czas później aktor poślubił kelnerkę Marylę, z którą nie czuł się szczęśliwy. Był jednak przy niej aż do jej śmierci.

Nie bez wpływu na jego karierę miał fakt, że podczas stanu wojennego publicznie potępił protestujących aktorów. Prawdopodobnie to sprawiło, że po 1989 r. pojawiał się na ekranie rzadziej, niż można było się spodziewać. Jedną z ostatnich ról zagrał w filmie Jacka Bławuta "Jeszcze nie wieczór", w którym mógł powiedzieć wymarzony monolog Hamleta. Nie doczekał premiery. Zmarł 8 lipca 2008 roku. Miał wówczas 87 lat.

Dowiedz się więcej na temat: Wieńczysław Gliński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje