Reklama

Reklama

Wenecja 2022. Harry Styles: "Nie mam pojęcia, co robię"

Niekwestionowany gwiazdor popu Harry Styles stawia pierwsze duże kroki w aktorskim świecie. Wczoraj na festiwalu filmowym w Wenecji pokazany został film "Nie martw się, kochanie", w którym wcielił się w jedną z głównych ról. Jednocześnie Styles podkreśla, że aktorstwo znajduje się poza jego strefą komfortu.

"Muzykę robiłem znacznie dłużej, więc czuję się w niej trochę bardziej komfortowo. W aktorstwie podoba mi się to, że nie mam pojęcia, co robię" - powiedział Harry Styles na festiwalu filmowym w Wenecji. 

Wokalista wyjaśnił, że uważa muzykę i aktorstwo za dziedziny "pod wieloma względami przeciwne". Równocześnie wspomniał o "zabawnym" poczuciu nieznanego, które towarzyszy obu zawodom. 

Reklama

"Są aspekty aktorstwa, w których trochę czerpiesz z doświadczeń, ale w większości udajesz, że grasz kogoś innego" - stwierdził. "Za każdym razem, gdy możesz spojrzeć na świat z innej perspektywy, może to pomóc w tworzeniu, niezależnie od tego, jak to się potoczy" - dodał. 

Były członek zespołu "One Direction" podkreślił, że nadal chciałby rozwijać się zarówno muzycznie, jak i aktorsko. 

"Czuję się bardzo szczęśliwy, że mogę robić coś, co kocham jako pracę. Czuję, że ta możliwość odkrywania sprawiła, że czuję się jeszcze bardziej szczęśliwy, że mogę robić dwie rzeczy, które naprawdę lubię - powiedział Harry Styles. 

"Nie martw się, kochanie": Odważny obyczajowo thriller

Alice (Florence Pugh) i Jack (Harry Styles) mają szczęście mieszkać w wyidealizowanej społeczności Victory. Jest to eksperymentalne miasteczko pracownicze dla zatrudnionych przy ściśle tajnym Projekcie Victory oraz ich rodzin. Optymizm społeczny lat 50. XX wieku, uosabiany przez szefa, Franka (Chris Pine) - korporacyjnego wizjonera i trenera motywacyjnego - przenika każdy aspekt codziennego życia w tej zintegrowanej pustynnej utopii. 

Mężczyźni spędzają każdy dzień w siedzibie Projektu Victory, pracując nad "rozwojem nowoczesnych materiałów". Ich żony zaś - w tym elegancka partnerka Franka, Shelley (Gemma Chan) - cieszą się pięknem, luksusami i rozpasaniem swojego osiedla. Życie w nim jest doskonałe, a potrzeby każdego mieszkańca są zaspokajane przez pracodawców. W zamian proszą oni tylko o dyskrecję i niekwestionowane oddanie sprawie Victory. 

Na powierzchni idyllicznego życia pojawiają się jednak pęknięcia, a spod atrakcyjnej fasady wyzierają przebłyski czegoś strasznego. Alice czuje się w obowiązku sprawdzić, czym i dlaczego zajmują się pracownicy Victory. Jak dużo będzie gotowa poświęcić dla ujawnienia tego, co naprawdę dzieje się w tym raju?

"Nie martw się, kochanie" to odważny obyczajowo, zawiły i zachwycający wizualnie thriller psychologiczny w reżyserii Olivii Wilde z rolami Florence Pugh i Harry’ego Stylesa, którym towarzyszą: Olivia Wilde ("Babylon"), Gemma Chan ("Bajecznie bogaci Azjaci"), KiKi Layne ("The Old Guard") i Chris Pine ("Wszystkie stare noże").

W filmie występują także: Nick Kroll ("How It Ends"), Sydney Chandler ("Pistol"), Kate Berlant ("Pewnego razu... w Hollywood"), Asif Ali ("WandaVision"), Douglas Smith ("Wielkie kłamstewka"), Timothy Simons ("Figurantka") i Ari’el Stachel ("Respect the Jux"). 

Wilde wyreżyserowała film na podstawie scenariusza Katie Silberman (Szkoła melanżu). Silberman posłużyła się pomysłem swoim oraz Carey Van Dyke i Shane’a Van Dyke’a ("Czarnobyl. Reaktor strachu").  W ekipie Wilde znaleźli się dwukrotnie nominowany do Oscara operator Matthew Libatique ("Narodziny gwiazdy", "Czarny łabędź"), scenografka Katie Byron ("Szkoła melanżu"), montażysta Affonso Gonçalves ("Córka"), nominowany do Oscara kompozytor John Powell ("Jason Bourne"), kierownik muzyczny Randall Poster ("Nie czas umierać") i projektantka kostiumów Arianne Phillips ("Pewnego razu... w Hollywood").  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Harry Styles | Nie martw się kochanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL