Reklama

Reklama

Weekend w kinie: Polski film roku i szalone porno

Sześć filmów wchodzi na ekrany kin w ostatni piątek września. Najgłośniejsze z premier to z całą pewnością polski kandydat do Oscara 2022, czyli "Żeby nie było śladów" Jana P. Matuszyńskiego oraz "Niefortunny numerek lub szalone porno" Radu Jude - laureat Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Berlinale.

Wyreżyserowany przez Jana P. Matuszyńskiego ("Ostatnia rodzina") dramat historyczny "Żeby nie było śladów" jest polskim reprezentantem w przyszłorocznym oscarowym wyścigu, a obecnie walczy o Złote Lwy na 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (jest faworytem do głównej nagrody). Polska, 1983 roku. W kraju wciąż obowiązuje, mimo zawieszenia, wprowadzony przez komunistyczne władze stan wojenny, mający na celu zduszenie solidarnościowej opozycji.

Reklama

12 maja Grzegorz Przemyk, syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, zostaje zatrzymany i ciężko pobity przez patrol milicyjny. Przemyk umiera po dwóch dniach agonii. Jedynym świadkiem śmiertelnego pobicia jest jeden z kolegów Grzegorza, Jurek Popiel, który decyduje się walczyć o sprawiedliwość i złożyć obciążające milicjantów zeznania. Początkowo aparat państwowy, w tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, bagatelizuje sprawę. Jednak gdy ponad 20 tysięcy ludzi przemaszeruje przez ulice Warszawy za trumną Przemyka, władza decyduje się użyć wszelkich narzędzi przeciwko świadkowi i matce zmarłego, aby ich skompromitować i zapobiec złożeniu przez Jurka zeznań w sądzie.

Rozpoczyna się, nadzorowana osobiście przez Ministra Spraw Wewnętrznych, generała Czesława Kiszczaka, operacja "Junior", której głównym celem jest powstrzymanie Jurka przed ujawnieniem prawdy oraz zrzucenie winy na sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka po pobiciu na pogotowie. Armia esbeków zaczyna śledzić Jurka i jego rodziców, inwigilując ich życie prywatne 24 godziny na dobę, zaś media i prokuratura są kierowane i naciskane przez władzę, aby do opinii publicznej trafiały tylko "właściwe" komunikaty. Z kolei Barbara Sadowska nie traci nadziei na sprawiedliwość, a przedstawiciele władzy państwowej i specjalna grupa śledczych prowadzą kolejne narady, jak ukręcić łeb sprawie Przemyka...

Rumuński dramat "Niefortunny numerek lub szalone porno", zdobywca Złotego Niedźwiedzia na ostatnim Berlinale, to filmowy traktat o pornografii, obsceniczności i perwersji. Fiilm opowiada o wycieku seks-taśmy i konsekwencjach, jakie upublicznienie małżeńskich zabaw w sypialni będzie miało dla Emi, nauczycielki w prestiżowym liceum. Prowokacyjny, błyskotliwy, kipiący gniewem i nieodparcie przy tym zabawny obraz Radu Jude bierze na warsztat zjawisko paniki moralnej, obnażając towarzyszącą jej hipokryzję, ignorancję i autorytarne ciągoty.

Co tu jest bowiem "naprawdę" obsceniczne: widok osób uprawiających za obopólną zgodą seks czy może sportretowana tu nędza miasta, zdewastowanego przez dziki kapitalizm i nacjonalistyczną ideologię? Czy perwersyjna jest nauczycielka, czy może samozwańczy trybunał święcie oburzonych rodziców, który zebrał się w szkole, by ją osądzić? Wypełniony archiwaliami "Niefortunny numerek..." jest katalogiem tej prawdziwej pornografii: politycznej, religijnej, klasowej, szerzącej się bezwstydnie pod szlachetnymi hasłami. Prawdziwe powody do wstydu - przekonuje Jude - znajdziemy na naszych ulicach i w naszych własnych podręcznikach historii.

"Jeźdźcy sprawiedliwości", nowy film zdobywcy Oscara Andersa Thomasa Jensena, reżysera wielokrotnie nagradzanych przez publiczność "Jabłek Adama", to trzymające w napięciu skandynawskie kino sensacyjne, w którym nie brak ciętego humoru i w którym nic nie dzieje się przypadkiem. Markus (Mads Mikkelsen) wraca z misji wojskowej, by zająć się córką Mathilde, po tym, jak jego żona ginie w katastrofie kolejowej. Wszystko wskazuje na zwykły wypadek, do czasu... kiedy do jego drzwi puka Otto - ocalały z wypadku matematyk, dziwak. Otto z dwójką ekscentrycznych przyjaciół przekonują Markusa, że katastrofa pociągu była starannie zaplanowanym zamachem. Kiedy udaje im się zebrać dowody, pozostaje tylko jedno: odwet! Połączeni wspólnym celem nie cofną się przed niczym, nawet jeśli będzie to wymagało przekroczenia cienkiej granicy między tym, co jest prawdą, a tym, co stanowi tylko pasujący element układanki.

Oliver, główny bohater familijnej produkcji "Jak rozmawiać z psem", ma 12 lat i jest technologicznym geniuszem. Jego najlepszym przyjacielem jest pies o imieniu Henry. Niestety chłopiec nigdy nie wie co kołacze się po głowie zwierzaka, gdy ten do niego szczeka. To się jednak zmieni! Pewnego dnia Oliver przeprowadza tajemniczy eksperyment, w wyniku którego między czworonogiem a jego właścicielem nawiązuje się telepatyczna więź. Od tej pory chłopiec słyszy myśli własnego psa, dzięki czemu mogą ze sobą normalnie rozmawiać. Szybko się okazuje, że ta dwójka ma ze sobą mnóstwo wspólnego, a na pierwszym miejscu jest miłość do naleśników! Za rogiem czyha jednak niebezpieczeństwo - na trop chłopca i jego psa wpadają podejrzani ludzie, którym bardzo zależy na poznaniu tajników telepatycznego eksperymentu. Oliver i Henry ruszają do akcji! Zaczyna się przygoda pełna humoru, zwrotów akcji i wielkiej przyjaźni.

Grana przez Paulę Beer tytułowa bohaterka francusko-niemieckiego dramatu "Undine" Christopha Petzola jest historyczką i pracuje jako przewodniczka w jednym z berlińskich muzeów. Prowadzi z pozoru zupełnie normalne i ułożone życie. Związany jest z nią jednak stary nordycki mit o zamieszkujących jeziora i rzeki istotach, które surowo karzą zdradzających je kochanków. Kiedy narzeczony zostawia Undine dla innej kobiety, jego los wydaje się być przesądzony. Bohaterka jest przekonana, że nie ma wyboru aż do momentu, kiedy zakochuje się Christophie (Franz Rogowski). Niestety, i na tej relacji pojawia się niebezpieczna rysa.

Na wypranym z kolorów tybetańskim płaskowyżu Kekexili, najwyższym i największym na świecie, trudno o żywą duszę. Nikogo na swojej drodze nie spodziewa się z pewnością tytułowy bohater chińskiego filmu "Jinpa" Pemy Tsedena, kierowca ciężarówki o aparycji wiecznego hipisa, samotnie pokonujący surowy krajobraz przy dźwiękach "O sole mio" wydobywających się z zajechanej kasety magnetofonowej. Hipnotyczną podróż przerwie mu jednak spotkanie z małomównym piechurem, który przemierza pustkowie w poszukiwaniu zemsty.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kinowe premiery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje