Reklama

Reklama

Weekend w kinie

W wigilijny piątek, 24 grudnia, na ekranach polskich kin debiutuje tylko jeden film - "Wimbledon" w reżyserii Richarda Loncraine'a, z Kirsten Dunst i Paulem Bettany w rolach głównych. "Wimbledon" to brytyjsko-amerykańska komedia rozgrywająca się na kortach tenisowych.

Bohaterem filmu jest Peter Colt (Paul Bettany) - zawodowy tenisista, który nigdy nie spełnił swego marzenia o znalezieniu się w pierwszej dziesiątce światowej klasyfikacji w tej dyscyplinie sportu. Klasyfikowany wcześniej na 11. miejscu światowego rankingu, obecnie nie może się poszczycić większymi osiągnięciami.

Spadł na 119. miejsce i staje twarzą w twarz z widmem przejścia na sportową "emeryturę" i podjęcia pracy instruktora.

W przededniu zakończenia profesjonalnej tenisowej kariery Peter otrzymuje "dziką kartę", która pozwala mu zagrać w finałach turnieju wimbledońskiego i... na zawsze pożegnać się z kortem.

Amerykanka Lizzie Bradbur (Kirsten Dunst), wschodząca gwiazda i "enfant terrible" międzynarodowego tenisa, po raz pierwszy ma wystąpić na osławionych kortach Wimbledonu. Dynamiczna, przebojowa, dążąca do celu dziewczyna, dodatkowo nakręcona do zwycięstwa przez równie ambitnego i nadopiekuńczego ojca i zarazem osobistego trenera Dennisa (Sam Neil), zamierza zrobić wszystko żeby tylko osiągnąć wymarzony mistrzowski tytuł.

Reklama

Na drodze nie jest w stanie stanąć nawet powrót byłego chłopaka i długotrwały, burzliwy związek z "kolegą po fachu", równie zdolnym amerykańskim tenisistą Jakem Hammondem (Austin Nichols).

Plany Petera co do cichego zejścia z kortu zostają tymczasowo zahamowane przez bieg wydarzeń, w momencie, kiedy nieco podupadły na duchu i formie zawodnik przybywa na osławione królewskie korty trawiaste Wimbledonu, żeby wziąć udział w najbardziej liczących się zawodach tenisowych na świecie.

To właśnie tam przypadkowe spotkanie z Lizzie i wzajemne oczarowanie przeradza się w siłę napędową, która pozwala Peterowi wygrać pierwszy mecz. Nakręcony mieszanką nieoczekiwanego uśmiechu fortuny, miłosnego zauroczenia i sprawności tenisowej na korcie, Peter rozpoczyna swój wielki "come back", stopniowo zdobywając coraz lepsze noty, a jednocześnie podziw i uznanie byłych fanów, którzy z nowym entuzjazmem kibicują swojemu "wyciągniętemu z lamusa" faworytowi.

Ten nie pierwszej już młodości zawodnik brytyjskiej korony odkrywa ku swej radości i zaskoczeniu starą prawdę - świat kocha zwycięzców. Stopniowo zaczyna przyzwyczajać się i napawać dawno już zapomnianym smakiem wygranej, podobnie jak i jego zwykle wcześniej nieobecny agent Ron Roth (Jon Favreau).

Lizzie z kolei gotowa jest wyrzec się przypadkowych turniejowych romansów, ponieważ ku swemu zdumieniu zaczyna zdawać sobie sprawę, że dziej się rzecz wręcz niewyobrażalna - zaczyna zakochiwać się w brytyjskim byłym nieudaczniku, który jednak w głębi serca jest wielkim triumfatorem.

Czy tych dwoje znajdzie razem swoje szczęście? No cóż, wszystko w rękach losu!

"Wimbledon" od 24 grudnia w polskich kinach.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: film | Wimbledon | Peter

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy