Reklama

Wacław Kowalski: Jak panu nie wstyd?

Wacław Kowalski

Wacław Kowalski miał też w dorobku wiele ról w Teatrze Telewizji, m.in. w "Balladynie" według Juliusza Słowackiego, w reż. Ewy i Czesława Petelskich (1970), "Młynie nad Lutynią" wg Jarosława Iwaszkiewicza, w reż. Andrzeja Zakrzewskiego (1974), "Domu otwartym" wg Michała Bałuckiego, w reż. Joanny Wiśniewskiej (1977).

Reklama

Kowalski wystąpił też m.in. w komedii Tadeusza Chmielewskiego "Nie lubię poniedziałku" (1971, jako dźwigowy) i w serialu "Janosik" Jerzego Passendorfera (1974, jako góral Bruzda).

Reżyserzy obsadzali go głównie w rolach pozytywnych bohaterów. "Próbowałem zagrać kiedyś negatywną postać, ale wywołało to sprzeciwy. W 'Przygodach psa Cywila' wcieliłem się w faceta, który chodzi po lesie i rzuca kijkiem w wiewiórkę. Po projekcji otrzymałem mnóstwo listów pełnych wyrzutów: 'Panie Kowalski, jak panu nie wstyd!'" - mówił.

W 1983 roku Wacław Kowalski otrzymał Nagrodę Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji I stopnia za wybitne role w filmach telewizyjnych. W 1988 roku został laureatem Wiktora - nagrody telewidzów dla najpopularniejszej postaci TVP.

Po tragicznej śmierci syna w 1982 roku aktor wycofał się z zawodu. Wpadł w głęboką depresję, nie był w stanie pracować. Choć podejmowano liczne próby, by namówić go do powrotu na plan, odmawiał. W końcu zapadła decyzja, że kochany przez widzów Popiołek z serial u"Dom" umrze. A aktor już nigdy do zawodu nie wrócił. Składano mu różne propozycje, nie chciał o nich słyszeć.

W 1990 roku Wacław Kowalski zasłabł w domu. Był wtedy przy nim jego starszy syn Jan, z zawodu lekarz. Podjął natychmiast działania, wezwał karetkę pogotowia. Nic jednak nie dało się zrobić. Aktor zmarł w drodze do szpitala.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wacław Kowalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje