Reklama

Reklama

W malowniczych plenerach

Trwają zdjęcia do filmu Jacka Bromskiego "U Pana Boga za miedzą" - kontynuacji komedii "U Pana Boga za piecem" i "U Pana Boga w ogródku".

W tej części, podobnie jak i w poprzednich, nie zabraknie realistycznie ukazanego humoru i zabawnych postaci.

"W Królowym Moście odbywać się będą wybory nowego burmistrza. Oczywiście wcześniej stoczona zostanie walka wyborcza między dwoma kandydatami, w którą każdy z nich próbował będzie wciągnąć i Komendanta i Księdza" - opowiada reżyser i scenarzysta Jacek Bromski, którego spotkaliśmy goszcząc na planie w podlaskiej Supraśli.

Ekipa tej produkcji po raz kolejny z wielką sympatią została przywitana przez Podlasian.

Reklama

"Mieszkańcy są dla nas bardzo życzliwi. Służą swoją pomocą, a nawet opowiadają różne historie, które ich zdaniem mogłyby zostać wykorzystane w scenariuszu" - wyznaje reżyser.

W trzeciej części pt. "U Pana Boga za miedzą" nie zabraknie również nowych postaci. Do ról tych Jacek Bromski tradycyjnie już zaangażował aktorów mniej popularnych.

"Wolę nieznane twarze, bo wtedy historia jest bardziej wiarygodna. Film jest specyficzną opowieścią mającą swoich bohaterów i nie chciałbym, żeby kojarzyli się oni z innymi rolami" - wyjaśnia Bromski. Nowi bohaterowie to Staś Niemotko, po dwudziestu latach emigracji wracający na ojcowiznę i Marina - atrakcyjna, dojrzała i samotna instruktorka. Z odtwórczynią tej roli, Agnieszką Kotlarską, mieliśmy okazję porozmawiać na planie.

"Moja bohaterka przybywa do Królowego Mostu, aby zapoznać miejscową policję z tajnikami obsługi komputera" - opowiada aktorka. - "Jest to typ kobiety, która zaciera wszelkie różnice między sobą i mężczyznami, choć nie do końca jej się to udaje".

Mimo wszystko Marina wzbudza ogromne emocje w mężczyznach, między innymi w samym komendancie.

"Komendant zaczyna zwracać uwagę na swój wygląd, bardziej dba o siebie i pomimo różnicy wieku flirtuje z Mariną" - opowiada odtwórca tej roli, Andrzej Beya-Zaborski.

Zdradza także, że posterunkowym i w tej części nie zabraknie nowych wyzwań, bowiem po latach do miasteczka powróci banda Gruzina. Po raz kolejny więc możliwość wykazania się będzie miał Marian Cielęcki, zięć Komendanta.

"Marian to prawa ręka Komendanta, naśladuje go absolutnie we wszystkim, razem chodzą do pracy, wracają, tak samo trzymają teczkę. Bardzo śmieszy mnie ta postać, mam nadzieję, że rozbawi także i widzów" - mówi Wojciech Solarz.

Wszyscy aktorzy zgodnie przyznają, że atmosfera na planie jest bardzo rodzinna, a na Podlasiu żyje się wręcz jak u Pana Boga za piecem. Aż żal, żeby reżyser poprzestał na trzeciej części. Póki co, Jacek Bromski zdradza, że na razie nie ma pomysłu na kolejną część z serii "U Pana Boga...". "Myślę, że trójka to taka ładna liczba, więc chyba na niej zakończymy. Aczkolwiek nigdy nie wiadomo" - mówi tajemniczo i zachęcająco.

Premiera filmu "U Pana Boga za miedzą" przewidziana jest na wiosnę 2009 roku, a fani tej komedii z pewnością ucieszą się, na wieść, że powstanie także dwunastoodcinkowy serial telewizyjny, który na ekranach telewizyjnych ukaże się pod koniec przyszłego roku.

AKPA/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: plener | Bromski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje