Pierwsza część "Szybkich i wściekłych" ukazała się w 2001 roku. Opowiadała o grupie złodziei, która brała także udział w nielegalnych wyścigach ulicznych. Z czasem twórcy zaczęli pozwalać sobie na dużo więcej - produkcje skręciły w stronę kina szpiegowskiego, aż w końcu pojawiły się te najbardziej szalone pomysły. Latające samochody? Żadnego problemu!
Jedną z ikon serii filmów jest zdecydowanie Vin Diesel, który jest związany z nią od samego początku. Wedle informacji z 2026 roku finał będzie nosił tytuł "Fast Forever" i wejdzie do kin 18 marca 2028 roku. Za jego kamerą stanie Louis Leterrier. Diesel zapowiadał wcześniej, że akcja będzie się rozgrywała w Los Angeles, co ma stanowić symboliczny powrót serii do korzeni.
Scenariusz już trafił w ręce aktora, który nie kryje ogromnego wzruszenia.
Vin Diesel płakał czytając scenariusz
W sobotę aktor podzielił się informacjami na temat 11. i ostatniej części serii, "Fast Forever".
"Nie macie pojęcia… Kiedy nadejdzie 17 marca 2028 roku… podziękujecie Bogu, że udało się zobaczyć pierwszą część w kinach tego lata" - napisał na Instagramie, zamieszczając zwiastun oryginału.
"Właśnie przeczytałem scenariusz Mike'a Lesliego do 'Fast Forever'. To najlepszy scenariusz, jaki czytałem od dekad. Wciąż płaczę…" - dodał Diesel.
Chociaż powoli żegnamy się z kultową serią, to wcale nie oznacza końca opowieści ze świata "Szybkich i wściekłych". Vin Diesel zapowiedział, że stacja NBCUniversal pracuje już nad czterema serialami osadzonymi w tym uwielbianym uniwersum.
Według źródeł jeden z seriali powstaje dla platformy Peacock, a kolejne są na różnym etapie rozwoju w Universal Television. Diesel jest producentem wykonawczym nowej adaptacji, a scenariusz do odcinka pilotażowego napisze Mike Daniels.










