Reklama

Veruschka: Nazywano ją najpiękniejszą kobietą na Ziemi

Veruschka i David Hemmings w "Powiększeniu" Antonioniego

Sukces przyszedł po roku, gdy Vera zrozumiała, że musi wymyślić siebie na nowo. Najpierw zmieniła imię. "Veruschka brzmiało z rosyjska, ten kraj wszystkim się kojarzył z tajemniczością i egzotyką. Postanowiłam też wykorzystać swoją przeszłość, a nie od niej uciekać. Jestem trochę smutną arystokratką z Europy, która mówi z akcentem? OK, będę nią do kwadratu".

Reklama

Na castingach zachowywała się tak, jakby nie zależało jej na zleceniu - od razu wzbudzała szacunek. Pytana o portfolio, wzruszała ramionami: "Po co mam nosić cudze zdjęcia, skoro interesuje mnie to, co właśnie ty zrobisz z moją twarzą?". Zadziałało i kalendarz Veruschki zapełnił się zleceniami. W ciągu dziesięciu lat pojawiła się na niezliczonych okładkach na całym świecie, nazywano ją nawet najpiękniejszą kobietą na Ziemi.

Pozowała najlepszym i nie bała się nietypowych wyzwań. Jak choćby wtedy, gdy Salvador Dali zmienił ją w rzeźbę przy pomocy... pianki do golenia. Jednak gdy nowa redaktor naczelna amerykańskiego "Vogue’a" kazała jej zrezygnować z egzotycznego wyglądu: ściąć włosy i być jak inne modelki, by "czytelniczki mogły się z nią utożsamić", Veruschka wzruszyła ramionami. "Nie ma mowy" - oświadczyła i postanowiła zakończyć karierę.

"Nie oszukujmy się, mimo tego blichtru modelka jest tylko wieszakiem na ubrania. Na sesjach zdjęciowych nikogo nie interesuje twoja opinia" - podsumowała po latach ten krok.

Być może coś wspólnego miała z tym depresja, która prześladowała ją przez większość dorosłego życia. Specjaliści, u których szukała pomocy, dopatrywali się przyczyn w traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa. W rezultacie nigdy nie założyła rodziny. Oddała się sztuce, angażując się tylko w autorskie projekty fotograficzne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje