Reklama

Upał w kinie

Popkultura

Czymże byłaby lista o "upalnych" produkcjach, gdyby nie wspomnieć w niej o słonecznych wybrzeżach, skąpo ubranych plażowiczach i drinkach z parasolką, które przewijają się w wielu tworach - tak filmowych, jak i telewizyjnych. Amerykańska popkultura z chęcią karmi się takimi i podobnymi widokami, nie szczędząc widzom uroku nadbrzeżnych kurortów. Przykładów można wymieniać wiele. Poczynając od seriali z lat 80., takich jak "Policjanci z Miami", który sycił oczy rozgrzanym krajobrazem południowo-wschodniej Florydy, czy "Gliniarz i prokurator", który rozpoczął swą akcję w słonecznej Kalifornii, by przenieść ją niedługo wprost na gorące Hawaje.

Reklama

Idąc przez realizacje kolejne, w tym wyjątkowo popularny w Polsce "Słoneczny patrol" z Davidem Hasselhoffem i Pamelą Anderson w rolach głównych i wpisaną już na stałe do popkultury sceną zwolnionego biegu po plaży. Kończąc zaś na kiczowatym upale spod ręki Michaela Baya ("Bad Boys", "Transformers" czy "Pearl Harbor"), który ogrzewa widzów w wielu innych "popcornowych" ekranizacjach. Wakacyjne kino rządzi się wszak swoimi prawami. Parafrazując klasyka - "Ja rozumiem, że wam jest ciepło, ale jak jest lato, to musi być ciepło, tak?".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje