Reklama

Upał w kinie

"Hydrozagadka" (1970), reż. Andrzej Kondratiuk

Bohaterowi "Upadku" z pewnością przydałaby się w krytycznej sytuacji pomocna dłoń Asa, polskiego superbohatera wykreowanego w filmie Andrzeja Kondratiuka. Nie jest jednak pewne czy peerelowski Superman podjąłby się wyzwania - tyle obowiązków czekało już na niego w jego rodzimym kraju. Podczas największych upałów w Warszawie zaczyna brakować wody. W niewytłumaczalny sposób znika z kranów. Za wszystkim, jak to w PRL-u, stoi oczywiście element obcy. To egzotyczny Maharadża Kaburu dobija właśnie ciemnych interesów z szalonym Doktorem Plamą.

Reklama

Plan jest banalny - odparować wodę ze stołecznych zbiorników, przetransportować ją za pomocą wiatru nad wysuszone państwo zagranicznego towarzysza, zamontować nad pustyniami sieć balonów, przy czym każdy z nich ma utrzymywać lodówkę, z oziębionej tym sposobem chmury wytworzyć deszcz, który Maharadża przechwyci i sprzeda swojej spragnionej ludności po nieziemskich cenach. "Na każdym litrze ma pan centa" - przekonuje Plama. Do akcji jednak wkracza As.

"Hydrozagadka" wydaje się najbardziej absurdalną (momentami surrealistyczną) i groteskową spośród kultowych polskich komedii. Film pomyślany od początku jako "kompletny odlot" (wyrażenie reżysera) skutecznie zakpił z peerelowskich standardów życia, nowomowy i socrealistycznej sztuki, a w dodatku wykorzystał w ciekawy sposób schematy znane z popkultury amerykańskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje