Reklama

Trujący dym na planie

W piątek, 14 sierpnia, po zatruciu sztucznym dymem Mark Wahlberg został przewieziony karetką do szpitala.

Hollywoodzki aktor był hospitalizowany w Massachussets General Hospital z powodu nawdychania się zbyt dużej ilości gazu mgielnego. Gaz był wpompowywany na plan jego najnowszego filmu "The Fighter", by dodać kręconej scenie... tajemniczej atmosfery.

Reklama

"Najwidoczniej nawdychał się za dużo dymu" - mówi członek ekipy filmowej.

Gdy 38-letni gwiazdor obudził się następnego dnia po zdjęciach "nie mógł złapać tchu" i od razu przewieziono go do szpitala, gdzie lekarze podłączyli go do respiratora.

Wahlberg wyszedł ze szpitala jeszcze tego samego dnia i od razu stawił się do pracy na planie.

Kręcony właśnie film to biografia bostońskiego boksera Mickey'a "Irish" Warda, którego gra Wahlberg. Partneruje mu Christian Bale, wcielający się w trenera i przyrodniego brata "Irisha", Dicky Eklunda, oraz piękna Amy Adams, znana z "Wątpliwości".

Niedawno Wahlberg przyznał, że do tej roli przygotowywał się już od kilku lat, jako że projekt był wielokrotnie przesuwany. Premiera filmu jest planowana na 2011 rok.

FemaleFirst

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mark Wahlberg | trujące | trująca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje