Reklama

Reklama

"To tylko seks": Zgrany komiczno-erotyczny duet

W czwartkowy wieczór o godz. 21 Polsat Film wyemituje romantyczną komedię "To tylko seks". Największą siłą obdarzonego pikantnym humorem filmu jest "komiczno-erotyczny duet" Justina Timberlake'a i Mili Kunis.

Justin Timiberlake i Mila Kunis w komedii "To tylko seks"

Film "To tylko seks" (oryginalny "Friends with Benefits" był znacznie bardziej subtelny) jest dziełem Willa Glucka, który wcześniej pokazał się z dobrej strony jako twórca "Łatwej dziewczyny". "Przypomnę, że w tamtym filmie dużo mówiło się o seksie, ale go nie uprawiano. Tu zaś jest zupełnie odwrotnie" - pisał recenzent Interii, Krystian Zając.

"Zawsze chciałem zrobić film, który by w jakiś sposób nawiązywał do starych produkcji z Hepburn i Tracym" - wyjaśnia reżyser Will Gluck, mówiąc o swojej miłości do seksownych, pełnych ciętych dialogów komedii ze złotych lat Hollywood. Dlatego scenariusz "To tylko seks" ze swoimi komicznymi sytuacjami i czarującymi, chociaż niedoskonałymi bohaterami, okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dylan i Jamie to bohaterowie w stylu duetu Hepburn/Tracy posiadający współczesną wrażliwość, aspiracje, a przede wszystkim poglądy na rodzinę, przyjaźń, miłość i seks.

Reklama

Dylan (Justin Timberlake) i Jamie (Mila Kunis) z pewnością nie mają zamiaru się ustatkować. Jeszcze nie. Kiedy zajmująca się rekrutacją dla nowojorskiej firmy Jamie próbuje swoich umiejętności, usiłując zwerbować dyrektora artystycznego z Los Angeles, Dylana, oboje szybko odkrywają, że są bratnimi duszami. Mając za sobą wiele nieudanych związków, gotowi są zrezygnować z miłości i skupić się na przyjemnościach. Kiedy więc Dylan przenosi się do Nowego Jorku, para zaczyna regularnie się spotykać, żartując z miłości, która jest według nich mitem rozpowszechnianym przez hollywoodzkie filmy. I właśnie wtedy rozpoczynają przepysznie seksowny eksperyment, zdecydowanie przeznaczony tylko dla dorosłych.

Czy tych dwoje odnoszących sukcesy i gardzących zaangażowaniem przyjaciół będzie w stanie odkryć nowe obszary? Czy jeśli do swojej przyjaźni dodadzą seks "bez emocji", będą w stanie uniknąć niebezpieczeństw związanych z myśleniem o drugiej osobie, jako o kimś więcej niż tylko kumpel? Jako ludzie niebiorący na serio obietnic oferowanych przez komedie romantyczne, Dylan i Jamie nie powinni być zaskoczeni tym, że ich odważne posunięcie stanie się nieprzyzwoitą, pełną seksu wyprawą na niezbadane tereny, która odkryje więcej niż mogli się spodziewać.

Reżyser Will Gluck doskonale zdawał sobie sprawę, że podstawą sukcesu filmu będą dobrze obsadzeni aktorzy.

"Pomiędzy Justinem i Milą wytworzyła się niewiarygodna chemia. To było jak magia. Po prostu chciało się ich oglądać razem. Najważniejsze sceny w filmie, to te, w których są razem na ekranie" - wyjaśniał reżyser. "Wygrałem los na loterii, mogąc pracować z tą dwójką. Mila jest zabawna, charyzmatyczna i piękna. Dobrze się na nią patrzy. Szczególnie, gdy jest z Justinem" - dodawał

Justin Timberlake pokochał nie tylko pikantny humor zawarty w scenariuszu, ale był także zaintrygowany tym, w jakim miejscu w życiu znajdują się Dylan i Jamie, kiedy ich poznają widzowie. Oboje są młodzi, odnoszą sukcesy zawodowe, ale także bardzo ostrożnie podchodzą do miłości i zmagają się z problemami rodzinnymi.

Mila Kunis postrzegała postać Jamie jako kogoś, kto "wierzy w prawdziwą miłość, przeznaczonego jej księcia i desperacko tego szuka". Nie okazuje jednak uczuć. "Jest typową mieszkanką Nowego Jorku" - śmiała się Kunis. "Jest inteligentna, wygadana, zdeterminowana i z pewnością większa z niej realistka niż marzycielka. Jamie jest także zabawna i łatwa we współżyciu. Kiedy więc Dylan przeprowadza się do Nowego Jorku i przyjmuje posadą w magazynie 'GQ', szybko stają się przyjaciółmi, zawsze gotowymi do pośmiania się z szaleństwa świata i własnych dziwactw" - dodawała aktorka.

Recenzent Interii zgadzał się, że "To tylko seks" zawdzięcza swój urok odtwórcom głównych ról.

"Obraz Glucka nie byłby z pewnością tym samym, gdyby nie odtwórcy głównych ról: Mila Kunis i coraz bardziej filmowy Justin Timberlake. Może ekranowa chemia między nimi nie doprowadziłaby do wybuchu reaktora, ale z pewnością widać rodzaj seksualno-emocjonalnego napięcia pomiędzy ich bohaterami. W efekcie tworzą naprawdę zgrany komiczno-erotyczny duet" - pisał Krystian Zając.

Recenzent Interii dodawał też, że "To tylko seks" wybija się na tle innych współczesnych komedii romantycznych. "Wyróżnia go nawiązywanie do innych gatunków filmowych: dramatu czy filmu kumpelskiego (buddy movie), a także umieszczenie akcji (w większości) w pocztówkowo prezentowanym Nowym Jorku, a nie jak zwykle w przypadku tego typu dzieł - Los Angeles" - konkludował Zając.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: To tylko seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje