Reklama

Teresa Budzisz-Krzyżanowska: Stanęła oko w oko ze śmiercią

Teresa Budzisz-Krzyżanowska w przedstawieniu "Papieżyca" w Teatrze Ateneum w Warszawie (2015)

"Było mi bardzo zimno, czułam złamane nogi i wielki ból. Zamiast twarzy miałam 'befsztyk'" - wspominała moment, gdy już po operacji odzyskała przytomność.

Reklama

"Ale kiedy zobaczyłam nad sobą zrozpaczone córki, powiedziałam: 'Nie martwcie się, nic się nie stało'. W tamtej chwili byłam przekonana, że nie wrócę na scenę, że to niemożliwe. Ale nie rozpaczałam. Nawet przestałam się martwić, co wcześniej miałam w zwyczaju. Zrozumiałam, że szczęściem jest samo życie, jakiekolwiek by było".

Minął rok, zanim znowu mogła stanąć na scenie. Kule zostawiała za kulisami, walczyła z bólem. Ale nie poddawała się. Grała i uczyła studentów, nigdy się nie skarżąc. Z Anną Seniuk ma umowę, że rozmawiają o wszystkim, oprócz chorób.

Obecnie wymaga rehabilitacji. Anna Dymna, organizując w lutym tego roku koncert i aukcję na jej rzecz, powiedziała: "Jest wzorem aktorki, matki i po prostu kochanego człowieka".

Pod młotek poszły przedmioty przekazane przez kard. Stanisława Dziwisza, Jerzego Hoffmana, Krzysztofa Zanussiego, Krystynę Jandę, Jerzego Owsiaka, Krzysztofa Pendereckiego, Annę Polony, Zbigniewa Preisnera, Michała Żebrowskiego, Kamila Stocha i papieża Franciszka.

BP


Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Teresa Budzisz-Krzyżanowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje