Niewielu aktorom udaje się promować kilka głośnych ról w jednym roku. Anne Hathaway, dla której rok 2026 jest zapewne najbardziej pracowitym w całej karierze, udowadnia jednak wszystkim niedowiarkom, że determinacja i samodyscyplina w aktorstwie potrafią zdziałać cuda, a napięty harmonogram nie jest żadnym ograniczeniem.
Tylko w 2026 roku do kin wchodzi aż pięć filmów z udziałem amerykańskiej gwiazdy. W maju swoją premierę miał film "Diabeł ubiera się u Prady 2". W lipcu w kinach zadebiutował dramat psychologiczny "Mother Mary", w którym Hathaway zagrała tytułową rolę, oraz - rzecz jasna - "Odyseja".
To jednak nie koniec wrażeń. 14 sierpnia do polskich kin wejdzie thriller science fiction "Koniec ulicy Dębowej", a jesienią odbędzie się premiera thrillera erotycznego "Verity" na bazie prozy Colleen Hoover.
Gdyby tego było mało, aktorka zdradza właśnie kulisy kolejnej produkcji ze swoim udziałem. Nie tylko zagra główną rolę w ekranizacji powieści "Yesteryear", ale również zajmie się jej produkcją.
Książka autorstwa Caro Claire Burke została doceniona za odważne podejście do tematu tradycyjnej kobiecości oraz za nieoczywiste połączenie thrillera psychologicznego z elementami historii alternatywnej.
"Yesteryear" opowiada historię Natalie - influencerki i matki sześciorga dzieci, która kreuje w sieci perfekcyjny obraz życia w stylu tradwife. Jej codzienność wygląda jak spełnienie marzeń o spokojnym życiu na farmie: piękne wnętrza, uśmiechnięta rodzina i estetyka rodem z dawnych czasów. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta wizja przestaje być kontrolowana. Pewnego dnia Natalie budzi się w XIX-wiecznej rzeczywistości i nagle okazuje się, że życie, które dotąd było wyreżyserowaną stylizacją, staje się brutalną codziennością.
Aktorka w końcu zdradziła, co łączy ją z tą powieścią:
"Znałam to silne uczucie, jakim darzyłam to dzieło, więc obserwowanie, jak ludzie je odkrywają, sprawiało mi ogromną frajdę".
Sama autorka jest od samego początku zaangażowana w pracę nad adaptacją i aktywnie reaguje na wszelkie zarzuty wobec tej produkcji. Dementuje plotki, jakoby Hathaway była jej ghostwriterką, oraz dziękuje za możliwość współpracy z osobami szczerymi.
"Nie sądzę, żeby to mogła być adaptacja jeden do jednego, a to mój ulubiony rodzaj adaptacji. Dużo rozmawialiśmy o tym, że trzeba sobie pozwolić na swobodę twórczą - dodała. "I właśnie z takimi ludźmi chciałam pracować - z ludźmi, którzy nie udawali, że to będzie wierna, szczegółowa reinterpretacja, gdzie ktoś po prostu mówi w myślach przez siedem godzin".











