Reklama

Tego lata będziemy się bać w kinie

Latem chodzenie do kina daje podwójną przyjemność, pod warunkiem że seanse odbywają się w klimatyzowanych salach. Jeśli dopiekła ci ostatnia fala upałów, obejrzyj horror. Nic tak nie mrozi krwi w żyłach, jak opowieści o duchach, zombi i innych paskudztwach.

Tego lata wielbiciele filmowych historii z dreszczykiem nie mają powodów do narzekań. Przed nimi jeszcze trzy "krwawe premiery". Sporo słychać też o nowych produkcjach. Jeśli wierzyć zachodnim mediom, w najbliższym czasie Hollywood da swoim widzom wiele powodów do strachu.

Reklama

Kanibale i Krwawa Księżna

W piątek, 14 lipca, na ekranach kin w całej Polsce pojawi się obraz Alexandre Aja "Wzgórza mają oczy" - remake kultowego horroru z lat 70. autorstwa klasyka gatunku, Wesa Cravena. Bohaterami filmu są członkowie rodziny Carterów. Wybierają się w podróż do Kalifornii, by obejrzeć odziedziczoną kopalnię srebra. Niestety w trakcie wyprawy, na pustkowiu psuje im się samochód. Na nieszczęście pobliskie wzgórza zamieszkuje rodzina żarłocznych kanibali.

Z kolei 28 lipca w repertuarach kin pojawi się obraz "Demon: Historia prawdziwa". Wyreżyserowany przez Courtney Solomon horror jest ekranizacją powieści Brenta Monahana "The Bell Witch: An American Haunting", będącą relacją autentycznych wydarzeń. W pierwszej połowie XIX w.

Posiadłość amerykańskiej rodziny Bellów w stanie Tennesee była wielokrotnie nawiedzana przez tajemniczą zjawę. Swoje nadejście duch zapowiadał dźwiękiem dzwoneczka, który z każdą chwilą stawał się coraz głośniejszy, a z czasem wręcz nie do wytrzymania. Bestia dręczyła rodzinę przez 2 lata, a tajemniczej sprawie poświęcono kilkadziesiąt książek.

Tymczasem 11 sierpnia ruszą pierwsze seanse filmu "Stay Alive" w reżyserii Williama Brenta Bella. W tym wypadku krwawe żniwo zbiera niebezpieczna gra wideo, oparta na historii XVII-wiecznej arystokratki, znanej jako "Krwawa Księżna". Każdy, kto przegrywa w wirtualnym świecie, niebawem w podobny sposób ginie w rzeczywistości.

Wampiry z Alaski

Śledzące poczynania branży filmowej media donoszą również o kolejnych historiach z dreszczykiem, które wchodzą właśnie w fazę produkcji. Na początku sierpnia w nowozelandzkim Auckland ruszają zdjęcia do ekranizacji komiksowego cyklu "30 dni i nocy" autorstwa Steve'a Nilesa. Film śledzi dzieje odizolowanego od świata miasteczka na Alasce. Na dalekiej północy słońce zachodzi i nie pojawia się przez 30 dni i nocy. Z ciemności zaczynają wyłaniać się wampiry czyhające na życie mieszkańców osady. Reżyserii filmu podjął się David Slade, a w jedną z głównych ról wcieli się Josh Hartnett. Budżet produkcji ustalono na 70 mln dolarów, a premierę zapowiedziano wstępnie na Halloween przyszłego roku.

Nieco skromniej pod względem finansowym zapowiada się produkcja obrazu "The Deaths of Ian", do którego zdjęcia trwają właśnie w Londynie. Budżet filmu, którego realizacji podjął się mistrz filmowej charakteryzacji Stan Winston, ustalono na 10 mln dolarów. Na ekranie pojawi się m.in. Mike Vogel

(znany z "Posejdona" Wolfganga Petersena). Film będzie opowiadał historię mężczyzny, który każdego dnia jest mordowany i jednocześnie każdego ranka budzi się w innym życiu tylko po to, by znów doświadczyć koszmaru brutalnej śmierci.

Tortury i Ruda Pabianicka

To nie koniec "krwawej passy". Kontynuację swojego horroru "Hostel", rozgrywającego się w tajemniczym wschodnioeuropejskim motelu, zapowiedział Eli Roth, dodając, że z pewnością nie zabraknie w nim "krwi i tortur".

Studio Paramount Pictures z kolei nabyło niedawno prawa do ekranizacji książki Maxa Brooka "World War Z: An Oral History of Zombie War". Książka ukazuje świat zniszczony wojną między ludśmi i żywymi trupami. O prawa do sfilmowania powieści walczyła również wytwórnia Warner Bros. oraz studio Appian Way Leonarda DiCaprio. Ostatecznie produkcją filmu zajmie się Brad Pitt i należące do niego studio Plan B.

Tymczasem "Gazeta Wyborcza" ujawniła niedawno, że jeszcze w lipcu w Łodzi ruszą prace nad horrorem zatytułowanym "Dom". W głównej roli wystąpi Michael Madsen, jeden z ulubionych aktorów Quentina Tarantino. Zdjęcia do filmu będą kręcone na Rudzie Pabianickiej. Kilka scen zarejestrowanych zostanie także w dawnym Unionteksie. Plenery wybrał autor książki podczas pobytu w Łodzi.

Łukasz Kuźmiński

Dzień Dobry

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: horrory | fala upałów | studio | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje