Sally Hawkins: gwiazda brytyjskiego kina kończy 50 lat
Sally Hawkins urodziła się w Londynie, a jej rodzice należeli do miejscowej inteligencji. Matka była pisarką, ojciec ilustratorem, a razem tworzyli inspirujący duet. Napisali wspólnie przeszło 150 popularnych książek dla dzieci, a motywację do pracy czerpali również od dorastającej córki.
Hawkins chłonęła atmosferę artystycznego domu. Ciągnął ją świat rodziców, chciała stać się jego częścią, a że miała dzieciństwo pełne wolności i rodzice niczego jej nie narzucali, sama mogła wybrać sobie kierunek. Rysowanie i aktorstwo były tym, co pokochała najbardziej.
Po maturze zdawała do Royal Dramatic School of Art (RADA), jednej z najbardziej prestiżowych szkół w Wielkiej Brytanii. Przeszła przez wszystkie etapy egzaminu, stanęła przed komisją i dostała się za pierwszym razem. Po odebraniu dyplomu 1998 roku szybko rozpoczęła rozwijać się zawodowo - zaczęła występować w teatrze, zrobiła kilka rzeczy dla telewizji, pisała skecze dla BBC Radio 4, ale od początku wiedziała, że interesuje ją także kino.
Sally Hawkins: współpraca z czołowym przedstawicielem brytyjskiego kina
Gdy zaczęła rozsyłać swoje portfolio, trafiła na Ninę Gold, reżyserkę castingu, która następnie przedstawiła ją Mike'owi Leigh - jednemu z najważniejszych twórców brytyjskiej i światowej kinematografii. Hawkins dostała rolę we "Wszystko albo nic" (2002) i w kolejnych latach kontynuowała owocną współpracę z reżyserem.
Leigh zaproponował jej rolę w filmie "Vera Drake", który otrzymał aż trzy nominacje do Oscara. Prawdziwym przełomem w karierze aktorki okazał się jednak komediodramat "Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia" z 2008 roku. Hawkins czekała na taką rolę, posypały się pierwsze znaczące nagrody - zdobyła Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie oraz Złotego Globa dla najlepszej aktorki w filmie komediowym lub musicalu.
Hawkins nigdy jednak nie kryła, że rola była okupiona wielkim wysiłkiem. Mike Leigh to człowiek znany ze swojej autorskiej metody pracy, określanej przez niego samego mianem "organicznej", która wymusza intensywne przeżycia u współpracujących z nim artystów. Filmy zwykle powstają bez scenariusza; rodzą się z wielomiesięcznych i złożonych improwizacji. Przejście przez ten proces jest wymagający, ale jednocześnie prowadzi do w pełni autentycznych zachowań.
Sally Hawkins: podchodzi do ról z dużym zaangażowaniem
Aktorka zwróciła na siebie uwagę również w produkcjach "Made in Dagenham", "Nie opuszczaj mnie" i "Moja łódź podwodna". Za drugoplanową rolę w "Blue Jasmine" Woody'ego Allena otrzymała pierwszą nominację do Oscara. Dalej były także takie filmy jak "Paddington", "Godzilla", "Kształt wody" czy szczególnie bliski aktorce tytuł "Maudie". Czerpiąc z autentycznej historii, opowiedziała historię Maud Lewis, malarki-prymitywistki, dziś uznawanej za jedną z najważniejszych kanadyjskich artystek.
"Pojawiłem się na planie tydzień przed rozpoczęciem zdjęć. Sally trzy do czterech godzin dziennie spędzała na malowaniu. Pracowała z nauczycielką tańca i specjalistą od poruszania, który pomagał jej zrozumieć, co młodzieńczy artretyzm robi z ciałem. Doskonaliła swój kanadyjski akcent. Stało się dla mnie jasne, że pracuję z kimś, kto aspiruje do perfekcji, najwyższego poziomu doskonałości" - wspominał zaangażowanie koleżanki z planu Ethan Hawke.
Filmografia Hawkins pełna jest ról charakterystycznych - pozytywnych, nieco postrzelonych postaci, które mają w sobie wiele energii i ciepła, choć nie sprzyja im los. Nawet jeśli pojawia się tylko na drugim planie, tworzy bohaterki budzące empatię, wobec których trudno przejść obojętnie. Zresztą, nigdy nie zależało jej na sławie i popularności. W artystycznym świecie szuka przede wszystkim interesujących i rozwijających wyzwań.
"Wiem, że nie jestem aktorką pierwszoplanową. Nie gram romantycznych bohaterek, ale to dobrze, bo one są zazwyczaj strasznie nudne" - mówiła w jednym z wywiadów.
Zobacz też:
Kim tak naprawdę był Michael Jackson? O czym myślał, gdy nie śledziły go kamery?











