Reklama

"Tak" dla ustawy o kinematografii

Głosowaniem "na tak dla polskiej kultury" nazwał reżyser Krzysztof Krauze ("Mój Nikifor", "Dług") fakt, że w środę, 18 maja, Sejm większością głosów przyjął ustawę o kinematografii. Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej, Jerzy Straszewski, zapowiada natomiast dalszą walkę przeciwko tej ustawie.

Przyjęta przez Sejm ustawa daje polskim filmowcom szansę na fundusze o wiele większe od tych, którymi dotąd dysponowali. Ustawa przewiduje m.in. utworzenie Instytutu Sztuki Filmowej, który finansowany byłby m.in. z 1,5-procentowego podatku od reklam od operatorów telewizji kablowych i nadawców prywatnych. To właśnie ten ostatni zapis wywołał wiele kontrowersji i protestów nadawców prywatnych i operatorów kablówek.

Reklama

Niektórzy członkowie Stowarzyszenia Filmowców Polskich czas głosowania spędzili w sejmowych kuluarach.

"Nie spodziewaliśmy się nawet, że projekt ustawy, która daje tak wielką szansę polskiemu kinu, przejdzie tak dużą większością głosów. Były osoby, które wzruszyły się - Kazimierz Kutz ocierał oczy, a poseł Piotr Gadzinowski, który nad tą ustawą pracował przez półtora roku, ocierał nos" - mówił Krzysztof Krauze.

Reżyser Robert Gliński powiedział: "To dopiero pierwszy krok, zobaczymy, co będzie dalej". Jego zdaniem, nadawcy prywatni powinni zrezygnować z przerzucania podatku na widza płacącego abonament, ponieważ w stosunku do dochodów, jakie uzyskują, nałożony podatek jest niewielki.

Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich (SFP), wracał właśnie z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes i sejmowe wydarzenia komentował jeszcze z lotniska: "Cieszymy się wszyscy bardzo. W zeszłym roku w Cannes nie było polskich filmów, byliśmy tam nieobecni. Mamy nadzieję, że ta ustawa to zmieni" - powiedział prezes SFP.

Jerzy Straszewski uważa natomiast, że przyjęta przez Sejm ustawa obciążona jest poważnymi błędami.

"Widać, że przy głosowaniu przeważyły emocje i racje polityczne, a nie kwestie merytoryczne" - powiedział Straszewski.

"Będziemy dalej walczyć przeciwko tej ustawie. Trafi ona teraz do Senatu, więc spróbujemy przekonać senatorów, potem prezydenta. Ustawa o kinematografii w przyjętym przez Sejm kształcie zakłada, że jeden przedsiębiorca ma łożyć na innego przedsiębiorcę, bez jakiejkolwiek rekompensaty. To jaskrawe naruszenie zasad wolnego rynku" - ocenił Straszewski.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sejm RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje