Reklama

Reklama

"Sztuka kochania": Pierwsza polska komedia erotyczna

"Jedynym niezawodnym lekarstwem wszelkich zaburzeń jest miłość" - mówi doktor Pasikonik. Dokładnie 30 lat temu, 22 maja 1989 roku, na ekranach polskich kin zadebiutowała erotyczna komedia Jacka Bromskiego "Sztuka kochania".

Ewa Sałacka w filmie "Sztuka kochania" (1989)

Film Jacka Bromskiego "Sztuka kochania" (1989) powstawał w czasach, kiedy w Polsce obradował "okrągły stół", a publiczność i większość krytyków wciąż oczekiwała, że film będzie spełniał społeczną misję.

W takich okolicznościach reżyser głośnej w 1987 roku produkcji "Zabij mnie glino" postanowił nakręcić... erotyczną komedię.

"Powołany na krótko przed przełomem 1989 roku przez Juliusza Machulskiego i Jacka Bromskiego zespół filmowy Zebra jawnie stawiał na kino rozrywkowe, nobilitował gatunki kina popularnego, programowo pracując na to, by jego produkcja nie kojarzyła się ze społeczną misją kina" - czytamy na stronie Culture.pl.

Reklama

"Nie udaję, że jestem mądrzejszy, niż mój film, nawet jeśli jestem" - tak mówił Jacek Bromski w 1989 roku w wywiadzie dla magazynu "Kino".

Głównym bohaterem komedii Jacka Bromskiego jest Olgierd Pasikonik (w tej roli Piotr Machalica), znany w całym kraju seksuolog i autor popularnej rubryki porad sercowych w poczytnym piśmie. Za jego poradą jedna z czytelniczek, Anna (Joanna Trzepiecińska) ucieka sprzed ołtarza. Teraz jej narzeczony żąda od Pasikonika wyjaśnień, a jego narzeczona niespodziewanie postanawia zostać... pomocą domową w domu seksuologa.

To nie koniec kłopotów Pasikonika. Jedną z wielbicielek znanego z telewizyjnych występów seksuologa jest Eliza (Ewa Ziętek). Próbując uwieść Pasikonika przekonuje się, że erotyczna sprawność doktora pozostawia wiele do życzenia. Przytłoczony kłopotami seksuolog udaje się po poradę do swego przyjaciela - psychoanalityka, dr Sapersteina (Jerzy Bończak). Recepta na jego problemy seksualne jest jedna: Pasikonik musi znaleźć dziewczynę, która nie interesuje się seksem.

W filmie "Sztuka kochania" widzowie mogli oglądać na ekranie w negliżu najpopularniejsze polskie aktorki, m.in. Joannę Trzepiecińską, Ewę Sałacką, Ewę Ziętek czy Annę Romantowską.

Ta ostatnia zresztą, ówczesna żona reżysera, wcieliła się w filmie w postać wyzwolonej Teresy, która "nie chodzi dwa razy do łóżka z tym samym mężczyzną".

Najwięcej emocji wśród męskiej części widowni wywołała zdecydowanie Ewa Sałacka w roli sekretarki Pasikownika. Jej nagie ciało odgrywa główną rolę w zajęciach grupowej psychoterapii w klinice doktora.

W filmie pojawiło się wiele tekstów, które do dzisiaj cytują fani kina. Oto niektóre z nich!

"Kobieta ma takie samo prawo wyszumieć się przed ślubem jak mężczyzna. Natura często obdarza kobietę większym temperamentem, a możliwości ma praktycznie nieograniczone".

"Słuchaj, jesteś kobietą, więc nie wymagam od ciebie logiki".

"Sam fakt, że mieszkam pod jednym dachem z kobietą, wyzwala we mnie pantoflarza".

"Neoromantyzm pachniał mi zawsze kalekim erotyzmem".

Film "Sztuka kochania", choć nie zyskał wielu entuzjastycznych recenzji, podobał się widzom. Pod koniec lat 90. XX wieku komedia była jedną z najchętniej oglądanych produkcji w naszym kraju.

Jacek Bromski deklarował już wtedy, że jest zwolennikiem traktowania sztuki filmowej jako rzemiosła i dla swych filmów szuka widowni masowej. Udowodnił to w następnych latach, kręcąc takie przeboje kinowe, jak "U Pana Boga za piecem" czy "Kariera Nikosia Dyzmy".


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sztuka kochania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje