Reklama

Szkoci nie chcą Deppa

Fani znanego szkockiego poety Roberta Burnsa są oburzeni decyzją, że amerykański aktor Johnny Depp ma zagrać ich ulubionego artystę w filmie "Clarinda", opowiadającym o życiu i twórczości słynnego twórcy. Szkoci mieli nadzieję, że ich rodak - aktor Ewan McGregor - mógłby wcielić się w filmie w postać kultowego poety, ale okazało się to niemożliwe.

McGregor pracuje obecnie w Australii, pod czujnym okiem George'a Lucasa, nad kolejną częścią "Gwiezdnych wojen". Z tego właśnie powodu jego występ w filmie "Clarinda" nie mógł dojść do skutku. "Nie mieściło się to w moim harmonogramie, który jest już zajęty od kilku miesięcy" - tłumaczył aktor zmartwionym Szkotom.

Reklama

James Cosmo, producent filmu o życiu szkockiego poety, który otrzymał już w latach ubiegłych od szkockich arystokratów ponad 27 mln dolarów na filmy "The Earl of Caithness" i "Lord Sincler", i jest wielbicielem talentu aktorskiego Johhnego Deppa, powiedział: "Mam zapewnienie, że pieniądze na realizację znajdą się. Wierzę, że Depp znakomicie sprawdzi się w roli Burnsa i cała Szkocja przyjmie go po tej roli 'jak swego'".

Film skupi się na historii miłosnej pomiędzy poetą Robertem Burnsem i żoną pewnego prawnika z Glasgow. To uczucie zainspirowało artystę do napisania dzieła poetyckiego "A Fond Kiss" ("Czuły pocałunek").

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Szkot | depp | mcgregor | aktor | szkoci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje