Samantha Morton nie pracowała od czasu "Odysei"
O roli Samanthy Morton w "Odysei" mówią dziś wszyscy fani hollywoodzkiego kina. 49-letnia brytyjska aktorka pojawiła się w filmie Nolana na zaledwie kilkanaście minut, jednak to właśnie jej występ krytycy oceniają najlepiej.
Gwiazda "Raportu mniejszości" przez lata pozostawała w cieniu i główne role nie trafiały do niej zbyt często. Propozycja udziału w "Odysei" okazała się dla niej absolutnym przełomem. Jak się okazuje, mimo zachwytu ze strony widzów i krytyków, Morton wciąż nie otrzymała intratnych aktorskich propozycji.
W rozmowie z Joshem Horowitzem w podcaście "Happy Sad Confused" aktorka wyznała, że nie pojawiła się na żadnym planie filmowym od ponad roku.
"Nie pracowałam od roku, od czasu nakręcenia 'Odysei'" - przyznała, dodając, że "ma naprawdę dobrych agentów i menedżera", którzy starają się znaleźć dla niej nowe możliwości rozwoju.
"Koniec końców, mam 49 lat. Wierzę, że jestem dobrą aktorką, [ale] są inni dobrzy aktorzy (...). Polityka w branży filmowej zmieniła się diametralnie" - zauważyła gwiazda "Odysei".
Przed laty straciła ważną rolę. Mocno to przeżyła
Samantha Morton ponad dekadę temu przeżyła w swojej karierze spore rozczarowanie. Aktorka starała się bowiem o rolę Samanthy w filmie "Ona" z Joaquinem Phoenixem, który z czasem stał się współczesnym klasykiem. Ostatecznie casting wygrała Scarlett Johansson.
"Muszę powiedzieć, że moja wersja Samanthy była bardzo… ona jest Angielką. Była po prostu bardzo, bardzo inna. I myślę, że Scarlett Johansson ma piękny głos. Jest niesamowicie sugestywna" - mówiła.
Morton przyznała, że "było jej smutno" w momencie, gdy dowiedziała się o przegranym castingu. "To bardzo boli, kiedy cię z czegoś zwalniają zanim to nastąpi. Nie wiem. Marzyłam o kolejnej okazji, żeby pokazać amerykański akcent. Ale myślę sobie, wiesz, Scarlett Johansson! No, daj spokój" - dodała.
W filmie Spike'a Jonze'a wystąpili m.in. Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Amy Adams i Scarlett Johansson.











