"Dzień objawienia" kolejnym hitem w karierze Stevena Spielberga
79-letni Steven Spielberg powrócił z najlepszym filmem od dawna. Twórca zawsze chętnie podejmował temat fascynacji nieznanym i kontaktów z obcą cywilizacją, czego dowodem są "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" oraz "E.T.". "Dzień objawienia" nazywany jest domknięciem tej nieformalnej trylogii.
Nową historię science fiction genialny reżyser stworzył we współpracy ze scenarzystą Davidem Koeppem, z którym pracował wcześniej nad serią "Park jurajski" oraz filmem "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki". W rolach głównych występują największe gwiazdy kina: Emily Blunt, Josh O'Connor, Colin Firth, Eve Hewson, Colman Domingo, Wyatt Russell i Henry Lloyd-Hughes.
Thriller przyciągnął do kin gigantyczną publiczność. Budżet produkcji wyniósł 115 milionów dolarów, a już pierwszy weekend przyniósł globalnie 93,9 mln zysku (wpływy z kin w USA wyniosły 44 mln).
Steven Spielberg nigdy nie zrobi filmu dla Netfliksa
Steven Spielberg w rozmowie z ITV News odniósł się do rosnącej popularności platform streamingowych i zmieniających się sposobów dystrybucji filmów. Twórca podkreślił, że pozostaje zwolennikiem tradycyjnego doświadczenia kinowego, szczególnie w przypadku dużych produkcji. Jak zaznaczył, wierzy w "wielkie widowiska kinowe i seanse w formacie 70 mm".
Reżyser przyznał, że nie widzi siebie w roli twórcy realizującego produkcje przeznaczone wyłącznie dla platform takich jak Netflix.
"Nigdy nie zrobiłbym filmu dla Netfliksa, chyba że byłbym kimś, kto tworzy produkcje przeznaczone do wysyłania ludziom na małych kasetach albo płytach DVD" - mówił.












