Reklama

Reklama

Stefan Moeller odznaczony

Urodzony w Niemczech Stefan Moeller - aktor, artysta kabaretowy, znany polskiej publiczności m.in. z serialu "M jak miłość" i programu "Europa da się lubić" - został w piątek, 3 czerwca, odznaczony Krzyżem Zasługi ze Wstęgą Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Moeller otrzymał statuetkę Wiktora dla "Największego odkrycia telewizyjnego 2003".

"Dobrze, że typowymi Niemcami stają się w oczach Polaków takie osoby jak Moeller" - powiedział ambasador Reinhard Schweppe, wręczając odznaczenie.

"Cieszę się bardzo, że Stefan Moeller odznaczony został Federalnym Krzyżem Zasługi, uczynił bowiem niezwykle dużo, aby Polacy i Niemcy lepiej się rozumieli" - powiedział ambasador Niemiec.

Stefan Moeller mieszka w Polsce od 10 lat. Najpierw pracował jako nauczyciel języka niemieckiego w warszawskich liceach i szkołach językowych, następnie jako lektor w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego.

Reklama

Stworzył własny program kabaretowy, nagrodzony w 2002 roku na przeglądzie kabaretów PAKA. Od czerwca 2002 roku występuje w serialu "M jak miłość", a od stycznia 2003 roku - w programie "Europa da się lubić".

"Po dziesięciu latach nad Wisłą staję się coraz bardziej Polakiem. Nie dość, że wyjmuję łyżeczkę z filiżanki, gdy piję herbatę, to jeszcze stałem się strasznie nieufny".

"Ostatnio Telekomunikacja Polska wysyła mi wraz z rachunkami sugestię, żeby dać swojemu bankowi polecenie stałe. Podczas gdy w Niemczech bez mrugnięcia dałem takie polecenie, zaraziło mnie tutaj ogólne podejrzenie, że oni tam na pewno kręcą w TP S.A. albo w banku" - opowiadał o sobie Moeller.

"Nastąpiła również pozytywna zmiana. Jestem coraz bardziej gościnny. Zaraz po wejściu do mieszkania proponuję swoim gościom kapcie, a potem herbatę".

"Jeśli niemiecki gość dziwi się taką rozrzutnością i chce mi zapłacić za herbatę, to odpowiadam wielkim gestem i słynnym zwrotem, którego się również nauczyłem w Polsce: nie wygłupiaj się!. Zobaczymy, czy za rok będę nawet emanował przekleństwami polskimi".

"Na razie jestem słaby, nie mam odwagi. Pozwalam sobie najwyżej na holender albo kurde" - dodał artysta.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL