Reklama

Stanisław Jędryka: Do końca nie dowiedział się, kim był jego ojciec

Stanisław Jędryka (1933-2019)

Jędryka nie był doświadczonym kierowcą, mocno więc nadepnął pedał hamulca i auto uderzyło w przydrożny słup. Reżyser ze wstrząsem mózgu trafił do szpitala, Joanna wyszła z wypadku bez szwanku. Już w szpitalu dowiedział się, że pasażerowie z tylnego siedzenia odnieśli poważne obrażenia. W ich następstwie dziewczynka zmarła.

Reklama

Jako kierowca czuł się odpowiedzialny za tę śmierć. Matka dziewczynki wieczorem zjawiła się w szpitalu. Krzyczała, że jest mordercą i powinien zgnić w więzieniu. Pojednali się 40 lat później na pogrzebie Ryszarda Dyi. Nie padło ani jedno słowo, ale kiedy reżyser podszedł z kondolencjami, wdowa mocno go przytuliła.

Jędryka odnalazł się w nowych czasach. Swój ostatni fabularny film "Czy ktoś mnie kocha w tym domu?" nakręcił w 1992 roku. Składał później scenariusze, ale na ich realizację nigdy nie było pieniędzy. Nie skarżył się. Pozostał klasykiem kina dziecięcego. Wszyscy pamiętali jego filmy, znacznie mniej osób - jego nazwisko. Przez lata, wypełniając kolejne urzędowe formularze, w rubryce "znaki szczególne" pisał "brak". Po latach uznał to za błąd.

"Powinienem w tym miejscu napisać, że jestem synem dwóch matek i ani jednego ojca" - wyznał w autobiografii "Miłości mojego życia".

Wiele lat temu przeszedł zawał. Chorował też na cukrzycę, zmagał się z niewydolnością nerek. Zmarł 22 kwietnia 2019 roku, w Poniedziałek Wielkanocny.

Sam nigdy nie lubił chodzić na pogrzeby. Napisał kiedyś, że nie będzie miał pretensji do tych wszystkich, którzy nie odprowadzą go podczas jego ostatniej drogi.

Jedynym życzeniem odnośnie własnego pochówku była pogoda. Żeby nie padało. Pochowano go 8 maja 2019 roku na warszawskich Powązkach, w dniu jego imienin. Tak jak chciał, tego dnia świeciło słońce.

PT


Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Jędryka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje