Reklama

Skolimowski i Wrona w kinach

Gdybyśmy chcieli chodzić na jeden film dziennie - i tak nie zdążylibyśmy do następnego piątku obejrzeć wszystkich premier tego tygodnia. Do kin trafiają m.in. dwa nagradzane filmy polskich reżyserów: "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego i "Chrzest" Marcina Wrony.

"Essential Killing"

Reklama

Uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury na festiwalu w Wenecji film Skolimowskiego to opowieść o mężczyźnie z Afganistanu, który - po zabiciu trzech amerykańskich żołnierzy - zostaje przez Amerykanów wzięty do niewoli. Mężczyzna jest przewożony do Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie ma być przesłuchiwany. Ucieka z konwoju i - ścigany - podejmuje walkę o życie.

Gra go Amerykanin Vincent Gallo, który otrzymał w Wenecji za tę rolę nagrodę dla najlepszego aktora. Gallo nie wypowiada w filmie Skolimowskiego ani jednego słowa. W "Essential Killing" wystąpiła też francuska aktorka Emmanuelle Seigner - wcieliła się w kobietę, która udziela pomocy rannemu i wyczerpanemu z głodu zbiegowi.

"Essential Killing" to - według Skolimowskiego - "celowo enigmatyczna opowieść o losie jednostki, o człowieku, który zostaje wskutek sytuacji, w jakiej się znalazł, sprowadzony do roli zwierzęcia".

- Cała ta historia dotyczy jednego człowieka. I zaznaczę: rozegrałaby się w taki sam sposób, gdyby człowiek ten był terrorystą, jak również gdyby był przypadkowym facetem, który znalazł się w niewłaściwym miejscu, o złej porze - natknął się na trzech żołnierzy, przestraszył się i w wyniku dramatycznego splotu okoliczności ich zabił - mówił reżyser.

- Nie zostaje sprecyzowane, czy bohater jest człowiekiem winnym, czy niewinnym. Nie jest nawet powiedziane, że urodził się w Afganistanie. Ja nie mówię w tym filmie: oto Afgańczyk, oto talib. Mówię: oto człowiek" - zaznaczył Skolimowski.

Film jest wspólną produkcją czterech krajów: Polski, Norwegii, Węgier i Irlandii. Zdjęcia kręcono w Izraelu, Polsce i Norwegii. Autorem muzyki jest Paweł Mykietyn, zdjęć - Adam Sikora. Za efekty specjalne odpowiadało studio Platige Image z Warszawy.

Przeczytaj recenzję filmu "Essential killing" na stronach INTERIA.PL!

"Chrzest"

"Chrzest" Marcina Wrony - historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - został uhonorowany Srebrnymi Lwami na tegorocznym festiwalu w Gdyni, a także dwiema, ex aequo, nagrodami w kategorii najlepsza pierwszoplanowa rola męska - dla Wojciecha Zielińskiego i Tomasza Schuchardta.

Główni bohaterowie, Michał (Zieliński) i Janek (Schuchardt), przyjaciele z dzieciństwa, spotykają się po latach w Warszawie. Kiedyś obaj byli zamieszani w kryminalne wydarzenia. Pierwszy postanowił zerwać z przestępczym środowiskiem i żyć uczciwie, drugi jest nadal związany z gangsterami.

Przed laty Michał, by ratować samego siebie, wydał policji znajomych przestępców. Przeniósł się z Tarnowa do Warszawy i rozpoczął w stolicy nowe życie. Wziął ślub, został ojcem, założył firmę. Jest szczęśliwy - do czasu, gdy odnajdują go dawni koledzy.

Michał dowiaduje się, że - w ramach zemsty za zdradę - ciąży na nim wydany przez mafię wyrok śmierci. Mężczyzna ukrywa to wszystko przed żoną (Natalia Rybicka). Chce chronić najbliższych, nawet za cenę własnego życia. Gdy zastraszany przez gangsterów Michał przygotowuje się do chrztu synka, w jego życiu pojawia się Janek. Janek musi wybrać pomiędzy dobrem a złem; zdecydować, czy stanąć po stronie przyjaciela i, jak on, spróbować żyć uczciwie, czy pozostać wiernym mafii.

Jak zaznaczył reżyser, głównym tematem "Chrztu" nie są zasady obowiązujące wśród przestępców. - "Chrzest" to przede wszystkim opowieść o poświęceniu. Dla najbliższych, rodziny - która dla bohatera jest ważniejsza niż jego własne życie. Moim głównym celem było pokazanie w tym filmie rodzinnego ciepła. Dla Michała, obracającego się w mrocznym świecie, rodzina jest niczym światło - powiedział Wrona.

Przeczytaj recenzję filmu "Chrzest" na stronach INTERIA.PL!

"Aż po grób"

Poza polskimi produkcjami na ekranach debiutuje w tym tygodniu jeszcze 8 innych tytułów. Jednym z nich jest amerykański "Aż po grób" w reżyserii Aarona Schneidera.

Gdy interes w branży pogrzebowej nieco podumiera, a pojawia się klient, który chce wyprawić pogrzeb z wielką pompą i płaci gotówką, tylko idiota nie skorzystałby z takiej okazji. Może dla kogoś byłoby problemem to, że ów pogrzeb ma się odbyć za życia zleceniodawcy, ale w słowniku Franka Quinna (rewelacyjna rola Billa Murraya), właściciela zakładu pogrzebowego, nie ma słowa "niemożliwe". Tym bardziej, że niecodziennym klientem jest najbardziej tajemnicza postać w okolicy, Felix Bush (Robert Duvall).

Rozpoczynają się przygotowania do najdziwniejszej stypy świata. Pogrzebu reklamowanego w radio i na plakatach, połączonego z zabawną sesją zdjęciową i wyjątkową loterią. Ta historia wydarzyła się naprawdę, a Felix Bush ściągnął na swoją imprezę pogrzebową ponad 14 tysięcy ludzi! To był Woodstock tamtych czasów.

Według amerykańskich mediów ten film będzie pewniakiem podczas tegorocznych nominacji do Oscara.

Przeczytaj recenzję filmu "Aż po grób" na stronach INTERIA.PL!

"Zwycięzca"

W piątek na naszych ekranach zadebiutuje również najnowszy film Marco Bellocchio "Zwycięzca".

To monumentalna, poruszająca i urzekająca siłą wyrazu opowieść o nieznanych i ciemnych kulisach władzy i życia Benito Mussoliniego. Przedstawiony w filmie historyczny epizod nie był nigdy traktowany poważnie, a w historii zazwyczaj pomijano go milczeniem.

Bellocchio postanowił przywrócić światu historyczną prawdę i pokazał ją w formie wyrafinowanego estetycznie, operowego oratorium, łączącego wytrawny obraz, urzekającą muzykę i doskonałą grę aktorów.

"Zwycięzca" wzbudził we Włoszech spore kontrowersje, a także szerokie publiczne debaty na temat prawdziwego oblicza zła i postaci Benito Mussoliniego, którego porównywano z innym, tym razem współczesnym, włoskim prowokatorem - Silvio Berlusconim.

Przeczytaj recenzję filmu "Zwycięzca" na stronach INTERIA.PL!

Zobacz zwiastun filmu "Zwycięzca":

"Pozwól mi wejść"

Od piątku w polskich kinach obejrzeć będzie można również brytyjski horror "Pozwól mi wejść". Tytuł brzmi znajomo? W ubiegłym roku na naszych ekranach mogliśmy szwedzki horror, którego remakiem. jest amerykańska wersja w reżyserii Matta Reevesa.

Film opowiada o nastoletnim Owenie, który od czasu rozwodu rodziców przechodzi trudne chwile. Nielubiany w szkole staje się coraz częstszym obiektem kpin kolegów. Czas spędza samotnie oddając się marzeniom o zemście na swych prześladowcach.

Pewnego dnia w sąsiedztwie pojawia się tajemnicza Abby. Owen zaprzyjaźnia się z dziewczyną, nie zwracając początkowo uwagi na jej nietypowe zachowania: Abby wychodzi na dwór tylko po zmroku i podobnie jak Owen nie ma żadnych przyjaciół. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna skrywa pewien mroczny sekret. W miasteczku dochodzi do brutalnych morderstw, a mieszkańcy zaczynają podejrzewać właśnie ją. Gdy Owen odkrywa sekret przyjaciółki, rozumie, że właśnie wkroczył w nowy niebezpieczny, ale niezwykle pociągający świat przyjaźni z wampirem.

W rolach głównych występują Chloë Grace Moretz ("Kick-Ass"), Kodi Smit-McPhee ("Droga"), nominowany do Oscara Richard Jenkins ("Spotkanie"), Elias Koteas ("Wyspa tajemnic") i Cara Buono ("Rodzina Soprano").

"Pozwól mi wejść" to także wielki powrót - po 30 latach - Hammer Films, legendarnego brytyjskiego studia filmowego.

Premiera filmu Matta Reevesa to świetna okazja do przypomnienia sobie szwedzkiego pierwowzoru. Z takiego założenia wyszedł polski dystrybutor filmu w reżyserii Tomasa Alfredsona i ponad rok po kinowej premierze od dzisiaj znów można oglądać w kinach oryginalne "Pozwól mi wejść".

"Śmietnisko"

Dokument "Śmietnisko" powstawał przez ponad trzy lata. Film jest zapisem podróży słynnego artysty Vika Muniza, który opuszcza swój dom na Brooklynie, aby wyruszyć do ojczystej Brazylii na największe na świecie wysypisko śmieci, Jardim Gramacho, mieszczące się na peryferiach Rio de Janeiro.

Na miejscu artysta fotografuje eklektyczna grupę "catadores", jak nazywa się samozwańczych zbieraczy materiałów nadajacych sie do ponownego przetworzenia. Pierwotnym założeniem Munitza było "odmalowanie" zdjęc catadores za pomocą śmieci. Jednak podczas współpracy z tymi inspirującymi postaciami, gdy na podstawie zrobionych im zdjęć na nowo tworzyli ze śmieci własne podobizny, okazało się, że catadores z godnością lecz jednocześnie rozpaczliwie próbują też na nowo wyobrazić sobie własne życie.

Lucy Walker (reżyserka filmów "Devil's Playground" oraz "Ślepy los") z ogromnym wyczuciem towarzyszy całemu procesowi, przedstawiając na końcu wzruszający dowód możliwości zmiany poprzez sztukę oraz ukazując alchemię ludzkiej duszy.

Zobacz zwiastun filmu "Śmietnisko":

"Sekret jej oczu"

W piątek do naszych kin trafi też argentyński "Sekret jej oczu" - niespodziewany tegoroczny zdobywca Oscara w kategorii "najlepszy film nieanglojęzyczny".

Śledczy Benjamin Esposito jest u kresu swej kariery, lecz wciąż nurtuje go sprawa okrutnej zbrodni sprzed 30 lat. Bezmiar niesprawiedliwości charakteryzujący układ polityczny w Argentynie w latach 70. sprawia, że morderstwo to nigdy nie ujrzało światła dziennego. Sytuacja ta prowokuje Esposito do pisania książki i poszukiwania w zakamarkach przeszłości, a także swojej pamięci szczegółów zbrodni. To naprowadza go na nieoczekiwany trop.

Niewiele wiemy o twórcach tego filmu, ale najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że w oscarowej rywalizacji pokonał m.in. "Proroka" Jacquesa Audriarda i "Białą wstążkę" Michaela Haneke.

Zobacz zwiastun filmu "Sekret jej oczu":

"Paranormal activity 2"

Od piątku na ekranach gości również druga część niskobudżetowego hitu sprzed 3 lat "Paranormal activity 2". Tym razem za kamerą stanął nie reżyser oryginału Oren Perli, tylko Tod Williams ("Drzwi w podłodze").

Film z 2007 roku opowiadał o parze zmagającej się z dziwnymi zjawiskami, mającymi miejsce w ich domu. O czym będzie "dwójka", na razie nie wiadomo - dystrybutor szczegóły fabuły trzyma bowiem w tajemnicy do czasu premiery.

Zobacz zapowiedź "Paranormal activity 2":

"Zemsta futrzaków"

Ostatnim filmem tego wyjątkowo obfitego pod względem premierowych propozycji jest amerykańska "Zemsta futrzaków".

Zarzewiem pomysłu na tę oryginalna komedię była seria pożarów w płd. Kalifornii w roku 2004. Scenarzyści Michael Carnes i Josh Gilbert zaczęli się zastanawiać, co by się stało, gdyby zwierzęta, których środowisko zostało zniszczone, postanowiły odegrać się na ludziach, którzy zniszczyli ich życie. Szkic autorstwa tego duetu ewoluował w przezabawną komedię o rewanżu, opowiadającej o deweloperze, który zadziera z niewłaściwą puszczą. "Od zawsze mieliśmy pomysł na historię o zwierzętach odpłacających człowiekowi, który ich skrzywdził - mówi Carnes. - Idea Matki Natury zwracającej się przeciwko ludziom stwarzała wiele komicznych możliwości".

W głównych rolach występują: występują Brendan Fraser ("Mumia", "Podróż do wnętrza ziemi"), Brooke Shields ("Szminka w wielkim mieście", Ślicznotka") i Matt Prokop ("High School Musical 3"). Film wyreżyserował Roger Kumble ("Ostrożnie z dziewczynami").

Zobacz zwiastun filmu "Zemsta futrzaków":

Chcesz pójść do kina, a nie wiesz gdzie i o której możesz obejrzeć wybrany przez siebie film? Sprawdź nasz repertuar kin!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie | \ Film | śmieci | grób | opowieść | wrona | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje