Reklama

"Skazany na bluesa": Śląski blues

"To chyba nie jest przypadek, że polski blues rodził się na Śląsku. Śląsk jest bardzo szczególnym miejscem o bardzo specyficznym klimacie, zwłaszcza ten Śląsk lat 70., kiedy nie tylko z powodu Gierka hołubiono ten region i dowartościowywano. Ale tam zawsze było czarno, ponuro, życie w takim otoczeniu ma szczególny posmak" - mówi Jan Kidawa-Błoński, reżyser filmu "Skazany na bluesa".

"W ludziach o dużej wrażliwości pojawiają się zupełnie niesamowite ciągoty w stronę otwartej przestrzeni, zielonej prerii i Indian. Już samo ukształtowanie przestrzeni sprawia, że ta potrzeba prerii jest silniejsza na Śląsku niż gdziekolwiek".

Reklama

"A stąd do bluesa już jeden krok. Wszak blues to muzyka, jaką wyraża się swoje tęsknoty" - wyjaśnia reżyser.

"W Skazanym na bluesa tworzywem jest muzyka - na ekranie w wykonaniu samego Riedla. Odnosi się wrażenie, że gdy muzyka cichnie, wszystko traci barwę - jak w życiu Ryśka. Muzyka w tym filmie jest najważniejsza: Riedel najczęściej śpiewał o samotności i o wolności".

"To z tego powstał Skazany na bluesa - film wymyślony dla tej muzyki. Chciałem, by piosenki stały się formą monologu wewnętrznego bohatera, jego wypowiedzią".

"O dziwo, udało się to zrobić: tak się złożyło, że kolejne piosenki, po które sięgałem, ułożone są niemal chronologicznie, co pozwala pokazać odczucia i dążenia bohatera w konkretnych momentach i sytuacjach. One były sensem jego życia, bez tych piosenek nie ma Riedla" - mówi Jan Kidawa-Błoński.

Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu z reżyserem filmu "Skazany na bluesa".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skazana | skazane | Śląsk | muzyka | film | blues | Skazany na bluesa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje