"Shrek" atakuje!

W piątek, 2 lipca, na ekranach polskich kin debiutuje "Shrek 2". Wcześniej przebojowa animacja prezentowana była jedynie na kilku pokazach przedpremierowych, zbierając w większości entuzjastyczne recenzje widzów. Szczególnie chwalona była wersja z polskim dubbingiem. O tym, czy rzeczywiście jest ona lepsza od wersji amerykańskiej, będzie się można przekonać na "regularnych" pokazach już od piątku!

Autorem polskich dialogów do "Shreka 2" jest Bartosz Wierzbięta, który pracował także nad świetnie przyjętymi przez widzów tekstami do pierwszej części opowieści, przebojowego "Shreka".

Reklama

"Praca przy części drugiej jest trudna, bo towarzyszy jej szczególna presja. Na kolejne przygody bohaterów filmu czekają teraz tłumy fanów" - wyznał polski tłumacz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

"Żadnego filmu nie tłumaczyło mi się tak ciężko. Może dlatego, że po raz pierwszy miałem świadomość ciążących na mnie oczekiwań. Pierwszego Shreka przetłumaczyłem szybko, bez większych problemów. Tym razem to była długa walka, z wieloma modyfikacjami już podczas nagrań" - tłumaczy Bartosz Wierzbięta.

Tymczasem miłośnicy zielonego ogra i jego przyjaciół mogą szykować się nie tylko na drugą część przygód bohaterów.

Jak zapowiada Jeffrey Katzenberg, współwłaściciel studia DreamWorks, w którym powstały przebojowe opowieści, powstaną cztery filmy o Shreku, Ośle, Fionie.

"Nie mieliśmy odwagi, by planować realizację kolejnych części historii, kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad Shrekiem. Nie wiedzieliśmy bowiem, z jakim przyjęciem spotka się nasza propozycja. Ale teraz, po sukcesie dwóch opowieści, mamy jeszcze do opowiedzenia dwa kolejne rozdziały tej historii " - powiedział Jeffrey Katzenberg.

Producent potwierdził, że prace przygotowawcze do realizacji filmu "Shrek 3" potrwają dziewięć miesięcy, kolejnych trzech twórcy będą natomiast potrzebować na opracowanie koncepcji "Shreka 4".

"Będziemy kontynuować przygody Shreka i Osła do 2009 roku. Proces produkcyjny musi potrwać. Przygotowanie scenariusza, animacja postaci - to zajmuje mnóstwo czasu. Spędzimy trzy albo cztery lata nad tymi filmami" - oświadczył szef studia DreamWorks.

Decyzja producentów o realizacji kolejnych odsłon przebojowej animacji nie dziwi.

"Shrek" cieszył się ogromnym powodzeniem na całym świecie, a "Shrek 2" od dnia amerykańskiej premiery, 19 maja, bije wszelkie rekordy w tamtejszym box office.

Historia ma już na koncie 397 milionów dolarów osiągniętych z rynku amerykańskiego.

Wynik ten pozwolił jej się uplasować na szczycie listy animowanych przebojów wszech czasów w USA.

Poprzedni rekord należał do filmu "Gdzie jest Nemo", który przyniósł z rynku amerykańskiego wpływy w wysokości "zaledwie" 339,8 miliona dolarów.

"Shrek 2" dzierży także inne rekordy amerykańskiego box office - rekord środowego "otwarcia" dla filmu animowanego, rekord wpływów osiągniętych z pierwszego weekendu dystrybucji filmu animowanego, rekord wpływów z pierwszych pięciu dni we wszystkich kategoriach oraz rekordy wpływów osiągniętych z sobotnich oraz niedzielnych pokazów, także biorąc pod uwagę nie tylko filmy animowane.

Historia cieszy się także powodzeniem poza Stanami Zjednoczonymi, przynosząc z zagranicznych rynków równie pokaźne wpływy.

A trzeba pamiętać, że "Shrek 2" czeka jeszcze na swoje premiery w wielu krajach - w lipcu historia zadebiutuje między innymi w Austrii, Niemczech, na Węgrzech, w Czechach i Japonii.

Na sierpień zaplanowano natomiast premiery między innymi w Rosji, Turcji, Danii, Finlandii, Norwegii i we Włoszech.

Jednak realizatorzy "Shreka 2" zarabiają nie tylko na wpływach kinowych.

Ogromne przychody generuje bowiem rynek reklamowy wykorzystujący wizerunki sympatycznych bohaterów.

Sytuacja taka martwi jednak psychologów dziecięcych.

"Janek ma pięć lat. Jest fanem Shreka. Gdy zobaczył bajkę po raz pierwszy, marzył, żeby zostać ogrem i zamieszkać na bagnach. Zrezygnował z pomysłu, bo dowiedział się od mamy, że na bagnach nie ma przedszkola, do którego bardzo lubi chodzić. Ma kolekcję koszulek z podobizną ulubionego bohatera i grę komputerową. Pije tylko z kubka ze Shrekiem. Z kolegami wymienia się puzzlami i naklejkami" - można przeczytać "Trybunie".

Kampania promująca film zaczęła się na dobre sześć miesięcy temu.

"Zaczęło się od informacji o postępie prac nad kolejną częścią przygód Shreka i księżniczki Fiony. Jednocześnie do sklepów trafiły książki o Shreku, gry komputerowe, kubki, pluszaki, naklejki - wszystko z postaciami z bajki. Potem przyszedł czas na relacje z premiery w Stanach" - podaje gazeta.

Według "Trybuny", twórcy reklam coraz agresywniej atakują najmłodszych, bo nimi manipuluje się najłatwiej.

"Zdaniem Elżbiety Kowalczyk, psychologa dziecięcego, taka reklama programuje przyszłych konsumentów. Kreuje pewne wzorce. Przyzwyczaja do konkretnych zachowań. Utwierdza w przekonaniu, że dziś wszystko wydaje się tymczasowe, ulotne" - pisze "Trybuna".

Elżbieta Kowalczyk zwraca uwagę, że jest to trend, który stanowi poważne niebezpieczeństwo.

"W pewnym momencie dzieci zatracają się. Początkowo nie potrafią określić, jaka przytulanka jest ich ulubioną, jaką bajkę, jakiego bohatera lubią najbardziej. W przyszłości przełoży się to na stosunki międzyludzkie. Nie będą się przywiązywać do jednego partnera - bo można mieć kolejnego. Nie będą się przywiązywać do przyjaciół - przecież będzie można ich zmienić. W ten sposób od małego wmawia się dzieciom, że jeśli czegoś nie masz, jesteś nikim" - dodaje Elżbieta Kowalczyk na łamach "Trybuny.

Zapraszamy do dyskusji na temat przebojowych opowieści!

Dowiedz się więcej na temat: animacja | rekordy | Kowalczyk | rekord | film

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje