Shelley Duvall: Gwiazda "Lśnienia" wraca do aktorstwa po ponad 20 latach
Oprac.: Tomasz Bielenia
Gwiazda filmu "Lśnienie", Shelley Duvall, wraca do aktorstwa po ponad dwudziestoletniej przerwie. 73-letnia aktorka zagra epizodyczną rolę w horrorze "‘The Forest Hills".
Shelley Duvall w filmie "The Forrest Hills"SCOTT HANSEN /DIGITAL THUNDERDOME STUDIOSmateriały prasowe
W wyreżyserowanym przez Scotta Goldberga "The Forest Hills" zobaczymy także: gwiazdę "Terminatora" Edwarda Furlonga, Chiko Mendeza oraz Dee Wallace ("Wzgórza mają oczy" Wesa Cravena").
Głównym bohaterem filmu jest mężczyzna (Chiko Mendez), którego dręczą niepokojące wizje po tym, jak doznał groźnego urazu głowy. Duvall wcieli się w jego matkę, jej głos będzie też dręczył syna w przeżywanych przez niego sennych koszmarach. Edward Furlong z kolei wcieli się w postać Billy'ego, który zachęca głównego bohatera do stanie się... wilkołakiem.
Shelley Duvall: Rola w "Lśnieniu" załamała ją psychicznie
Aktorską karierę Shelley Duvall rozpoczynała od występów w filmach Roberta Altmana. Na dużym ekranie zadebiutowała w 1970 roku w filmie "Brewster McCloud" (na zdjęciu), rok później do kin trafił obraz "McCabe i pani Miller", wreszcie w 1975 roku oglądać mogliśmy ją w folkowym wydaniu w muzycznym filmie "Nashville".
Kolejna współpraca z Robertem Altmanem - obraz "Trzy kobiety" (1977) - przyniosła Duvall Złotą Palmę na festiwalu w Cannes dla najlepszej aktorki imprezy. W tym samym roku aktorkę oglądać mogliśmy w niewielkiej roli w "Annie Hall" Woody'ego Allena. Podczas pracy na planie tego obrazu Duvall poznała wokalistę Paula Simona, z którym połączył ją namiętny 2-letni romans.
Kiedy Stanleyowi Kubrickowi kiełkowała w głowie myśl o nakręceniu "Lśnienia", na ekranie kin zobaczył Shelley Duvall, która zagrała w "Trzech kobietach" Roberta Altmana. Od razu zdecydował, że to właśnie ją widzi w roli Wendy Torrance - żony popadającego w obłęd trzeźwiejącego alkoholika i początkującego pisarza.
Na początku XX wieku Duvall przestała występować w filmach.Przed dobrowolną emeryturą zdążyła jeszcze wystąpić w dwóch horrorach: "Tale of the Mummy" (1998) oraz "Czwartym piętrze" (1999).materiały prasowe
Powrotem do formy była drugoplanowa kreacja hrabiny Gemini w "Portrecie damy" (1996) Jane Campion.materiały prasowe
W jej filmografii nie brak jednak również spektakularnych klap. Za taką należy z pewnością uznać film "Kosmita z przedmieścia" (1991) z Hulkiem Hoganem w tytułowej roli.AKPA
Lata 90. aktorka zaknęła rolą w komedii romantycznej Freda Schepisiego "Roxanne" (1987). We uwspółcześnionej wersji "Cyrano de Bergeraca" główną rolę grał komik Steve Martin.AKPA
Świetny okres w aktorskiej karierze Duvall udokumentowany został występem w "Bandytach czasu" (1981) Terry'ego Gilliama.AKPA
W 1980 roku Duvall partnerowała Robinowi Williamsowi w ekranizacji komiksu "Popeye". Za kamerą stanął - któżby inny? - Robert Altman.AKPA
W tym samym roku aktorkę oglądać mogliśmy w niewielkiej roli w "Annie Hall" Woody'ego Allena. Podczas pracy na planie tego obrazu Duvall poznała wokalistę Paula Simona, z którym połączył ją namiętny 2-letni romans - fot. Everett CollectionEast News
Kolejna współpraca z Robertem Altmanem - obraz "Trzy kobiety" (1977) - przyniosła Duvall Złotą Palmę na festiwalu w Cannes dla najlepszej aktorki imprezy.AKPA
Aktorską karierę Duvall rozpoczynała od występów w filmach Roberta Altmana. Na dużym ekranie zadebiutowała w 1970 roku w filmie "Brewster McCloud" (na zdjęciu), rok później do kin trafił obraz "McCabe i pani Miller", wreszcie w 1975 roku oglądać mogliśmy ją w folkowym wydaniu w muzycznym filmie "Nashville".
Możecie nie znać Shelley Duvall, ale to ujęcie - z horroru Stanleya Kubricka "Lśnienie" (1980) - należy do jednych z najbardziej ikonicznych momentów w historii kina. Nie wszyscy pamiętają jednak, że za postać żony granego przez Jacka Nicholsona bohatera Duvall otrzymała nominację do.. Złotej Maliny. Aktorka kończy w poniedziałek, 7 lipca, 65 lat. Z tej okazji przypominamy jej najważniejsze kinowe wcielenia.
Aktorka szybko została zaangażowana do filmu. Pechowo, tuż przed lotem na plan zdjęciowy, rozstała się z chłopakiem, co dosyć mocno wytrąciło ją z równowagi. Całą podróż przepłakała, nie przypuszczając jednak, że to dopiero początek jej problemów i czeka ją 56 tygodni piekła.
Początkowo atmosfera na planie wydawała się bardzo przyjemna. Podobnie zresztą jak sam reżyser - Stanley Kubrick. Największym problemem było dla aktorki nieustanne doprowadzanie się do skrajnych emocji (tego wymagał scenariusz i charakter postaci). Tak po wielu latach wspominała ten wysiłek w rozmowie z "The Hollywood Reporter": "Trzydzieści pięć ujęć, bieganie, płacz i noszenie małego chłopca - robiło się ciężko. I pełne przygotowanie od razu od pierwszej próby. To trudne".
Aktorka bez przerwy słuchała smutnych piosenek i rozmyślała o przykrych wydarzeniach, zapisanych w scenariuszu. Wszystko to po to, by przed kamerą wypaść jak najwiarygodniej. Stres, wycieńczenie, wahania nastrojów, ciągłe ponaglenia i przytyki ze strony reżysera sprawiły, że Duvall była na skraju załamania.
"Od maja do października byłam naprawdę w złym stanie, stres związany z tą rolą był tak wielki. Stanley naciskał na mnie i ponaglał mnie bardziej niż ktokolwiek wcześniej. To najtrudniejsza rola, jaką kiedykolwiek miałam do zagrania" - wspominała na łamach książki Davida Hughesa "The Complete Kubrick"
Sami aktorzy, przebywający na planie "Lśnienia", wspominali, w jak okrutny sposób Kubrick traktował Duvall. O relacji między aktorką a reżyserem mówił jakiś czas temu, wcielający się w męża Wendy, Jack Nickolson: "Mieliśmy z Kubrickiem dobrą, przyjacielską relację. Był kompletnie innym reżyserem dla Shelley".
Shelley Duvall cierpi na zaburzenia psychiczne
Po występie w "Lśnieniu" Duvall partnerowała Robinowi Williamsowi w ekranizacji komiksu "Popeye". Za kamerą stanął - któżby inny? - Robert Altman. Świetny okres w aktorskiej karierze Duvall udokumentowany został występem w "Bandytach czasu" (1981) Terry'ego Gilliama.
Lata 90. aktorka zamknęła rolą w komedii romantycznej Freda Schepisiego "Roxanne" (1987). We uwspółcześnionej wersji "Cyrano de Bergeraca" główną rolę grał komik Steve Martin.
W jej filmografii nie brak jednak również spektakularnych klap. Za taką należy z pewnością uznać film "Kosmita z przedmieścia" (1991) z Hulkiem Hoganem w tytułowej roli. Powrotem do formy była drugoplanowa kreacja hrabiny Gemini w "Portrecie damy" (1996) Jane Campion.
Na początku XXI wieku całkowicie wycofała się z branży filmowej, wyprowadziła się na farmę położoną w Teksasie i odcięła od świata. Przed dobrowolną emeryturą zdążyła jeszcze wystąpić w dwóch horrorach: "Tale of the Mummy" (1998) oraz "Czwartym piętrze" (1999).
Po 2002 roku Duvall wycofała się z życia publicznego. Ponownie zrobiło się o niej głośno w 2016 roku przy okazji jej występu w popularnym talk show doktora Phila McGrawa. Okazało się, że aktorka od jakiegoś czasu borykała się z zaburzeniami psychicznymi. Utrzymywała, że często widuje Robina Williamsa, chociaż ten nie żył od ponad dwóch lat. Odcinek programu z Duvall wywołał oburzenie w Hollywood. Mia Farrow zarzuciła mu wykorzystanie aktorki na rzecz podbicia oglądalności. Pomoc Duvall zaoferowała córka Stanley’a Kubricka.
Altman zaangażował Duvall także do swojego najmniej udanego filmu, czyli adaptacji pasków komiksowych o marynarzu Popeye’u. W lubującego się w szpinaku i ćmiącego fajkę bohatera wcielił się zyskujący właśnie ogromną popularność Robin Williams. Duvall zagrała jego ukochaną, Olive Oyl. Wielu mówiło, że idealnie nadaje się do tej roli. Ona żartobliwie odpowiadała, że nie wie, czy to komplement. "Ona jest chuda jak szyna, ma nogi wróbla i jabłko Adama. Która kobieta chciałaby powiedzieć, że wygląda jak Olive?" – śmiała się.
Na zdjęciu: Robin Williams i Shelley Duvall w filmie "Popeye"PA ImagesGetty Images
Kubrick chciał, by Duvall jak najlepiej oddała przerażenie i samotność swej postaci. Dlatego zabronił członkom ekipy okazywania jej jakiejkolwiek sympatii, a sam często poprawiał ją i rugał przy wszystkich. Aktorka bardzo ciężko przeżyła rok spędzony na planie "Lśnienia". Po zakończeniu zdjęć stwierdziła jednak, że żaden inny film nie dał jej tyle satysfakcji.
"Lśnienie" uważane jest dziś za jeden z najlepszych horrorów na świecie. Jednak przy okazji premiery jego odbiór był różny. Od dzieła odciął się Stephen King, twórca książkowego pierwowzoru. Z kolei Duvall i Kubrick otrzymali po nominacji do Złotej Maliny: za najgorszą rolę drugoplanową i reżyserię.
Na zdjęciu: Jack Nicholson i Shelley Duvall na plakacie filmu "Lśnienie"Universal History ArchiveGetty Images
W latach 70. i 80. Shelley Duvall była niezwykle cenioną aktorką. Grywała u Roberta Altmana, a za występ w "Trzech kobietach" otrzymała Złotą Palmę za najlepszą rolę żeńską. Największą rozpoznawalność przyniosło jej jednak "Lśnienie" Stanleya Kubricka.
Na zdjęciu: Shelley DuvallBert SternGetty Images
Jednym z najważniejszych i najtrudniejszych wyzwań w karierze Duvall okazała się rola w "Lśnieniu" Stanley’a Kubricka. Aktorka wcieliła się w rolę Wendy, żony pisarza (Jack Nicholson), który przebywa w raz z rodziną w opuszczonym hotelu i powoli popada w obłęd. Kubrick był perfekcjonistą i powtarzał każde ujęcie po kilkadziesiąt razy, co skrajnie męczyło całą ekipę. W dodatku ciągle zmieniał scenariusz, co sprawiło, że Nicholson przestał w pewnym momencie czytać kolejne wersje.
Na zdjęciu: Shelley Duvall, Daniel Lloyd i Jack Nicholson w filmie "Lśnienie"Getty Images
To właśnie u Altmana Duvall stworzyła większość swoich najlepszych kreacji. Najbardziej doceniono jej rolę w "Trzech kobietach" (1997), za którą otrzymała Złotą Palmę w Cannes i nominację do nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej.
Na zdjęciu: Shelley DuvallMichael Ochs ArchivesGetty Images
Duvall została aktorką przez przypadek. Po ukończeniu liceum sprzedawała kosmetyki i studiowała dietetykę. Któregoś dnia przypadkiem spotkała Roberta Altmana, który kręcił "Brewstera McClouda". Reżyser po krótkiej rozmowie zaproponował jej rolę w swoim najnowszym filmie pod tytułem "McCabe i pani Miller". Duvall początkowo nie chciała przystać na jego propozycję, jednak reżyserowi udało się ją przekonać. Nigdy wcześniej nie opuszczała swojego rodzinnego stanu.
Na zdjęciu: Michael Palin i Shelley Duvall w filmie "Bandyci czasu"Michael Ochs ArchivesGetty Images
W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Duvall wciąż występowała w filmach. Zajęła się także produkcją programów i pisaniem książek dla najmłodszych. Nie powtórzyła jednak sukcesu, jaki towarzyszył jej występom u Altmana. Pojawiła się za to w "Portrecie damy" Jane Campion oraz "Kosmicie z przedmieścia" z Hulkiem Hoganem.
Na zdjęciu: Shelley Duvall i Hulk HoganRon GalellaGetty Images
Ponownie głośno zrobiło się o niej w 2016 roku, kiedy pojawiła się w programie Dr. Phila McGrawa. Podczas rozmowy gwiazda zdradziła, że cierpi na zaburzenia psychiczne i zmaga się z urojeniami.
W rozmowie z McGrawem powiedziała, że żyje w ciągłym lęku, a także że przypadkowe osoby próbują ją skrzywdzić. Z przekonaniem mówiła o tym, że prześladuje ją Szeryf Nottingham, postać z legend o Robin Hoodzie. Zdradziła też, że nie wierzy w śmierć Robina Williamsa (aktor zmarł w 2014 r.).
Program Dr. Phila wywołał burzę. Celebrytę skrytykowała m.in. Mia Farrow. Głos zabrała też córka Stanleya Kubricka, Vivian, która nazwała odcinek "okrutnym".
Tuż po programie aktorka zgłosiła się na leczenie psychiatryczne, jednak klinikę opuściła po zaledwie trzech dniach.