Reklama

Serial o starym sadyście

"Czwarta część horrorowego serialu o starym sadyście: jeszcze bardziej nielogiczna niż poprzednie, a w swym upajaniu się obrzydliwościami toporna niczym zardzewiała maszynka do tłuczenia kasy" - pisze krytyka. A publiczność i tak pójdzie tłumnie na "Piłę IV".

"PIŁA IV"

Reklama

"Czwarta część horrorowego serialu o starym sadyście: jeszcze bardziej nielogiczna niż poprzednie, a w swym upajaniu się obrzydliwościami toporna niczym zardzewiała maszynka do tłuczenia kasy. (...) Daleki jestem od tego, żeby nawet najgorszych idiotyzmów w kinie zakazywać. W swojej naiwności zastanawiam się tylko, dlaczego hardcorowa przemoc a la "Piła" nikogo na ekranach nie dziwi, a - dajmy na to - hardcorowy seks zwany pornografią już dopuszczalny nie jest".
Paweł T.Felis, "Gazeta Wyborcza"

"Choć natchniony sadysta Jigsaw umarł w poprzednim odcinku, w kolejnym powraca ze zdwojona siłą. Potrzeba czegoś więcej niż śmierci głównego bohatera by zakończyć dochodową serię. [Jaki] jest jednak powód, by po raz czwarty wybrać się na seans, podczas którego i tak, przerażeni, ciągle zamykamy oczy? Coraz wyraźniej czuć, że konwencja się wyczerpała. Nawet ta studnia ma dno".
Łukasz Figielski, "Dziennik"


"OSTROŻNIE, POŻĄDANIE"

"Kolejny znakomity film Anga Lee (ostatnio Tajemnica Brokeback Mountain). I kolejny dowód, jak inteligentny to reżyser, jak zręcznie bawi się konwencjami i przez nie przebija, uwodzi i zwodzi. (...) Od początku uderza w filmie aura klasycznego, szpiegowskiego kina przełamanego staroświeckim melodramatem - szybko jednak staje się jasne, że to tylko pięknie wypolerowana powierzchnia. Bo choć bohaterowie walczą o życie, przez cały czas ryzykują śmiercią i zabijają, reżysera fascynuje głównie tytułowe pożądanie".
Paweł T.Felis, "Gazeta Wyborcza"

"Kreacja Tang Wei porównywana jest do tej Marii Schneider z Ostatniego tanga w Paryżu. Rzeczywiście, tak odważnych, dosłownych a jednocześnie niezwykłych scen erotycznych jak w Ostrożnie, pożądanie nie ma wiele w historii głównego nurtu. Jednak to przede wszystkim epicka opowieść o chinach, nie zrobiona kolanach, ale z pewnego dystansu, którego mógł nabrać człowiek, co na dłuższy czas opuścił swoją ojczyznę".
Magdalena Michalska, "Dziennik"


"MOTYL I SKAFANDER"

"Słowo niezwykły jest nadużywane w języku krytyki filmowej, ale trudno, tym razem nie można od niego uciec: Motyl i skafander jest filmem niezwykłym, opartym na niezwykłej książce napisanej w niezwykłych okolicznościach. (...) Mimo całej swojej skrajnie ponurej tematyki "Motyl..." pozostaje filmem chwilami zadziwiająco zabawnym".
Paweł Mossakowski, "Gazeta Wyborcza"

"Reżyser zamknął widzów w skafandrze bohatera filmu. Najpierw widzimy wszystko niewyraźnie, od rozmazanego obrazu przechodzimy do tragicznej wiedzy, że nikt nas nie słyszy, ze nie możemy się ruszyć, a lekarz zaraz zaszyje nam nieruchome prawe oko. Wszystko boli przy oglądaniu tych scen. Można dostać ataku klaustrofobii, chce się w kinie krzyczeć. Trudno o bardziej wymowne pokazanie zamknięcia niż to w Motylu i skafandrze".
Magdalena Michalska, "Dziennik"


"BUTELKI ZWROTNE"

"Nie byłoby to jednak czeskie kino, gdyby wpadało w moralizatorskie tony, ba! - gdyby w ogóle wdawało się w oceny. Butelki zwrotne są wyrozumiałe dla ludzkich (zwłaszcza męskich) słabości, ciepłe i optymistyczne: ukazują, że szczęście jest możliwe nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach. Sv'rákowie nie miłują też zapewne panującego nam systemu (amerykanizacja stosunków w szkole, zastępowanie ludzi - także ludzi-instytucji - automatami), ale film nigdy nie przeistacza się w antykapitalistyczną diatrybę".
Paweł Mossakowski, "Gazeta Wyborcza"

"Butelki zwrotne miały być sytuacyjna komedyjką. Stały się niemal moralitetem, choć zrealizowanym z czeskim dystansem i wyczuciem nonsensu. W dodatku film Jana i Zdenka Sveraków idzie na przekór stereotypom: szuka komizmu tam, gdzie spodziewalibyśmy się tragedii; występuje niespodziewanie serio, gdy czekamy na kolejny gag".
Piotr Kofta, "Dziennik"


"ZACZAROWANA"

"Ta bajkowa komedia udanie łącząca normalną fabułę z elementami tradycyjnej animacji dowodzi, że sformułowanie "film dla całej rodziny" nie musi być tylko wytartym sloganem reklamowym. Choć głównym i najbardziej naturalnym adresatem Zaczarowanej są małe dziewczynki, ich rodzice mogą się bawić równie dobrze. Czy nie podobnie było ze Shrekiem?".
Paweł Mossakowski, "Gazeta Wyborcza"

"Zaczarowana powinna pogodzić fanów kina familijnego i tych, których mdli na samą myśl o nim. (...) Film jest także propozycją dla tych, którzy od najlepszego nawet pastiszu, wolą tradycyjna bajkę z niezbyt odkrywczym, ale krzepiącym przesłaniem".
Elżbieta Ciapara, "Dziennik"


"CIEMNOŚĆ RUSZA DO BOJU"

"Pomijając naskórkowość historii i psychologiczne mielizny, skromność mało oryginalnego przecież filmu o nastoletnim wojowniku (efekty specjalne zdecydowanie mniej tu wymyślne niż u czarodziejskiej konkurencji) mogłaby być jego atutem. Jest jednak zasadniczy problem: Ciemność rusza do boju nie ma za grosz wdzięku. Może lepiej było wybrać bohaterów, których nie tylko widzowie, ale i sami twórcy byliby w stanie polubić?".
Paweł T.Felis, "Gazeta Wyborcza"

"Nawet najlepsze, najbardziej efektowne sceny, oderwane od reszty nie smakują tak, jak powinny. Tym bardziej że budżet na wyprodukowanie jakiegoś nadzwyczajnego widowiska nie pozwolił. Reżyser David L.Cunningham gna więc byle do przodu bez opamiętania, od ujęcia do ujęcia - nie dbając ani o kontekst, ani o logikę. A czym dokładnie jest Światło, Ciemność i o co toczy się cała wojna? najwyraźniej miał nadzieję, że nikt nie zapyta".
Wojtek Kałużyński, "Dziennik"

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: stare | kasy | butelki zwrotne | ciemność | butelki | dziennik | Gazeta Wyborcza | serial | filmy | sadysta | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje