Sebastian Stankiewicz zagrał gangstera w "Nie cudzołóż i nie kradnij"

Oprac.: Tomasz Bielenia

Sebastian Stankiewicz na planie filmu  "Nie cudzołóż i nie kradnij"
Sebastian Stankiewicz na planie filmu "Nie cudzołóż i nie kradnij"Newseria Lifestyle/informacja prasowa
Nie cudzołóż i nie kradnij” to opowieść o tym, jak nasze małe grzechy mogą doprowadzić do prawdziwej lawiny nieszczęść. W tej komedii pełnej zwrotów akcji wszyscy mają coś na sumieniu i będę musieli odpokutować swoje grzechy.
Nie cudzołóż i nie kradnij” to opowieść o tym, jak nasze małe grzechy mogą doprowadzić do prawdziwej lawiny nieszczęść. W tej komedii pełnej zwrotów akcji wszyscy mają coś na sumieniu i będę musieli odpokutować swoje grzechy.Jarosław Barańskimateriały prasowe
Producentem filmu jest Magdalena Kuczewska, za zdjęcia odpowiada Mateusz Wajda, a kostiumy stworzyła Aleksandra Dzióbek.

Film trafi do kin w 2022 roku.
Producentem filmu jest Magdalena Kuczewska, za zdjęcia odpowiada Mateusz Wajda, a kostiumy stworzyła Aleksandra Dzióbek. Film trafi do kin w 2022 roku. Jarosław Barańskimateriały prasowe
O fabule twórcy mówią w następujący sposób. Nigdy nie zostawiaj faceta samego w domu. Jeśli spodziewasz się, że po czułym pożegnaniu, on wsunie kapcie i usiądzie z książką pod kocem, ostro się zawiedziesz. Takiej okazji nie przegapia Patryk, który odpina przysłowiowe „wrotki”, gdy jego żona Renata wyjeżdża na kilka dni. Kobieta nie pozostaje mu jednak dłużna, bo sama grzeszy bez skrupułów. Bardzo lubi pieniądze, a jeszcze bardziej Jurka - wspólnika swojego męża. Patryk natomiast miłosną pustkę wypełnia towarzystwem Sandry, dzięki której zawiera niefortunne znajomości z gangsterem Alfim i mafijnymi cynglami - Fastrygą i Krupnikiem. Choć na pierwszy rzut oka wyglądają oni jak głupi i głupszy, gdy pewna ważna przesyłka trafia do złego adresata, potrafią skutecznie pociągnąć za spust. Do tego postrzelonego towarzystwa dołącza ksiądz Mariusz, a wtedy zbiorowe rozgrzeszenie staje się najbardziej pożądanym towarem w mieście.
O fabule twórcy mówią w następujący sposób. Nigdy nie zostawiaj faceta samego w domu. Jeśli spodziewasz się, że po czułym pożegnaniu, on wsunie kapcie i usiądzie z książką pod kocem, ostro się zawiedziesz. Takiej okazji nie przegapia Patryk, który odpina przysłowiowe „wrotki”, gdy jego żona Renata wyjeżdża na kilka dni. Kobieta nie pozostaje mu jednak dłużna, bo sama grzeszy bez skrupułów. Bardzo lubi pieniądze, a jeszcze bardziej Jurka - wspólnika swojego męża. Patryk natomiast miłosną pustkę wypełnia towarzystwem Sandry, dzięki której zawiera niefortunne znajomości z gangsterem Alfim i mafijnymi cynglami - Fastrygą i Krupnikiem. Choć na pierwszy rzut oka wyglądają oni jak głupi i głupszy, gdy pewna ważna przesyłka trafia do złego adresata, potrafią skutecznie pociągnąć za spust. Do tego postrzelonego towarzystwa dołącza ksiądz Mariusz, a wtedy zbiorowe rozgrzeszenie staje się najbardziej pożądanym towarem w mieście.Jarosław Barańskimateriały prasowe
- Chcemy stworzyć film, który będzie dla widzów przede wszystkim doskonałą rozrywką. Jednak gdzieś między wierszami zapraszamy do małej refleksji. Pokazując nieprzewidywalne losy bohaterów, zadamy widzom pytanie, czy to kim są i jak żyją zależy od nich, od przypadku, czy może od „siły wyższej” - mówi reżyser.
- Chcemy stworzyć film, który będzie dla widzów przede wszystkim doskonałą rozrywką. Jednak gdzieś między wierszami zapraszamy do małej refleksji. Pokazując nieprzewidywalne losy bohaterów, zadamy widzom pytanie, czy to kim są i jak żyją zależy od nich, od przypadku, czy może od „siły wyższej” - mówi reżyser.Jarosław Barańskimateriały prasowe
- Mamy w obsadzie fantastycznych aktorów, którzy nadają całości komediowego sznytu, ale też w kilku momentach wzruszają do łez. Opowieść prowadzimy tak, żeby wiele spraw było od początku zagadką. Liczymy, że publiczność będzie się świetnie bawić odkrywaniem przyczyn kolejnych wydarzeń i motywacji postaci – dodaje Mariusz Kuczewski.
- Mamy w obsadzie fantastycznych aktorów, którzy nadają całości komediowego sznytu, ale też w kilku momentach wzruszają do łez. Opowieść prowadzimy tak, żeby wiele spraw było od początku zagadką. Liczymy, że publiczność będzie się świetnie bawić odkrywaniem przyczyn kolejnych wydarzeń i motywacji postaci – dodaje Mariusz Kuczewski.Jarosław Barańskimateriały prasowe

"Nie cudzołóż i nie kradnij": Gangsterzy, prostytutki i alfons

Sebastian Stankiewicz: Moim marzeniem było zagranie z Cezarym PazurąNewseria Lifestyle/informacja prasowa

Tort dla Cezarego Pazury

Zobacz również:

- Dobrze się czuję w butach aktora charakterystycznego. Henryk Bista, wspaniały polski aktor, był mistrzem drugiego planu. Stworzył mnóstwo doskonałych ról. Wydaje mi się, że tak jak jest Don Kichot, to musi być też Sancho Pansa. Tak jak jest Don Juan, to musi być Sganarel. Tak jak jest główny bohater, to jest też kumpel głównego bohatera. Wydaje mi się, że - generalnie - drugi plan, tak naprawdę, buduje pierwszy plan - mówi PAP Life Stankiewicz.

Jest korpulentny, jego fryzura to "krótko z przodu, długo z tyłu" (co wymusiła łysina), czasami z "wąsami na przedzie". Nie jest on amantem i też nie aspiruje do tej roli.
- Dobrze się czuję w butach aktora charakterystycznego. Henryk Bista, wspaniały polski aktor, był mistrzem drugiego planu. Stworzył mnóstwo doskonałych ról. Wydaje mi się, że tak jak jest Don Kichot, to musi być też Sancho Pansa. Tak jak jest Don Juan, to musi być Sganarel. Tak jak jest główny bohater, to jest też kumpel głównego bohatera. Wydaje mi się, że - generalnie - drugi plan, tak naprawdę, buduje pierwszy plan - mówi PAP Life Stankiewicz. Jest korpulentny, jego fryzura to "krótko z przodu, długo z tyłu" (co wymusiła łysina), czasami z "wąsami na przedzie". Nie jest on amantem i też nie aspiruje do tej roli.Andras SzilagyiMWMedia
Stankiewicz przyznaje, że zostanie aktorem nie przyszło mu łatwo. - Zdawałem przez 6 lat, za każdym razem do kilku szkół - wspomina w rozmowie PAP i dodaje, że wszystkiemu winna była wada wymowy.

- Miałem krzywy zgryz, a kilkanaście lat temu nie zakładało się jeszcze aparatów ortodontycznych i to mnie przekreślało. Czasem jednak słyszałem miłe słowa, np., że mam pozytywną energię - śmieje się Stankiewicz.
Stankiewicz przyznaje, że zostanie aktorem nie przyszło mu łatwo. - Zdawałem przez 6 lat, za każdym razem do kilku szkół - wspomina w rozmowie PAP i dodaje, że wszystkiemu winna była wada wymowy. - Miałem krzywy zgryz, a kilkanaście lat temu nie zakładało się jeszcze aparatów ortodontycznych i to mnie przekreślało. Czasem jednak słyszałem miłe słowa, np., że mam pozytywną energię - śmieje się Stankiewicz.Mateusz JagielskiEast News
Aktor śmieje się z łatki "łysego z długimi włosami". 

- Ostatnio kolega mi mówił, że gdy nie było mnie na planie, ktoś pytał: "Gdzie jest ten łysy z długimi włosami?". Myślę, że to mnie wyróżnia. Na pewno mógłbym obciąć czy zgolić włosy dla roli, to samo z moją wagą. Dziewczyny zawsze naciskały, żebym trochę schudł, ale dla mnie moja waga nie jest problemem. Taki właśnie jestem, co nie znaczy, że nie dbam o siebie. Chodzę na siłownię, gram w piłkę, bo chcę być sprawny. A na potrzeby roli mógłbym bez problemu i schudnąć, i przytyć - Stankiewicz powiedział w rozmowie z PAP.
Aktor śmieje się z łatki "łysego z długimi włosami". - Ostatnio kolega mi mówił, że gdy nie było mnie na planie, ktoś pytał: "Gdzie jest ten łysy z długimi włosami?". Myślę, że to mnie wyróżnia. Na pewno mógłbym obciąć czy zgolić włosy dla roli, to samo z moją wagą. Dziewczyny zawsze naciskały, żebym trochę schudł, ale dla mnie moja waga nie jest problemem. Taki właśnie jestem, co nie znaczy, że nie dbam o siebie. Chodzę na siłownię, gram w piłkę, bo chcę być sprawny. A na potrzeby roli mógłbym bez problemu i schudnąć, i przytyć - Stankiewicz powiedział w rozmowie z PAP. Bartosz KRUPAEast News
Jeden z najlepszych polskich aktorów charakterystycznych, Sebastian Stankiewicz, w poniedziałek, 8 stycznia, obchodzi 40. urodziny.
 
Urodził się w 1978 roku w Bolesławcu. Od najmłodszych lat wykazywał talent aktorski. Już jako mały chłopiec odkrył, że ma zdolność rozśmieszania ludzi. Jego vis comica dała się poznać na niezliczonych akademiach szkolnych. Wszechstronnie wykształcony: w latach 1997-1999 stawiał pierwsze aktorskie kroki  w Studium Animatorów Kultury we Wrocławiu (specjalizacja teatralna), następnie studiował filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim (1999-2002), by w 2002 rozpocząć naukę na wydziale lalkarskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu, którą ukończył w 2006 roku. Od tego czasu regularnie gości na ekranach telewizyjnych i kinowych i deskach teatralnych.
Jeden z najlepszych polskich aktorów charakterystycznych, Sebastian Stankiewicz, w poniedziałek, 8 stycznia, obchodzi 40. urodziny. Urodził się w 1978 roku w Bolesławcu. Od najmłodszych lat wykazywał talent aktorski. Już jako mały chłopiec odkrył, że ma zdolność rozśmieszania ludzi. Jego vis comica dała się poznać na niezliczonych akademiach szkolnych. Wszechstronnie wykształcony: w latach 1997-1999 stawiał pierwsze aktorskie kroki w Studium Animatorów Kultury we Wrocławiu (specjalizacja teatralna), następnie studiował filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim (1999-2002), by w 2002 rozpocząć naukę na wydziale lalkarskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu, którą ukończył w 2006 roku. Od tego czasu regularnie gości na ekranach telewizyjnych i kinowych i deskach teatralnych.East News
Dla filmu Stankiewicza odkrył Bodo Kox. To właśnie u niego debiutował w 2007 roku w nagradzanej niezależnej produkcji "Nie panikuj" u boku Marcina Dorocińskiego. Od tamtej pory Stankiewicz dzieli swój filmowy czas miedzy produkcjami niezależnymi (zagrał m.in. u Huberta Gotkowskiego, Dominika Matwiejczyka, Sebastiana Buttnego, Bena Talara) i produkcjami komercyjnymi. Stankiewicz dał się poznać szerokiej publiczności, występując w filmowych przebojach: w „Listach do M” (niezapomniany Misiek, redakcyjny kolega postaci granej przez Maćka Stuhra), w "Popiełuszko. Wolność jest w nas" a ostatnio w filmie "Dżej dżej" w reżyserii Macieja Pisarka.
Dla filmu Stankiewicza odkrył Bodo Kox. To właśnie u niego debiutował w 2007 roku w nagradzanej niezależnej produkcji "Nie panikuj" u boku Marcina Dorocińskiego. Od tamtej pory Stankiewicz dzieli swój filmowy czas miedzy produkcjami niezależnymi (zagrał m.in. u Huberta Gotkowskiego, Dominika Matwiejczyka, Sebastiana Buttnego, Bena Talara) i produkcjami komercyjnymi. Stankiewicz dał się poznać szerokiej publiczności, występując w filmowych przebojach: w „Listach do M” (niezapomniany Misiek, redakcyjny kolega postaci granej przez Maćka Stuhra), w "Popiełuszko. Wolność jest w nas" a ostatnio w filmie "Dżej dżej" w reżyserii Macieja Pisarka. Spectatormateriały dystrybutora
W 2017 roku Stankiewicza mogliśmy oglądać w filmie Bodo Koxa "Człowiek z magicznym pudełkiem". Kiedy reżyser pracował nad scenariuszem, jedną z postaci stworzył z myślą o Stankiewiczu. "Bernard jest pracownikiem korporacji. Wprowadza Adama, głównego bohatera, w tajniki pracy w tej korporacji. Mieszka w schowku na szczotki. Mieszka tam dlatego, że był problem z kredytem we frankach. Na szczęście jego pracodawcy okazali się tak mili i wspaniali, że dali mu mieszkać w tym schowku. Bernard ma dużo dziwactw i lęków" - opowiada o swoim bohaterze Stankiewicz.
W 2017 roku Stankiewicza mogliśmy oglądać w filmie Bodo Koxa "Człowiek z magicznym pudełkiem". Kiedy reżyser pracował nad scenariuszem, jedną z postaci stworzył z myślą o Stankiewiczu. "Bernard jest pracownikiem korporacji. Wprowadza Adama, głównego bohatera, w tajniki pracy w tej korporacji. Mieszka w schowku na szczotki. Mieszka tam dlatego, że był problem z kredytem we frankach. Na szczęście jego pracodawcy okazali się tak mili i wspaniali, że dali mu mieszkać w tym schowku. Bernard ma dużo dziwactw i lęków" - opowiada o swoim bohaterze Stankiewicz.Bartosz Mrozowski / Alter Ego Picturesmateriały dystrybutora
Do popularności Stankiewicza przyczynił się m.in. serial "Singielka".

- Ludzie często uśmiechają się na mój widok, a ja utożsamiam się z postaciami, które gram, np. z Ryszardem Gawronem w "Barwach szczęścia". Robię, co mogę, żeby zbudować postać, którą widz zapamięta - twierdzi aktor.
Do popularności Stankiewicza przyczynił się m.in. serial "Singielka". - Ludzie często uśmiechają się na mój widok, a ja utożsamiam się z postaciami, które gram, np. z Ryszardem Gawronem w "Barwach szczęścia". Robię, co mogę, żeby zbudować postać, którą widz zapamięta - twierdzi aktor.Agnieszka K. JurekTVN
Newseria Lifestyle/informacja prasowa
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?