Reklama

Schlöndorff i Walentynowicz w sądzie?

W Stoczni Gdańskiej trwają zdjęcia do filmu o legendzie "Solidarności" - Annie Walentynowicz. Bohaterka opowieści protestuje, bo - jak twierdzi - "nikt się ze mną nie kontaktował, a robią film o mnie". Niewykluczone, że Walentynowicz poda reżysera obrazu, Volkera Schlöndorffa ("Blaszany bębenek", "Król Olch", "Miłość Swanna"), do sądu.

Film Schlöndorffa powstaje na kanwie życiorysu Anny Walentynowicz.

Reklama

Jak podaje gazeta "Rzeczpospolita", bohaterka "odcięła się od tego projektu", a problemy pojawiły się już na początku realizacji filmu.

"Nie znam scenariusza ani intencji reżysera, nie wiem, kto będzie mnie grał. W ogóle nikt ze mną się nie kontaktował, a robią film o mnie" - powiedziała jeszcze w marcu tego roku kobieta "Rzeczpospolitej".

W czerwcu, po przeczytaniu pierwszej wersji scenariusza, Walentynowicz wystosowała list otwarty, kategorycznie domagając się zaprzestania realizacji filmu, który miał wtedy nosić tytuł "Legenda Anny Walentynowicz".

"W niewybredny sposób przedstawia on mnie i moją rodzinę. Perfidnie zniesławia nasz ruch" - stwierdziła Walentynowicz.

W lipcu wydawało się, że spór się zakończy, bo Schlöndorff spotkał się z Walentynowicz.

"We wrześniu dostałam nowy scenariusz, zmienili tytuł na Zapomniana bohaterka i coś podopisywali. (...) Nie ma mojego nazwiska, ale to jest moja biografia, w którą on wchodzi z butami. Ja w ogóle nie chcę z nimi rozmawiać, będą to robić prawnicy" - twierdzi Walentynowicz, która wysłała wtedy reżyserowi, producentom i koproducentom pismo ostrzegając, że wejdzie na drogę sądową.

"Obie strony nie są bez winy. Pani Ania ma swoją wizję historii i jest uparta. (...) Tłumaczyłem stronie niemieckiej, jak mają postępować, żeby osiągnąć jakiś konsensus. Oni uważali, że wiedzą lepiej. Dlatego mają konflikt" - powiedział "Rzeczpospolitej" jeden z mediatorów.

Sam Volker Schlöndorff twierdzi, że przykro mu z powodu tej polemiki.

"Kształt filmu tworzy się na wszystkich etapach: od pisania scenariusza przez okres zdjęciowy aż do montażu. Myślę, że wszelkie zastrzeżenia i krytykę pod adresem filmu należy formułować po obejrzeniu gotowego dzieła" - twierdzi.

Z projektu wycofała się agencja M. T. Art Mariana Terleckiego i Video Studio Gdańsk. Producentem wykonawczym jest firma Macieja Ślesickiego Paisa Films.

"Bardzo mnie bolą bezpodstawne oskarżenia. Dawno nie spotkałem tekstu, który by w tak pozytywnym świetle stawiał Polskę i Polaków. (...) Reżyser i polska ekipa bardzo dbają o detale i realia historyczne - wierzę, że powstanie piękny film" - mówi Ślesicki.

Rzeczpospolita

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Volker Schlöndorff | Twierdzi | sady | \ Film | film | walentynowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje