Reklama

Sceny erotyczne? "Do usunięcia"!

Tego zwiastuna nie zobaczycie w telewizji. Największe stacje telewizyjne w Polsce nie zgodziły się na jego emisję - sceny erotyczne opatrzono komentarzem "do usunięcia".

"Ogólnie dobrze, żeby nie padało słowo seks" - poradził jeden z pracowników biura reklamy stacji.

Reklama

Chodzi o telewizyjną reklamę filmu "28 pokoi hotelowych". Niecałe dwa miesiące temu pojawił się w sieci króciutki fragment tego filmu, który wywołał oburzenie internautów. "Promocja zdrady", "demoralizacja społeczeństwa", "Sodoma i Gomora" - to tylko niektóre z doniosłych komentarzy, które pojawiły się w sieci.

O co tyle szumu? O to, co nas kręci w seksie z nieznajomym. Ona jest mężatką, a on ma dziewczynę. Zaczyna się od niewinnego spotkania w hotelowej restauracji, a kończy na szalonej nocy w pokoju hotelowym. Ta noc powtórzy się 28 razy, za każdym razem w innym hotelu i za każdym razem będzie inaczej. Zasada jest prosta: to tylko seks bez zobowiązań.

- "28 pokoi hotelowych" to próba jak najpełniejszego opisania relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą. Chciałem podążać z kamerą za dwójką ludzi, obserwować, jak się w sobie zakochują, śledzić zmiany w ich życiu, doświadczać naturalnych dla związku wzlotów i upadków, coraz intensywniej zagłębiać się w pięknym i jednocześnie pełnym bólu świecie, który dla siebie od podstaw zbudowali - tłumaczy reżyser Matt Ross, który dał się poznać jako aktor w filmach Martina Scorsese, Terry'ego Gilliama, czy Johna Woo.

Twórca ujawnił, że pomysł na realizację "28 pokoi hotelowych", wykrystalizował się w trakcie z rozmów z głównym aktorem obrazu - Chrisem Messiną.

- Wszystko zaczęło się od moich rozmów z Chrisem Messiną, głównym aktorem "28 pokoi hotelowych", a także jednym z producentów wykonawczych. Obaj uwielbiamy filmy, które skupiają się na subtelnościach ludzkich relacji, opisując je za pomocą detali i niuansów; filmy, w których główny nacisk fabularny jest położony na rozwój charakterologiczny postaci - przyznał Ross.

Partnerką Messiny została Marin Ireland, mająca na koncie występ w serialu HBO "Mildred Pierce".

- Spotkaliśmy się z wieloma różnymi aktorkami. Mówiliśmy wszystkim o nieortodoksyjnej metodzie kręcenia, rozmawialiśmy o wszelkich wymogach. Niektóre z nich przeraziły się dosłowną oraz emocjonalną nagością, to naturalna reakcja, jednak większość zainteresowała się projektem. Ograniczyliśmy grupę do kilku osób, które zaprosiliśmy na casting. Chciałem, żeby stanęły twarzą w twarz z Chrisem i zaczęły grać pod wpływem chwili. W ten sposób przygotowywałem każdą z nich na to, co niewątpliwie czekało je w trakcie zdjęć. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Marin Ireland, ponieważ jej "występ" był niezwykle poruszający i jednocześnie szczery. Między nią a Chrisem wywiązała się prawdziwa więź, lata wcześniej grali zresztą razem w pewnej sztuce teatralnej. Wiedziałem, że ten aspekt na pewno pomoże im w zbudowaniu odpowiedniej relacji na planie, w szczególności biorąc pod uwagę wymagający okres zdjęciowy - ujawnił reżyser "28 pokoi hotelowych".

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 28 pokoi hotelowych | usunięty | erotyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje