"Czuję się cholernie wkurzona, ale może po prostu czegoś nie zrozumiałam? Dostałam oferty występu w niezależnych produkcjach, ale powiedziałam, że nie. Inni moi znajomi też odmówili. A teraz niektórzy moi przyjaciele przyjmują te oferty, a ja jestem naprawdę wkurzona!" - powiedziała Sarah Silverman w nagraniu, które umieściła na Instagramie.
Gwiazda argumentuje, że udział aktorów w niezależnych produkcjach to błąd, bo choć są one realizowane przez niezależne studia, to i tak trafią na serwisy streamingowe, które będą czerpać z nich zyski. A to między innymi przeciw polityce gigantów streamingowych protestują strajkujący aktorzy.
"Wszyscy powinniśmy trzymać się razem, w jedności siła. Każda gwiazda filmowa powinna strajkować, bo dzięki związkowi zawodowemu ma zapewnione ubezpieczenie. Związek zawodowy zabezpiecza wiele naszych praw i należności, dlaczego więc niektórzy nie są w stanie stanąć murem za związkiem? Sama nie wiem, czy jestem zła na gwiazdy, otwiera się w nowym oknie filmowe występujące w niezależnych produkcjach, które bez dwóch zdań trafią na streaming, czy jestem zła na SAG za umożliwienie dalszej realizacji tych produkcji" - zakończyła swój wywód aktorka.
Jak zauważył portal "Variety", w komentarzach do nagrania Silverman głos zabrały inne hollywoodzkie gwiazdy. "Nazwij mnie idealistką, ale mam NADZIEJĘ, że oto mamy do czynienia z prawdziwym renesansem średniobudżetowych produkcji niezależnych, które trafią od razu do kin, a nie będą czekały na oferty streamingów. Bardzo bym chciała, aby mój brat, który również należy do związku, pracował przy takich niezależnych produkcjach. Innym moim przyjaciołom też kończą się pieniądze, więc jestem po ich stronie, o ile produkcje z ich udziałem nie skończą na streamingu" - napisała gwiazda "Urodzonych morderców", Juliette Lewis. Poparła ją Zooey Deschanel, która uważa, że strajk wymierzony jest w zrzeszającą największe studia i streamingi organizację AMPTP, a nie w cały przemysł filmowy w Hollywood.
Wiele gwiazd przyznało jednak rację Silverman. "Amen, siostro!" - napisał pod jej filmikiem znany z "Legionu samobójców" Ike Barinholtz.
Gwiazdy stają murem za strajkującymi aktorami
Z powodu strajku Emily Blunt, otwiera się w nowym oknie, Cillian Murphy, otwiera się w nowym oknie i Matt Damon, otwiera się w nowym oknie opuścili londyńską premierę "Oppenheimera" Christophera Nolana, a Cate Blanchett, otwiera się w nowym oknie nie weźmie udziału w pokazie "Shaydy", najnowszej produkcji, przy której pracowała. Z kolei Brad Pitt, otwiera się w nowym oknie przerwał pracę na planie filmu zatytułowanego "Apex", w którym wciela się w byłego kierowcę wyścigowego.
Wesprzeć pikietujących postanowił niedawno Dwayne Johnson. "The Rock" przekazał hojną darowiznę na rzecz Programu Nadzwyczajnej Pomocy Finansowej fundacji SAG-AFTRA Foundation. Jego misją jest pomaganie aktorom, którzy "znajdują się w pilnej potrzebie finansowej z powodu nieoczekiwanego kryzysu życiowego, takiego jak wypadek, problemy zdrowotne, utrata mieszkania z powodu eksmisji czy utrata pracy z powodu strajku lub zamknięcia produkcji".
W ślad za Johnsonem poszło wiele innych gwiazd kina o zasobnym portfelu. Milionowe darowizny przekazali jak dotąd George i Amal Clooneyowie, Luciana Barroso i Matt Damon, Leonardo DiCaprio, otwiera się w nowym oknie, Hugh Jackman, otwiera się w nowym oknie i Deborra-Lee Furness, Nicole Kidman, otwiera się w nowym oknie, Jennifer Lopez, otwiera się w nowym oknie i Ben Affleck, otwiera się w nowym oknie, Ryan Reynolds i Blake Lively, otwiera się w nowym oknie, Julia Roberts, otwiera się w nowym oknie, Arnold Schwarzenegger, otwiera się w nowym oknie, Meryl Streep, otwiera się w nowym oknie oraz Oprah Winfrey. To głównie dzięki nim przez ostatnie dwa tygodnie udało się zebrać 15 mln dolarów.












