Reklama

"Samotność w sieci": Zdjęcia trwają

We Wrocławiu trwają zdjęcia do filmu "Samotność w sieci", na podstawie niemal kultowej już powieści Janusza Leona Wiśniewskiego o tym samym tytule. Reżyserem obrazu jest Witold Adamek, a grają w nim m.in. Magdalena Cielecka i Andrzej Chyra, a także Anna Dymna, Jan Englert, Kinga Preis.

Film na podstawie scenariusza Cezarego Harasimowicza opowiada o miłości w wirtualnym świecie i życiu współczesnego człowieka, który, otoczony techniką, wciąż jednak tęskni za prawdziwym uczuciem. To jednocześnie klasyczna historia o miłości, tej jednej, wymarzonej, która wzrusza do łez i na którą czasami czeka się całe życie.

Reklama

Według Anny Dymnej, film opowiada nie tyle o miłości, samotności, ale przede wszystkim o poszukiwaniu miłości, dążeniu do uczucia i wielkiej potrzebie bliskiego kontaktu człowieka z drugim człowiekiem.

"W tej naszej rzeczywistości ludzie czują się bardzo samotni. Otoczeni techniką mamy niby możliwość szybkiego i łatwego kontaktowania się. Ale siedząc przy komputerze z komórką przy uchu w ogóle w oczy sobie nie patrzymy. I samotność jest coraz większa. Niedługo największym skarbem będzie siedzenie przy stole, rozmawianie, patrzenie w oczy czy dotyk. Dlatego jeśli coś jest o samotności, to jest i o miłości, o wielkim pragnieniu miłości" - powiedziała Dymna, która w filmie zagra epizodyczną rolę matki niewidomej dziewczyny.

Zdaniem Andrzeja Chyry - filmowego Kuby - film jest opowieścią o "tęsknocie za miłością - naturalnej potrzebie człowieka".

"To jest też film o dojrzewaniu, głównie Ewy, głównej bohaterki. Dojrzałości, czyli zdolności podejmowania decyzji. Pewne okoliczności ją do tego zmuszają, ale ona sama też podejmuje decyzje" - tłumaczył aktor.

Chyra przyznał, że dla niego to duże obciążenie grać w filmie na podstawie książki, która stała się niemal kultową, która wzbudzała tak wiele emocji i dyskusji na fortach internetowych.

"To bywa obciążenie, ale staram się od tego uwolnić. Staram się jednak nie być zakładnikiem tej sytuacji i nie myśleć o 200 tys. czytelników, którzy mają swoje wyobrażenia, oczekiwania" - mówił Chyra.

Magdalena Cielecka uważa z kolei, że "to, co ma się zdarzyć człowiekowi, to się zdarzy".

"Jednym zdarza się w życiu pięć wielkich miłości, a inni nie mogą się doczekać tej jednej, bo nie mają - jak to się mówi - szczęścia w miłości. To jest kwestia przeznaczenia. A zatem jeśli ma się zdarzyć, to nie ma znaczenia czy internet nam w tym pomoże, czy będzie próbował przeszkadzać, bo ona i tak się zdarzy" - przekonywała aktorka, filmowa Ewa, którą - jak to określiła Cielecka - "targają sprzeczności".

"To jest osoba, która wiedzie spokojne, dobre życie, a z drugiej strony coś ją gdzieś wyrywa. Dopadają ją wątpliwości, czy aby jej życie będzie już tak do końca wyglądać: ten sam mąż, ta sama praca. Czegoś jej brak" - oceniła aktorka.

Pytana przez PAP, czy granie zakochanej pary z partnerem życiowym - Andrzejem Chyrą - jest łatwiejsze niż z innym aktorem, Cielecka powiedziała, że absolutnie nie.

"W przypadku tego filmu to jest dość łatwe, bo prawie się nie spotykamy na planie. Spotykamy się w sieci. Mieliśmy niewiele wspólnych scen w filmie" - ujawniła aktorka.

"Historia została znacznie okrojona. W filmie nie da się opowiedzieć wszystkiego, co zostało poruszone w książce. Tym bardziej że my w filmie opowiadamy obrazem. A zatem te wszystkie książkowe komentarze, wątpliwości, które my staramy się zagrać, siłą rzeczy wypadają. Dlatego też jestem pewien, że większość czytelników będzie zawiedziona, że brakowało tego czy tamtego. Ale być może dla tych, którzy książki nie czytali, a pójdą do kina, ta historia będzie miała w sobie coś interesującego. Nie obciążeni znajomością tej literatury spojrzą i powiedzą: fajna historia" - mówił Chyra.

Bestsellerową powieść Wiśniewskiego "Samotność w sieci" kupiło w Polsce ponad 200 tys. osób, a przeczytało kilkakrotnie więcej.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje