Ruszyły prace nad nową adaptacją słynnej książki Kornela Makuszyńskiego "Szatan z siódmej klasy". Nadchodzący film będzie czerpał z fabuły lektury, jednak przedstawi ją w uwspółcześnionej wersji. Za reżyserię odpowiada Kordian Piwowarski, a za produkcję duet Mariusz Pujszo i Rafał Holanowski. Główne role przypadły najzdolniejszym aktorom młodego pokolenia - Maciejowi M. Tomaszewskiemu (tytułowy szatan, Adam Cisowski), Karolinie Ludwiniak, Chrisowi Cugowskiemu, Natalii Pujszo, Justynie Zielskiej oraz Grzegorzowi Prasalskiemu-Gliwic.
Interia z wizytą na planie "Szatana z siódmej klasy". Czegoś takiego w polskim kinie nie było od dawna
25 sierpnia mieliśmy okazję odwiedzić leżący na Dolnym Śląsku Pałac Rząsiny, gdzie obecnie realizowane są zdjęcia do produkcji. Wybór tej lokacji był nieprzypadkowy - województwo od dziesięcioleci rozpala wyobraźnię, a znajdujące się tam zamki przyciągają wielu poszukiwaczy skarbów. To właśnie tam główny bohater filmu, którym tak jak i w książce jest rezolutny Adam Cisowski, będzie próbował rozwiązać tajemnicę związaną z katastrofalnym odwrotem Wielkiej Armii Napoleona spod Moskwy i legendarnym skarbie jednego z najsłynniejszych dowódców wojskowych na świecie. Według popularnej hipotezy za armią ruszyły wozy z kosztownościami, które mogły próbować ominąć główne drogi, by przedostać się na zachód. Jeśli okazałoby się to prawdą, droga przez te regiony i próba ukrycia w lokalnych kompleksach podziemnych, pałacach czy klasztorach wydaje się wręcz naturalna.
Na planie wielokrotnie słyszeliśmy, że projekt powstaje z prawdziwej pasji, a do współpracy przy jego realizacji zaproszono lokalną społeczność, by dodatkowo podkreślić znaczenie Dolnego Śląska. Za pomysł odpowiada przede wszystkim Mariusz Pujszo, który od lat zgłębia tajemnice epoki napoleońskiej i jest jej miłośnikiem.
"Tak naprawdę to jest projekt Mariusza Pujszy, w sensie producencki projekt, o który on walczył przez 25 lat. Podobno pierwszy raz w okolicach 2000 roku się chciał za to zabrać, ale długo szukał producentów, sponsorów, aż w końcu się udało. Dopiero teraz, po tych wielu latach, realizuje swoje marzenie" - mówił nam reżyser Kordian Piwowarski.

"Szatan z siódmej klasy" wyniesie na szczyt wiele młodych polskich gwiazd
Podczas wizyty w Pałacu Rząsiny mieliśmy możliwość przyglądania się twórcom przy pracy i odkrywania kolejnych sekretów inspirowanego kultową powieścią filmu familijnego. Już od pierwszych chwil na planie widać było, że tytułowego Szatana i jego wyjątkową ekipę (S.P.O.K.O Expedition) łączy szczególna więź.
"Tutaj główna różnica z książką jest taka, że Adam u nas w filmie nie jest sam. Adam Cisowski, tytułowy szatan, nie działa sam, tylko ma grupę przyjaciół i tę grupę musieliśmy właśnie wybrać, stworzyć. Z racji tego, że są to młodzi ludzie, więc szukaliśmy ludzi świeżych, nowych twarzy. No i udało się, zrobiliśmy ogromny casting wielomiesięczny i wybraliśmy szóstkę świetnych aktorów. To jest czysta przyjemność pracować z nimi. Myślę, że to będą gwiazdy polskiego kina w niedalekiej przyszłości. I mam nadzieję, że widzowie ich tak pokochają, że będzie kolejna część" - wyjawił nam Piwowarski.
Aktorzy mieli okazję zapoznać się przed wejściem na plan, a nawet ruszyć wspólnie na zorganizowane dla nich poszukiwanie skarbów, by jak najlepiej wczuć się w klimat opowieści. Niezależnie od efektu filmu gołym okiem widać, że między tą grupą już rodzi się prawdziwa przyjaźń.

Z ogromnym zaciekawieniem i radością obserwowaliśmy także pracę wielu cenionych gwiazd polskiego kina. W obsadzie znalazły się takie osobistości jak Andrzej Grabowski, Anna Mucha, Paweł Domagała, Henryk Gołębiewski czy Michał Żebrowski. Informacji o tym, w jakich rolach będziemy mogli ich zobaczyć, na ten moment nie będziemy zdradzać. Możemy jednak zapewnić, że twórcy zaplanowali kilka zaskakujących zwrotów akcji.
Po rozmowach z aktorami i reżyserem wnioski są raczej jednoznaczne. Polskie kino od dawna nie miało tak ambitnego, przygodowego filmu dla młodzieży, który może także podbić międzynarodowy rynek. Ze słów twórców wynika, że pragną stworzyć uniwersalną, pobudzającą wyobraźnię opowieść o sile przyjaźni, współpracy oraz o bezcennym skarbie, który często znajduje się bliżej, niż przypuszczamy. Podczas dyskusji niejednokrotnie pojawiały się nawiązania do kina nowej przygody i sugestie, że dzięki mieszance humoru i wartkiej akcji film może być polską wersją Indiany Jonesa. Czy rzeczywiście uda się osiągnąć ten cel? Przekonamy się już w 2027 roku.
Zobacz też:
Znamy nominacje do 18. Nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej











