Brigitte Bardot dzieliła publikę. Jednych elektryzowała swoim niepewnym spojrzeniem i zachwycała niebanalną urodą. Dla krytyków, którzy w swoich recenzjach nie pozostawiali na niej suchej nitki, była ekranową enigmą.
Na długo po przejściu na aktorską emeryturę szokowała swoimi radykalnymi poglądami na temat feminizmu, środowiska LGBTQ+ czy praw imigrantów. Ikonę kina lat 50. i 60., która przypieczętowała nowofalową legendę Jeana-Luca Godarda, a rolami w "I Bóg stworzył kobietę" i "Prawdzie" udowodniła głębię swojego warsztatu, przybliża tegoroczna edycja Timeless Film Festival. W sekcji Tribute to Brigitte Bardot widzowie festiwalu zobaczą ją w pięciu kultowych produkcjach, które uczyniły z niej kobietę-posąg, niedościgniony wzór sensualnej, neurotycznej, a zarazem tak uzależniającej muzy kina ubiegłego wieku.
Timeless Film Festival: Tribute to Brigitte Bardot i pięć kultowych produkcji
Uważana za symbol kobiecości przełomu lat 50. i 60. artystka początkowo nie wiązała swojej przyszłości z aktorstwem. Od młodości, z inicjatywy matki, trenowała balet, a pojawienie się w jej życiu filmu było dziełem przypadku. 14-letnia Bardot spotkała na swojej drodze początkującego filmowca Rogera Vadima, który zachwycony jej urodą i wdziękiem wprowadził ją do kręgu paryskiej śmietanki towarzyskiej. To Vadim, za którego jako osiemnastolatka wyszła za mąż, stał się twórcą jej ikonicznego wizerunku - namówił ją m.in. do tego, by przemalowała włosy na blond i wystąpiła w jego pierwszym filmie.
"I Bóg stworzył kobietę" to manifest aktorskiej dzikości Bardot i film, który mimo swej fabularnej prostoty i naiwności scenariusza, przeszedł do historii kina właśnie dzięki Francuzce. Gwiazda w debiucie reżyserskim męża wcieliła się w postać kokieteryjnej Juliette, łamiącej męskie serca "dziewczyny z sąsiedztwa", w której kiełkuje namiętność i pragnienie miłości. Juliette, podobnie jak jej odtwórczyni, jest na samym początku swojej życiowej drogi i nie zauważa, że mężczyźni, których daży uczuciem traktują ją wyłącznie jako obiekt pożądania. Choć wtedy jeszcze nie miała o tym pojęcia, właśnie to w przyszłości stanie się jednym z powodów, dla których zrezygnuje z aktorstwa.
Po nieudanym małżeństwie z Vadimem zakończonym w 1957 roku, Bardot bynajmniej nie próżnowała - swoje aktorskie emploi poszerzyła między innymi o filmy Louisa Malle'a i Jeana-Luca Godarda, które weszły do kanonu światowej sztuki filmowej. Jej buntowniczą naturę (któż inny w tym czasie wzbudzał tak ogromne zainteresowanie prasy eksponowaniem swojego ciała i wyznaczaniem nowych modowych trendów?) odzwierciedlały grane przez nią bohaterki.
W "Viva Maria!" z 1965 roku stworzyła niezapomniany, absolutnie zwariowany duet z Jeanne Moreau - ich bohaterki to istne "showgirls", prowokacyjne tancerki kabaretowe, które wykorzystują swoje oczywiste atuty i zdolności komediowe do walki z tyranią uciskającą prosty lud. Mimo że w późniejszych latach Bardot uznawana była wręcz za antyfeministkę, Maria z filmu Malle'a to bodaj jedna z najbardziej "dziewczyńskich" ról w jej karierze. Równie dobrze aktorka poradziła sobie w "Królowych Dzikiego Zachodu", w których stanęła na czele kobiecego ruchu terroryzującego Nowy Meksyk.
Rola Dominique w "Prawdzie" Henri-Georgesa Clouzota i Camille w "Pogardzie" Godarda jest wymieniana wśród jej najbardziej dojrzałych i przejmujących. Piętnowana za seksualną rozwiązłość, staje przed sądem oskarżona o zabójstwo męża. W klasycznym dramacie sądowym, choć to Dominique zostaje postawiona po stronie oprawczyni, nie sposób nie odnieść wrażenia, że sama padła ofiarą swej młodości, wolności, seksualności i błędnych przekonań środowiska o roli i potrzebach.
Głębię swojego warsztatu potwierdziła w "Pogardzie". W kontrze do nowofalowego kanonu postaw i zabiegów artystycznych, Jean-Luc Godard uczynił ją swoją najbardziej intertekstualną filmową opowieścią, balansującą na granicy kina autorskiego i wymagań głównego nurtu. Choć postrzegana wówczas głównie przez pryzmat swojej obezwładniającej zmysłowości Bardot nie była jego pierwszym wyborem (reżyser planował zatrudnić do roli Camille aktorkę Kim Novak), to właśnie ona swoim elektryzującym, a zarazem ostrym jak brzytwa spojrzeniem i ekranową nonszalancją przetarła szlaki dla kolejnych pokoleń nonkonformistycznych filmowych bohaterek, wyrywających się spod jarzma patriarchatu i społecznych oczekiwań. Zimna jak lód, pałająca do męża coraz większą nienawiścią, podważa wierność mitycznej Penelopy i podąża własną ścieżką współczesnej femme fatale.
Legenda francuskiego kina radykalnie odcięła się od filmowego środowiska w wieku 39 lat. Resztę życia poświęciła walce o prawa zwierząt, którym pozostała wierna do samego końca. Świat zapamięta ją jako przełomową, pełną sprzeczności i ekstatycznego pragnienia wolności artystkę swojej epoki.
Uczestnicy 3. edycji warszawskiego Timeless Film Festival Warsaw będą mieli ku temu okazję w dniach 17-27 kwietnia, oglądając jej najsłynniejsze dzieła na dużym ekranie.
















