Reklama

"Różyczka": Fakty i akty

W czwartek, 12 marca, mija dokładnie 10 lat od premiery filmu "Różyczka" w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego. Wejściu na ekrany kin niespodziewanego laureata Złotych Lwów na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni towarzyszyły liczne kontrowersje.

Magdalena Boczarska i Robert Więckiewicz na planie "Różyczki"

Akcja filmu Jana Kidawy-Błońskiego rozgrywa się w latach 1967-1968. Tytułowa "Różyczka" to kryptonim młodej pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego, Kamili Sakowicz (Magdalena Boczarska). Atrakcyjna dziewczyna jest kochanką oficera SB Romana Rożka (Robert Więckiewicz). Rożek postanawia wykorzystać fakt, że Kamila przebywa w bliskim otoczeniu znanego pisarza i wykładowcy, Adama Warczewskiego (Andrzej Seweryn).

Reklama

Warczewski to autor książek o historii. SB podejrzewa go nie tylko o działalność opozycyjną, ale także o bycie Żydem - "ukrytym niebezpiecznym syjonistą, wrogiem Polski Ludowej". Rożek werbuje Kamilę do współpracy z SB. Dziewczyna, pod kryptonimem "Różyczka", ma wkraść się w łaski pisarza, a wreszcie zbliżyć do niego tak, by zostać jego kochanką. Udaje się to - Warczewski zakochuje się w Kamili i poślubia ją. Nie wie, że dziewczyna wszystkie ich spotkania opisuje w raportach dla SB.

Podczas gdy "Różyczka" angażuje się w dwa miłosne związki jednocześnie - z Rożkiem i Warczewskim - mają miejsce m.in. słynna premiera "Dziadów" Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym oraz wydarzenia Marca'68.

Film Kidawy-Błońskiego niespodziewanie okazał się wielkim triumfatorem podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2010 roku. Otrzymał Złote Lwy dla najlepszej produkcji. Z kolei Boczarska otrzymała wyróżnienie dla najlepszej aktorki.

Łukasz Maciejewski skrytykował decyzję o nagrodzie dla Magdaleny Boczarskiej w kategorii "najlepsza główna rola żeńska". "Dziennikarze typowali do tej nagrody raczej Urszulę Grabowską za jej rolę w filmie 'Joanna'. Ja byłem przekonany, że wygra właśnie Grabowska" - powiedział Maciejewski. "Przy całej sympatii dla urody Magdaleny Boczarskiej - to nie była rola na nagrodę" - uważa krytyk.

Recenzent Interii, Piotr Mirski, uważał, że aktorka miała na ekranie nie lada konkurencję. "Boczarska na tle rewelacyjnego Więckiewcza i bardzo dobrego Seweryna wypada dość słabo, ale ma dość ciekawą aparycję: w jej zielonych, kocich oczach kryje się groźba, a pojawiające się wokół ust zmarszczki nawet najbardziej słodkiemu uśmiechowi nadają drapieżny rys" - pisał Mirski.

Także Piotr Szygalski - współautor programu kulturalnego "Wstęp wolny" w TVP2 - skrytykował decyzję jury o nagrodzeniu Złotymi Lwami "Różyczki". Film Jana Kidawy-Błońskiego to według niego "kino absolutnie akademickie, z umiarkowanie udanymi kreacjami aktorów".

"Różyczka" byłaby świetną pomocą naukową dla szkół średnich - w końcu cała akcja została umiejscowiona na tle wydarzeń z marca 1968 roku, a jedynie sceny erotyczne z Boczarską są w stanie wywołać w nieletnich umysłach dysonans poznawczy. Cała reszta przypomina adaptację maturalnego bryku - nudną i monotonną jak stukot maszyny, na której Kamila pisze swoje nocne raporty - podsumowywał w recenzji dla Interii Piotr Mirski.

Sporo kontrowersji wywołał także plakat filmu, który wykorzystywał pomysł postera "Elegii" Isabel Coixet. W związku z licznymi oskarżeniami o plagiat, dystrybutor "Różyczki" - Monolith Film - zapewnił w specjalnym oświadczeniu, że posiada zgodę autora plakatu filmu "Elegia" "na wykorzystanie tego pomysłu" przy promocji filmu Jana Kidawy-Błońskiego.

Drugim zapalnym punktem związanym z premierą "Różyczki" była informacja o scenariuszu inspirowanym postacią pisarza Pawła Jasienicy.

Pełnomocnik prawny jednego z członków rodziny Jasienicy wysłał nawet do mediów pismo, w którym stwierdzono, że wszelkie nawiązywanie do osoby Jasienicy i jego rodziny w kontekście filmu "Różyczka" będzie stanowić naruszenie dóbr osobistych córki pisarza Ewy Beynar-Czeczott.

"Historia opowiedziana w 'Różyczce', będąc od początku do końca fikcją i kreowaniem fikcyjnych bohaterów, jak prawie każdy utwór filmowy zawiera elementy, które były inspirowane rzeczywistością, co absolutnie nie oznacza, że fabuła filmu oparta jest na faktach" - zareagował reżyser filmu.

"Jako twórca nie życzę sobie, aby ktokolwiek wyznaczał mi, bezpośrednio lub pośrednio, czym mogę być inspirowany, a w szczególności zakazywał mi czerpania na potrzeby mojej twórczości inspiracji z historii lub współczesności" - dodał Kidawa-Błoński.

Reżyser podkreślił, że bohaterowie "Różyczki" to postaci fikcyjne, jednak twórcy scenariusza zainspirowali się kilkoma autentycznymi historiami pisarzy i poetów oraz ich kobiet. Wymienił m.in. Siergieja Jesienina (którego żonę pozyskało do współpracy NKWD) i Bertolta Brechta (którego kochanka współpracowała ze Stasi).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Różyczka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje