Reklama

Rozpoczęło się Ińskie Lato Filmowe

Blisko 100 filmów będą mogli zobaczyć widzowie na rozpoczętym w piątek, 31 lipca, w Ińsku 36. Lecie Filmowym.

"To jedna z najstarszych cyklicznych imprez filmowych w Polsce, propagująca filmy o wysokich wartościach artystycznych" - uważa dyrektor artystyczny festiwalu, Przemysław Lewandowski.

Reklama

Festiwal zainaugurował pokaz trzech filmów krótkometrażowych: "Kinematografu" w reż. Tomasza Bagińskiego, "Poste restante" w reż. Marcela Łozińskiego oraz "Kiedyś w Afryce" w reż. Piotra Jaworskiego.

Ińskie Lato Filmowe koncentruje się szczególnie na kinematografii Europy Wschodniej oraz zjawiskach, które dotykają tematyki odrębności kulturowej w kinie światowym. Dużo miejsca zajmują obrazy komentujące w odważny sposób zmiany zachodzące we współczesnym świecie. Festiwal promuje również kino młodych twórców.

Filmy prezentowane są w kilku blokach tematycznych, m.in. "Panorama kina rosyjskiego", "Dokumenty świata - obraz współczesności", "Kino naszych sąsiadów", "Najnowsze kino polskie", "Filmy i bajki dla dzieci" czy "Premiery sezonu".

Ińskie Lato Filmowe to nie tylko projekcje filmowe, ale i doskonała okazja, aby podyskutować na temat filmów z samymi twórcami. Wielu artystów, którzy raz przyjechali do Ińska, często wraca w kolejnych latach, tak jak np. Krzysztof Zanussi czy Maciej Drygas, który w tym roku zaprezentuje slajdy ze swoich wypraw do Sudanu.

Swój przyjazd do Ińska zapowiedzieli w tym roku także m.in.: Olgierd Łukasiewicz ("Generał Nil"), Ilona Ostrowska ("Ile waży koń trojański?"), Jacek Bławut ("Jeszcze nie wieczór"), Piotr Jaworski ("Kiedyś w Afryce"), Andrzej Beya Zaborski ("U Pana Boga za miedzą"), Ewa Kasprzyk ("Wojna polsko-ruska"), Marcin Wrona ("Moja krew"), Michał Majerski ("Dom mojego ojca", "Kraj mojej matki").

Festiwal potrwa do 9 sierpnia. Projekcje odbędą się w trzech miejscach: w kinie Morena, w Gabinecie Doktora Caligari (pomieszczenie w szkole podstawowej) oraz w kinie plenerowym przy Gospodarstwie Rybackim.

"Festiwal ten wyróżnia niesamowita, przyjazna, wręcz magiczna atmosfera. Urokliwe miasteczko i przyroda Ińskiego Parku Krajobrazowego sprzyjają wypoczynkowi, zawieraniu przyjaźni i długim rozmowom"- wyznaje Przemysław Lewandowski.

I dodaje: "To chyba jedyne miejsce w Polsce, gdzie po obejrzeniu festiwalowego filmu w kinie można wskoczyć do odległego o zaledwie kilkadziesiąt metrów przepięknego jeziora".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje