Reklama

Rita Hayworth: Femme fatale

To na jej cześć swą nazwę otrzymał słynny drink margarita, to jej portret widniał na bombie atomowej zrzuconej na atol Bikini (bomba nazywała się "Gilda"). Rita Hayworth to jedna z największych legend Hollywood. Gdyby żyła, 17 października 2018 roku obchodziła 100. urodziny. Kim była i skąd wzięła się w Hollywood?

Ritę Hayworth kochały miliony, ale w życiu prywatnym nigdy nie odnalazła szczęścia na dłużej

Rita Hayworth naprawdę nazywała się Margarita Carmen Cansino. Urodziła się 17 października 1918 roku na Brooklynie w Nowym Jorku. Już jako nastolatka występowała wraz ze swoim ojcem, tancerzem flamenco w nocnych klubach i na pokazach tańców hiszpańskich.

Gdy miała 18 lat, dla kina odkrył ją Edward C. Judson, przyszły mąż, który obiecał, że uczyni z niej gwiazdę. Wytwórnia filmowa zaproponowała, żeby młoda dziewczyna wymyśliła sobie pseudonim. Aktorka przyjęła panieńskie nazwisko matki i tak narodziła się Rita Hayworth.

Reklama

W filmach zaczęła się pokazywać od 1935 roku, nie były to jednak wybitne kreacje. Jedną z ważniejszych w jej karierze była rola w filmie Howarda Hawksa "Tylko aniołowie mają skrzydła" (1939).

Do historii kina aktorka przeszła dzięki legendarnej scenie z "Gildy" (1945) Charlesa Vidora, która zapoczątkowała rewolucję w Hollywood - grana przez Hayworth tytułowa bohaterka zmysłowo ściągała długą, czarną rękawiczkę... To było coś niesamowitego!

Została po tym filmie jedną z najlepiej zarabiających gwiazd w historii Hollywood i okrzyknięto ją symbolem seksu. Aktorka mawiała, że mężczyźni zakochują się w Gildzie i z nią idą do łóżka, ale - ku swemu rozczarowaniu - budzą się już u boku Rity.

Zdanie to idealnie pasuje do jej pięciu związków, nawet do pierwszego małżeństwa z ponad dwukrotnie starszym wspomnianym Edwardem Judsonem. Partnerzy aktorki traktowali ją jak postacie z filmów, a nie jak żywą kobietę. Sam fakt, że żaden jej związek nie trwał dłużej niż 5 lat, świadczy o prywatnym dramacie Hayworth. Kobiety, która zamiast oparcia w bliskich jej mężczyznach, znajdowała tylko rozczarowanie, a często także... puste konto.

Kryzys przyszedł w połowie lat 50. Piękna rudowłosa aktorka nadal grała w filmach, ale upodobania publiczności się zmieniły - zaczęła się moda na blondynki.

Przez moment wydawało się, że sukces powróci... Współpraca aktorki z kolejnym mężem, reżyserem Orsonem Wellesem, przyniosła znakomitą kreację w "Damie z Szanghaju"... i zmianę koloru włosów na blond. Wkrótce jednak związek artystów się rozpadł, a kariera Hayworth zaczęła chylić się ku upadkowi. Pojawiły się problemy z alkoholem.

Gdy wreszcie udało jej się wyzwolić spod wpływu manipulujących nią mężczyzn, pojawiły się pierwsze symptomy choroby. Chciała spróbować swoich sił w teatrze, ale nie była w stanie zapamiętać kwestii. Coraz gorzej radziła sobie też przed kamerą. Prasa pisała o "zamroczonej" Hayworth - kłopoty z pamięcią, dezorientację i zmiany nastrojów przypisywano jej alkoholizmowi. Odwróciło to uwagę od prawdziwego problemu - zbyt późno zdiagnozowanej choroby Alzheimera.

Definitywny koniec kariery Rity Hayworth nastąpił w 1972 roku. Pod koniec życia niegdysiejsza gwiazda wymagała ciągłej opieki. Aktorka zmarła 14 maja 1987 w Nowym Jorku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rita Hayworth

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje