Reklama

Ridley Scott: Dzwon w głowie

"Kiedy wybieram jakiś projekt do realizacji, to tak, jakby w mojej głowie nagle zadzwonił dzwon. Słucham tego sygnału, bo to odzywa się moja intuicja. Kiedy już go usłyszę, zaczynam dostrzegać wszelkie aspekty danego projektu" - mówi o swoich zawodowych wyborach znany angielski reżyser Ridley Scott ("Helikopter w ogniu", "Hannibal", "Gladiator", "Thelma i Louise"). Na ekrany polskich kin wszedł właśnie jego najnowszy obraz, Naciągacze, z Nicolasem Cagem w roli głównej.

"Jeśli chodzi o film Naciągacze od początku zrozumiałem, że cała opowieść jest - w gruncie rzeczy - dość komiczna. Jest to coś w rodzaju moralitetu, co jeszcze bardziej podsyciło moje zainteresowanie całą sprawą, ponieważ bohaterami są osoby, którym daleko do ideału".

Reklama

"W ich pojęciu dobry dzień to taki, kiedy oskubią na parę setek jakąś gospodynię domową. Nie można ich nazwać szumowinami, ale niewiele im do nich brakuje. Jedyne, co nieco poprawia ich wizerunek to fakt, że ich ofiarami są zazwyczaj osoby, które same chcą szybko zarobić lub takie, które robią coś niemoralnego lub nielegalnego i przyłapano je na gorącym uczynku" - mówi o swym najnowszym projekcie Ridley Scott.

Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu z twórcami filmu "Naciągacze"!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ridley Scott | naciągacze | W roli głównej | film | dzwon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje