Trudno w to uwierzyć, ale jeden z najpopularniejszych odtwórców roli Spider-Mana w ostatnich latach, czyli Tom Holland, nigdy osobiście nie spotkał jednego ze swoich największych ekranowych przeciwników - J. Jonaha Jamesona, w którego od lat wciela się J.K. Simmons. Aktor wystąpił w dwóch częściach najnowszej serii przygód superbohatera: "Spider-Man: Daleko od domu" z 2019 roku oraz "Spider-Man: Bez drogi do domu" z 2021 roku.
J.K. Simmons pojawił się w tym tygodniu w podcaście "Happy Sad Confused", gdzie opowiedział o swoich doświadczeniach z planów zdjęciowych związanych z przygodami Pajączka.
"Nie spotkałem jeszcze Toma Hollanda" - przyznał Simmons. "Powiedziano mi, że to uroczy facet".
Aktor po raz pierwszy wcielił się w Jamesona w trylogii Sama Raimiego z Tobeyem Maguire'em, która rozpoczęła się w 2002 roku. Do obsady najnowszej serii trafił natomiast niemal spontanicznie.
"Dosłownie zadzwonili do mojego agenta, następnego dnia mieliśmy spotkanie, a dzień lub dwa później kręciłem już w czyimś biurze" - wspominał. "Było to biuro jakiegoś dyrektora na planie, bo nie było specjalnej scenografii. Ekipa była już w trakcie montażu filmu, kiedy pomyśleli: 'A co, jeśli wstawimy tu trochę JJJ?'".
J.K. Simmons twardo ucina też spekulacje dotyczące swojej przyszłości w serii. Podkreśla, że w filmie "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", którego premiera zaplanowana jest na 29 lipca, nie występuje i nie ma pojęcia, kto rozsiał takie plotki.











