Reklama

Powstanie sequel "Gdzie jest Nemo"?

Aktorka komediowa Ellen DeGeneres ("List miłosny"), która użyczyła głosu jednemu z bohaterów animacji "Gdzie jest Nemo", ujawniła plany realizacji sequela tego filmu. Wykonawczyni poskarżyła się także na fakt, iż Amerykańska Akademia Filmowa nie honoruje osiągnięć z dziedziny dubbingu rysunkowych postaci.

"Zdecydowanie powinny być one nominowane do Oscarów. Nie chcę w ten sposób podkreślać własnych zasług, ale sądzę, że takie aktorstwo jest trudniejsze od tradycyjnego" - stwierdziła DeGeneres.

Reklama

"Podczas nagrań nie widzi się wyrazu twarzy postaci, ani ruchów ich ciał. Wszystko musi załatwić głos. Była to dla mnie ciężka praca" - dodała aktorka.

Głosem znanej przede wszystkim z własnego telewizyjnego sitcomu DeGeneres przemówiła roztargniona rybka Dory. Kreację stworzoną przez aktorkę uznano za jedną z najlepszych ról ekranowych bieżącego roku.

"Disney i Pixar powinny zawrzeć kontrakty już teraz, kiedy wszyscy chcą realizacji ciągu dalszego" - ciągnęła aktorka.

Podczas wywiadu wspomniano realizację filmu "Shrek 2", którego gwiazdy (Mike Myers, Eddie Murphy i Cameron Diaz), zainkasowały za użyczenie głosów po 5 milionów dolarów.

"W takim razie ja zażądam 12 milionów" - skomentowała żartobliwie Ellen DeGeneres.

W "głosowej" obsadzie "Gdzie jest Nemo" znalazło się wielu cenionych aktorów, m.in. Albert Brooks ("Teściowie"), Willem Dafoe ("Spider-Man"), Eric Bana ("Hulk"), Geoffrey Rush ("Piraci z Karaibów"), Elizabeth Perkins ("Psy i koty") i Brad Garrett (serial "Wszyscy kochają Raymonda").

"Gdzie jest Nemo" przyniósł do tej pory w światowych kinach wpływy przekraczające 410 milionów dolarów.

W Polsce będziemy mogli oglądać ten wielki przebój od 21 listopada.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje