Reklama

Powrót Jarmuscha i... Marilyn Monroe

W piątek na polskie ekrany trafia aż 7 nowych tytułów. Wśród nich: najnowszy film Jima Jarmuscha "Limits of Control", rewelacja festiwalu w Wenecji - austriackie "Lourdes", czy debiut Marcina Wrony "Moja krew". Wreszcie, coś dla fanów Marilyn Monroe - do kin wraca klasyczne "Pół żartem, pół serio".

"Limits of Control", pierwszy film Jarmuscha od czasu "Broken flowers", opowiada o tajemniczym samotniku (granym przez Isaacha De Bankolé), cudzoziemcu, który dokłada wszelkich starań, żeby jego działania pozostawały poza prawem. Kończy realizację pewnego zadania, ale nie ufa nikomu i początkowo nie znamy też celu, jaki mu przyświeca. Jego podróż, z jednej strony celowa, a z drugiej paradoksalnie odrealniona, zabiera go nie tylko w najdalsze zakątki Hiszpanii, ale też jego własnego umysłu.

Reklama

Niewątpliwym atutem tego filmu, poza świetną - to znak firmmowy Jarmuscha - muzyką jest też plejada gwiazd, które pojawią się w "Limits of Control" w małych epizodach. W obrazie zobaczymy m.in. Tildę Swinton, Johna Hurta, Gaela Garcię Bernala i Billa Murraya.

"Podstawą scenariusza była 25-stronicowa historia, którą rozwijałem w trakcie realizacji filmu. Od początku miałem taki zamiar: chciałem, żeby koncepcja rozwijała się swobodnie, w miejsce tradycyjnego scenariusza" - Jarmusch przybliża klimat filmu.

Zobacz zwiastun "Limits of Control":


Kolejnym artystycznym wydarzeniem tygodnia będzie premiera austriackiego filmu "Lourdes" w reżyserii Jessiki Hausner.

Film tej młodej reżyserki to próba przyjrzenia się fenomenowi sanktuarium w Lourdes, pełnego ludzi pragnących cudu. Wśród nich jest Christine, która tylko udaje pobożność, aby zabierano ją na kościelne wycieczki. Jak szczerze przyznaje, nie ma wielu okazji do podróżowania, będąc przykuta do wózka inwalidzkiego. A jeśli to właśnie jej przytrafi się cud?

"Z jednej strony 'Lourdes' ukazuje wiarę w łaskawego i wiecznego Boga, z drugiej zaś prezentuje nam świat rządzący się mglistymi i arbitralnymi zasadami - tłumaczy reżyserka. "Po Michaelu Haneke, po Ulrichu Seidlu kolejny austriacki filmowiec, reżyserka, pozwala przyjrzeć się uświęconym społecznym rytuałom z chłodnym dystansem, na granicy okrucieństwa" - pisał po weneckiej premierze filmu krytyk Tadeusz Sobolewski.

Zobacz zwiastun filmu "Lourdes":


W piątek na nasze ekrany trafia też mocno spóźniona "Moja krew" Marcina Wrony. To historia boksera Igora (Eryk Lubos), który podczas jednej z walk zostaje poważnie ranny i musi zrezygnować z kariery. Po kolejnych, nieudanych związkach z kobietami zaczyna myśleć o tym, żeby zostawić po sobie "coś" - dziecko. Do tego właśnie potrzebna jest mu przypadkowo poznana na bazarze Wietnamka (Luu De Ly), która zgadza się urodzić mu dziecko w zamian za polskie obywatelstwo. To trudne na początku spotkanie ludzi odmiennych kultur zmieni wszystko w życiu bohaterów...

Ozdobą obrazu jest niewątpliwie rola Eryka Lubosa, który za tą kreację otrzymał Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego. "Eryk to jest taki polski Mickey Rourke. To jest nietuzinkowy aktor, w dodatku przenosi swoje prywatne życie na postaci, które kreuje. Mało jest w Polsce aktorów, którzy w takim stopniu potrafią się zaangażować w rolę" - mówił reżyser w wywiadzie dla INTERIA.PL.

Zobacz zwiastun filmu "Moja krew":


Kto lubi wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje - ten nie powinien opuścić seansu kolejnej premiery tygodnia - "Księgi ocalenia", reklamowanej jako film producentów trylogii "Matrix".

W obrazie, którego budżet wyniósł 85 milionów dolarów, w rolach "śmiertelnych wrogów w walce o ocalenie ludzkości" zobaczymy Denzela Washingtona i Gary'ego Oldmana.

Akcja filmu rozgrywa się w postapokaliptycznym krajobrazie zniszczonej Ameryki w 2044 roku. Samotnik i wolny strzelec Eli (Washington) jest w posiadaniu tajemniczej księgi, w której znajduje się "klucz" i wiedza niezbędna do ocalenia ludzkości. Podczas podróży bohater trafia do małego miasteczka zarządzanego przez burmistrza - tyrana Carnegie (Gary Oldman). Despota, chcąc przejąć totalną władzę nad ludźmi za wszelką cenę próbuje wejść w posiadanie Księgi.

"Spodobało nam się to, że historia ta ma elementy przygodowego filmu akcji, a równocześnie mówi o zaangażowaniu, poświęceniu, przetrwaniu i naturze człowieka." - tłumaczy Allen Hughes, który wraz z bratem bliźniakiem Albertem wyreżyserował "Księgę ocalenia".

Zobacz zwiastun filmu "Księga ocalenia":


Jeśli ktoś myślał, że bieżący tydzień nie przyniesie żadnej premiery dla najmłodszych - był w błędzie. Od piątku na polskich ekranach oglądać można nowy film scenarzysty "Shreka" - "Planeta 51".

Typowi mieszkańcy Planety 51 są zieloni, mają dwoje czułków, osiem palców i panicznie boją się inwazji obcych cywilizacji. 16-letni Lem jest wzorowym uczniem i wiedzie beztroskie życie, marząc o kosmosie oraz o swojej uroczej zielonoskórej sąsiadce Neerze. Pewnego dnia, w samym środku rodzinnego grilla, na podwórku Neery ląduje jednak niezidentyfikowany obiekt latający opatrzony śmiesznie brzmiącym napisem "NASA". Do czego doprowadzi spotkanie mieszkańców Planety 51 z amerykańskimi żołnierzami?

Jeśli mamy opory, czy wybrać się z dziećmi do kina na "Planetę 51", powinna zachęcić nas do tego obsada dubbingu. W filmie usłyszymy bowiem głosy: Piotra Adamczyka, Magdaleny Różczki, Macieja Stuhra, Adama Ferency oraz... Muńka Staszczyka, dla którego jest to filmowy debiut.

Zobacz zwiastun filmu "Planeta 51":


Przedostatnią kinową propozycją tygodnia jest amerykańska komedia "Absolwentka" z bohaterką przebojowego serialu "Kochane kłopoty" Alexis Bledel w tytułowej roli.

"Absolwentka" to zabawny, ale i szczery film o tym co przeżywają absolwenci szkół wyższych. "Wall Street Journal" przekonuje, że dzisiaj osoby kończące studia zderzają się z trudniejszą sytuacją na rynku pracy niż pokolenie ich rodziców. Przed bohaterką filmu ciężka próba, zwłaszcza że jej bliscy tak bardzo chcą jej pomóc, że przytłaczają ją swoimi dobrymi radami...

W obrazie w reżyserii Vicky Jenson ("Shrek", "Rybki z ferajny") zobaczymy również: Michaela Keatona, Rodrigo Santoro i znaną z serialu "Glee" Jane Lynch.

Zobacz zwiastun filmu "Absolwentka":


Ostatnią premierą tygodnia - last but not least - jest "Pół żartem, pół serio". Dwóch muzyków - Joe (Tony Curtis) i Jerry (Jack Lemmon) zostaje bez pracy, a na domiar złego stają się świadkami porachunków gangsterskich... Ścigani przez mafię decydują się na wyjazd wraz z żeńską orkiestrą. Pomysł wydaje się doskonały, pozostaje tylko przebrać się za panie i przybrać odpowiednie imiona.

Ta rewelacyjna - jedna z najlepszych w historii kina - komedia niesie wiele uroku i doskonałego humoru. Film uzyskał w 1959 roku 6 nominacji do Oscara: za reżyserię, produkcję, scenariusz, zdjęcia, kostiumy oraz dla Jacka Lemmona za najlepszą rolę męską. No i jest jeszcze grająca na ukulele Marilyn Monroe w jednej ze swoich najlepszych kreacji.

Zobacz zwiastun "Pół żartem, pół serio":


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | debiut | Pół żartem | krew | powrót | marilyn monroe | film | monroe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje