Reklama

Reklama

Posłowie PiS krytykują polski horror. "Niebywały skandal"

W horrorze "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2", który dostępny jest w ofercie platformy streamingowej Netflix, w satyryczny sposób przedstawiono dwóch żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. "To niebywały skandal (...) Tego typu sceny obrażają. To dalsze plucie na mundur żołnierza polskiego. Na to nie można pozwolić" - mówi w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl poseł PiS Jan Mosiński.

Robert Wabich i Sebastian Stankiewicz w scenie z filmu "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2"

Horror "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2" dostępny jest w ofercie Netfliksa od 27 października

Głównym bohaterem horroru jest Adaś (Mateusz Więcławek), młody, samotny, nieszczęśliwy policjant z małej wsi na Podlasiu. Ignorowany przez swoich kolegów oraz piękną i niezwykle pewną siebie Wanessę, nieśmiały chłopak szuka swojego miejsca na świecie.

W sequelu filmu "W lesie dziś nie zaśnie nikt" powróciła znana widzom pierwszej części Zosia, grana przez Julię Wieniawę. Innymi gwiazdami filmu są: Zofia Wichłacz, Andrzej Grabowski, Wojciech Mecwaldowski, Sebastian Stankiewicz czy Robert Wabich.

Reklama

Za kamerą ponownie stanął Bartosz M. Kowalski, który przeniósł na ekran scenariusz napisany wespół z Mirellą Zaradkiewicz.

Jak zapowiadali twórcy, "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2" to przewrotna, ironiczna, groteskowa i krwawa historia o poszukiwaniu miłości i odkrywaniu samego siebie w świecie, w którym zdecydowanie więcej nas dzieli niż łączy.

"Plucie na mundur żołnierza polskiego"

W filmie znalazła się też satyryczna scena z udziałem granych przez Sebastiana Stankiewicza i Roberta Wabicha dwóch "terytorialsów". "Chłopacy z obrony terytorialnej" - jak nazywa ich wzywająca pomocy funkcjonariuszka policji (Zofia Wichłacz) - przedstawieni są przez reżysera jako siedzący na kanapie i pijący piwo nieudacznicy. Na domiar złego na ścianie w ich mieszkaniu wisi oprawiona w ramkę swastyka.

"To niebywały skandal. Widocznie komuś się pomieszało w głowach. Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej mają swój godny udział w tym, co działo się w czasie pandemii, ale również obecnie na granicy polsko-białoruskiej. Tego typu sceny obrażają. To dalsze plucie na mundur żołnierza polskiego. Na to nie można pozwolić. Nie wiem czy ktoś będzie podejmował jakieś kroki prawne wobec tego filmu na tej platformie streamingowej. My nie pozwalamy, aby opluwać mundur żołnierza polskiego, ani opluwaniu idei, która towarzyszy funkcjonowaniu Wojsk Obrony Terytorialnej" - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl poseł PiS Jan Mosiński. I wzywa do akcji protestacyjnej.

"Każdy z nas Polaków, który ma odrobinę patriotyzmu w sercu, a takich osób jest bardzo dużo, także młodych, powinien to zbojkotować. Mamy przecież internet, można się komunikować i tego badziewia nie oglądać. Można krytykować, zalewać Netfliksa protestami. Możliwości są różne w dobie social mediów i mam nadzieję, że takie działania zostaną podjęte" - dodaje poseł PiS.

Wtóruje mu kolega z PiS, Robert Teuls.

"Jeżeli krytykują naszych 'terytorialsów', to próbują uderzyć i wyśmiać to, co jest dobre. Nie wolno pozwalać, aby kpiono z naszego żołnierza. 'Terytorialsi' pokazali w ostatnim czasie, że są potrzebni, pożyteczni. Angażują się w bardzo wiele działań przy okazji koronawirusa i obrony granicy wschodniej. Jeżeli ktokolwiek próbuje kpić z naszego munduru, powinien być za to potępiony" - przekonuje Telus.

"Przestrzelona satyra"

Na przestrzelony wątek żołnierzy WOT zwrócił uwagę w recenzji dla Interii Jakub Izdebski.

"Nie interesują Kowalskiego tym razem zbyt mocne wycieczki polityczne. W pierwszym filmie mieliśmy tematykę LGBT i uderzenie w konkretnych hierarchów polskiego Kościoła (ks. Piotr Cyrwus dostał nawet karę wyjętą z 'Fargo' Coenów), natomiast w 'dwójce' dostajemy już czystą rozwałkę i miazgę, choć jest wątek żołnierzy obrony terytorialnej w postaci dwóch idiotów, granych przez Sebastiana Stankiewicza i Roberta Wabicha. Jeden z nich ma mieć... swastykę na piersi. Serio? To dosyć prymitywne sprowadzanie terytorialsów do ultraprawicowych bojówek. Zupełnie przestrzelona satyra" - zauważył Izdebski.

Recenzent Interii dodał jednak, że "Kowalski nie byłby sobą, gdyby jakiejś szpili ideologicznej nie wbił".

"Wpisuje się tym w tradycję amerykańskich slasherów, gdzie tzw. rednecki z prowincji od zawsze są stygmatyzowani i sprowadzani do roli zdegenerowanych morderców. To nawet urocze, że Kowalski nie poddaje się modzie na odchodzenie w kinie od klasistowskiej stereotypizacji. Tkwi w klasyce! Jason Statham, wkładając głowę łotra w śmigło w 'Niezniszczalnych', mówił przecież, że 'klasyka rządzi'" - kończył recenzję Izdebski.

Polscy politycy kontra Netflix

To nie pierwszy przypadek, kiedy polscy politycy nie są zadowoleni z propozycji Netfliksa.

W 2020 roku Jarosław Gowin zaapelował do szefa platfomy streamingowej o usunięcie z oferty Netfliksa filmu "Pierwsze kuszenie Chrystusa". Świąteczną parodię, w której Chrystus przedstawiony jest jako gej, wicepremier i minister nauki określił mianem "bluźnierczego filmu".

Rok wcześniej premier Mateusz Morawiecki napisał list do szefa Netflixa w związku z nieścisłościami w serialu "Iwan Groźny z Treblinki". Podkreślił, że ukazana w nim mapa Polski z zaznaczonymi obozami zagłady wprowadza w błąd i jest pisaniem historii na nowo. Zaznaczył, że liczy na poprawę błędu lub poinformowanie o nim widzów. 

Netflix zapowiedział wtedy, że w serialu zostaną dodane teksty wyjaśniające, że obozy zagłady zbudował niemiecki reżim nazistowski. "Wspieramy twórców serialu 'Iwan Groźny z Treblinki', którzy wykonali istotną pracę oraz badania. Chcąc zapewnić naszym użytkownikom więcej informacji na ważne tematy przedstawione w tym serialu dokumentalnym i uniknąć nieporozumień, w ciągu najbliższych dni dodamy teksty do niektórych przedstawionych w nim map" - głosi oświadczenie Netfliksa.

W ocenie "Chicago Tribune" Netflix "nie poszedł na bezpośrednie ustępstwa wobec polskiego szefa rządu, ale przyznał, że elementy serialu potrzebują wyjaśnienia". Firma "nie jest skora do poprawiania swojej pracy", ale tym razem uznano to za dobry krok - oceniono w artykule "Chicago Tribune".

Barbara Kurdej-Szatan straciła pracę w TVP

Przypomnijmy, że po krytyce Wojsk Obrony Terytorialnej w ubiegłym tygodniu pracę w TVP straciła aktorka Barbara Kurdej-Szatan. ""Straż" ?????????? To są maszyny bez serca bez mózgu bez NICZEGO !!!Maszyny ślepo wykonujące rozkazy !!!!! Ku**a !!!!!! Jak tak można !!!!!!! Boli mnie serce boli mnie cała klatka piersiowa trzęsę się i ryczę !!!!!!! Mordercy !!!!! Chcecie takiego rządu wciąż ????? Który zezwala na takie rzeczy wręcz rozkazuje tak się zachowywać ???????" - to fragment instagramowego wpisu, który po pewnym czasie aktorka usunęła ze swojego konta.

"Obrona polskiej granicy pokazuje jak cenna jest praca polskich slużb i wojska. W Telewizji Polskiej nie może być miejsca dla osób, które szkalując i wyzywając obrońców naszych granic, same postawiły się poza wspólnotą aksjologiczną Polaków" - wyjaśnił powody zwolnienia aktorki prezes TVP Jacek Kurski.

 Aktorka szybko zreflektowała się i wystosowała oświadczenie.

"Odnosząc się do nagłośnionej sprawy mojej emocjonalnej reakcji i ogromnego oburzenia w sprawie sytuacji na granicy z Białorusią, chciałabym jeszcze raz podkreślić, że moje słowa dotyczyły konkretnej sytuacji przedstawionej na nagraniu. W swojej wypowiedzi, za której wulgarne słownictwo przeprosiłam, odniosłam się krytycznie wyłącznie do tego, co zobaczyłam wówczas na filmiku opublikowanym w sieci. Chciałabym podkreślić z całą mocą, że szanuję ciężką pracę wszystkich służb mundurowych i doceniam ich wysiłki, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo. Przepraszam przedstawicieli Straży Granicznej, których mogły urazić moje słowa wypowiedziane zbyt szybko i w emocjach" - przeprosiła.

Zobacz również: 

"Rolnik szuka żony 8": Zaręczyny w programie podzieliły widzów 

Marta Manowska "uciekła" w góry! Prowadząca program "Rolnik szuka żony" na zdjęciach bez makijażu 

"Rolnik szuka żony 8": Rolniczki wybrały, Krzysztof się oświadczył [9. odcinek]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje