"Walkower" (1965) jest kontynuacją "Rysopisu", niezwykle udanego debiutu Jerzego Skolimowskiego. Oba tytuły zdobyły uznanie, a nazwisko młodego reżysera wymieniano obok takich twórców, jak Michelangelo Antonioni, Jean-Luc Godard czy Robert Bresson. Polscy krytycy dostrzegli w jego stylu zapowiedź nowej epoki w rodzimej kinematografii, nazwanej przez Jerzego Płażewskiego "trzecim kinem", okresem polskiej szkoły filmowej a kinem moralnego niepokoju. Doszukiwano się w tym nurcie inspiracji największymi dziełami francuskiej Nowej Fali.
"Walkower": Francuzi byli zachwyceni dziełem Skolimowskiego
Fabuła filmu po raz kolejny skupia się na losach Andrzeja Leszczyca (Jerzy Skolimowski). Mężczyzna wraca z wojska, jednak nie jest w stanie się odnaleźć w świecie. Jedyne, co mu dobrze wychodzi, to boksowanie. Przemierza więc różne miasta, biorąc udział w pokazowych miniturniejach. W jednej z miejscowości zauważa Teresę (Aleksandra Zawieruszanka), dawną koleżankę ze studiów, która obecnie jest cenionym pracownikiem naukowym. Choć ich historie i doświadczenia są różne, oboje stają przed podobnymi, życiowymi dylematami.
Historia została zaprezentowana w Cannes i została dobrze przyjęta przez francuskich recenzentów. Autorzy uznanego czasopisma "Cahiers du cinéma" umieścili dzieło Skolimowskiego na drugim miejscu w dorocznym rankingu najlepszych produkcji. Pierwsze miejsce zajął wówczas "Na los szczęścia, Baltazarze!" Roberta Bressona.
"Walkower": próba sportretowania Polski z lat 60.
Szczególną uwagę publiczności zwróciła postać Andrzeja Leszczyca, mężczyzny po trzydziestce, który staje przed wieloma pytaniami, poszukując sensu i celu życia. Skolimowski stara się opowiedzieć osobistą, pełną trudności historię w nieco groteskowym świecie PRL-u.
"Można go nazwać outsiderem - człowiekiem niebuntującym się wprawdzie, ale żyjącym z wyboru na marginesie społeczeństwa, pełnym dystansu do oferowanych przez nie sposobów życia. Rozwój tego bohatera polega m.in. na jego rosnącej świadomości, że żyje w rzeczywistości zdegradowanej" - pisał o bohaterze filmu Tadeusz Lubelski w "Historii kina polskiego".
Za zdjęcia odpowiadał Antoni Nurzyński, który w 1961 roku współpracował przy filmie "Matka Joanna od Aniołów". Muzykę natomiast skomponował Andrzej Trzaskowski, pionier jazzu w Polsce i prywatnie ojciec Rafała Trzaskowskiego.
Zobacz też:
Dla tego projektu 92-latek wraca z emerytury. Tropiciel czarownic nadchodzi










