Helena Grossówna przyszła na świat 25 listopada 1904 r. w Toruniu w niemiecko-polskim małżeństwie (jej ojciec był Niemcem).
"Moi rodzice byli ludźmi skromnymi. Matka miała dwie córki z poprzedniego małżeństwa. Szybko owdowiała i wyszła po raz drugi za mąż za mego przyszłego ojca. Oprócz mnie urodził się jeszcze brat Bronek. Ojciec był rzeźnikiem i handlarzem bydła. Nieźle nam się powodziło. Matka, przystojna kobieta, nie miała jednak szczęścia w życiu. Po siedmiu latach znowu owdowiała. Została sama z czworgiem dzieci, które bardzo kochała i o które musiała sama się troszczyć" - opowiadała sama aktorka o trudnych losach swojej rodziny.
Matka dowiedziała się o wszystkim od sąsiadki
Choć Helena od dziecka marzyła o tańcu, musiała szybko podjąć pracę i zacząć pomagać rodzinie. Miała zaledwie 15 lat, gdy została najpierw uczennicą, a potem ekspedientką w sklepie z konfekcją męską. Część zarobionych pieniędzy przeznaczała na lekcje tańca i śpiewu. Zaczęła też występować jako statystka w lokalnym teatrze, co starannie ukrywała przed rodziną. O tym, że można zobaczyć ją na scenie, matka dowiedziała się od… sąsiadki.
I to właśnie w sklepie poznała swojego pierwszego męża.
Pola Negri od razu dostrzegła jej talent
Jan Gierszal był biznesmenem i mecenasem sztuki. Gdy pewnego dnia przyszedł na zakupy do sklepu, w którym pracowała Helena, zaczął z nią rozmawiać. Dziewczyna spodobała mu się, a do tego widział ją w teatrze. Wkrótce para się zaręczyła. Czy była to miłość od pierwszego wejrzenia?
Wszystko wskazuje na to, że nie była to miłość ani od pierwszego, ani od drugiego wejrzenia. Według syna aktorki Michała Cieślińskiego, Gierszal był homoseksualistą, który potrzebował kobiety u boku, by ukryć swoją orientację. Miał jednak pieniądze i koneksje, które mogły pomóc Helenie w karierze.
W 1928 r. Helena wraz z narzeczonym wyjechała do Francji i tam dzięki Janowi poznała Polę Negri (Gierszal był administratorem posiadłości divy - Seraincourt pod Paryżem). Gwiazda zachwyciła się młodziutką Polką. To dzięki wstawiennictwu gwiazdy Helena zaczęła brać lekcje tańca u Bronisławy Niżyńskiej, siostry najwybitniejszego tancerza tamtych czasów Wacława Niżyńskiego.
"Pola była niezwykle serdeczna. Nie miała w sobie nic z niedostępnej gwiazdy. Rozmawiało się z nią tak, jak z kimś bliskim" - tak po powrocie do Polski opisywała Helena wielką aktorkę.
Warto też przy okazji wspomnieć, że dzięki pobytowi we Francji Helena, nieznana wtedy artystka, zapisała się w dziejach polskiej kinematografii. Dzięki Poli Negri Helena zagrała epizod w polskiej wersji filmu "Tajemnica lekarza" i w ten sposób to właśnie ona wypowiedziała pierwsze słowa po polsku zarejestrowane na potrzeby filmu dźwiękowego.
Stała się jedną z największych gwiazd przedwojennego kina
W 1930 r. Helena, już jako mężatka, wróciła do Polski i zaczęła występować w balecie. Szybko upomniało się o nią kino. Publiczność pokochała ją za wdzięk, poczucie humoru i naturalność. Filmy z jej udziałem m.in. "Piętro wyżej", "Zapomniana melodia" czy "Paweł i Gaweł" były wielkimi hitami, a ludzie ustawiali się w kolejkach po bilety.
Helena ciężko pracowała na swój sukces, łącząc występy na deskach teatrów ze zdjęciami do kolejnych filmów. Jak sama wspominała w jednym z wywiadów:
"O szóstej już wychodziłam z domu do atelier, o ósmej zaczynaliśmy. Przerwa była o dwunastej i wtedy chodziłam do teatru na próby, jeśli były. O drugiej wracałam do atelier i kręciłam do szóstej, a o siódmej już mieliśmy pierwszy spektakl w teatrze, drugi o wpół do dziewiątej. I to był cały dzień. Mieszkałam niedaleko, więc o północy byłam już w domu, kąpiel i spać" - wspominała swój zwyczajny dzień.
Mimo zawrotnego tempa pracy znalazła także czas na miłość. Jej ukochanym został piosenkarz Tadeusz Jasłowski, członek Chóru Dana. Niestety, w 1940 r. jej wybranek zmarł na dezynterię.
Hollywood było o krok
Na początku roku 1940 Helena Grossówna miała, wraz z Adolfem Dymszą, wyjechać do USA, gdzie Pola Negri zorganizowała im szereg spotkań. Wybuch wojny pokrzyżował te plany. Nic nie wskazuje na to, by chciała wykorzystać swoje niemieckie pochodzenie. Czuła się Polką i właśnie z Polską związała swój los. We wrześniu 1939 r. z narażeniem życia prowadziła kuchnię dla obrońców stolicy. Po kapitulacji zaangażowała się w działalność konspiracyjną, była żołnierzem Armii Krajowej. Podczas Powstania Warszawskiego pod pseudonimem "Bystra" dowodziła kobiecym batalionem "Sokół". Za swoją postawę została odznaczona Krzyżem Walecznych. Po upadku powstania trafiła do obozu w Gross-Lübars.
Po wojnie zapłaciła wysoką cenę za swoje wybory
Jej obóz wyzwolił pułk 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Jednym z jego oficerów był Tadeusz Cieśliński. To on został drugim mężem Heleny Grossówny (Jan Gierszal zginął w czasie wojny w obozie koncentracyjnym w Mauthausen).
Małżonkowie wrócili do Polski, ale aktorka nie mogła już marzyć o rolach, które grała przed wojną.
"Do ról heroin przy wiertarkach lub tych budujących nowy dom widać nie pasowałam. Potem przyszły młodsze" - opowiadała po latach Helena Grossówna.
Na szczęście pozostał teatr. W 1950 roku została zaangażowana do warszawskiego Teatru Syrena. Podobno kilkakrotnie proponowano jej wstąpienie do PZPR, co miałoby pomóc w odnowieniu kariery. Nie zgodziła się. W 1964 r. przeszła na emeryturę, zajęła się wychowaniem syna i pielęgnowaniem ogródka w domu w Międzylesiu. Czasem pojawiała się w filmach, ale były to małe role, jak choćby rola matki Jacka i Placka w "O dwóch takich, co ukradli księżyc".
Helena Grossówna zmarła 1 lipca 1994 roku. Pozostawiła po sobie nie tylko dziesiątki niezapomnianych filmów, lecz także niezwykłą biografię kobiety, która była o krok od światowej kariery, a zamiast czerwonych dywanów wybrała walkę o wolną Polskę.
Zobacz też:
Biografia Jacksona z kolejnym kamieniem milowym. Prawdziwy fenomen











