Władysław Sheybal od zawsze chciał być aktorem
Sheybal pochodził z rodziny o artystycznych tradycjach. Ojciec był malarzem i fotografem, brat zajmował się reżyserią, a pradziadek występował na scenie. Sam Władysław od najmłodszych lat wiedział, że właśnie teatr jest jego miejscem.
Rodzina widziała dla niego także inne ścieżki, między innymi medycynę albo architekturę. On jednak nie dał się przekonać. Występy w szkolnych przedstawieniach sprawiały mu największą radość, a decyzję o aktorstwie miał podjąć jeszcze jako kilkuletni chłopiec.
Komisja nie widziała w nim talentu. Później musiała zmienić zdanie
Droga do szkoły teatralnej nie zaczęła się dla niego najlepiej. Kiedy zgłosił się do podziemnego Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, komisja nie była zachwycona. Miał usłyszeć, że "nie grzeszy ani urodą, ani talentem".
Mimo to dostał szansę. I bardzo szybko udowodnił, że pierwsza ocena była nietrafiona. Zaledwie kilka tygodni wystarczyło, by pokazał, że scena nie jest jego kaprysem, lecz prawdziwym powołaniem.
Zagrał u Wajdy, ale z Polski wyjechał na zawsze
Po wojnie Sheybal występował w teatrach w Łodzi, Krakowie i Warszawie. Na ekranie pojawił się w połowie lat 50., a jednym z jego najważniejszych polskich występów była rola w "Kanale" Andrzeja Wajdy. Wydawało się, że ma przed sobą solidną karierę w kraju.
On jednak coraz poważniej myślał o wyjeździe. W 1956 roku otrzymał stypendium w Paryżu, później trafił do Wiednia, a następnie osiadł w Londynie. Władze PRL nie przyjęły tej decyzji dobrze, a aktor przez lata nie wrócił już do ojczyzny.
W Wielkiej Brytanii zaczynał od zera
Początki emigracji nie były łatwe. Sheybal musiał podejmować zwykłe prace, zanim znów zaczął budować swoją pozycję w zawodzie. Pomogły mu teatr, nauka języka i ogromna determinacja.
Z czasem jego talent został dostrzeżony. Wykładał aktorstwo, pracował w Royal Academy of Dramatic Art i miał wpływ na młodych artystów. Jednym z tych, którzy uczyli się od niego tajników zawodu, był Anthony Hopkins.
Sheybal, Connery i świat Jamesa Bonda
W Wielkiej Brytanii Sheybal obracał się w środowisku największych gwiazd. Przyjaźnił się z Seanem Connerym, a znajomość ta miała pomóc mu w wejściu do świata Jamesa Bonda. Aktor wystąpił w filmie "Pozdrowienia z Rosji", gdzie zagrał szachowego arcymistrza Kronsteena.
Ta rola otworzyła mu drzwi do międzynarodowej kariery. Sheybal szybko stał się aktorem chętnie obsadzanym w rolach tajemniczych, chłodnych i niejednoznacznych postaci. Właśnie taki ekranowy wizerunek przyniósł mu rozpoznawalność daleko poza Polską.
Polak, którego bardziej doceniono za granicą
Choć w ojczyźnie jego nazwisko przez lata nie było tak mocno obecne, za granicą Władysław Sheybal zbudował imponujący dorobek. Pracował z uznanymi reżyserami, grał w ważnych produkcjach i znalazł swoje miejsce w świecie, który początkowo wcale nie czekał na niego z otwartymi ramionami.
Pod koniec życia sam miał przyznawać, że zadziwia go, jak wiele zrobił i jak fascynującą drogę przeszedł. Zmarł nagle 16 października 1992 roku. Pozostawił po sobie historię aktora, który najpierw musiał walczyć o wiarę we własny talent, a potem udowodnił ją na oczach międzynarodowej publiczności.











