Polak u boku hollywoodzkich gwiazd. Takich filmów już się prawie nie robi
W czasach, gdy Hollywood produkuje niemal wyłącznie gigantyczne franczyzy albo mikroskopijne indie-filmy, "Norymberga" jest filmem osobliwym. Z budżetem szacowanym na kilkanaście milionów dolarów twórcy starają się opowiedzieć o wielkiej historii poprzez człowieka, a nie bogate scenografie czy efekty komputerowe. "Takich filmów Ameryka dziś prawie nie robi. Średniobudżetowe, poważne, oparte na dialogu. To rzadkość" - mówi autor zdjęć do "Norymbergi" Dariusz Wolski w rozmowie z Interią.
"Norymberga" przenosi widza do roku 1945, w sam środek pierwszego w historii procesu za zbrodnie wojenne. W centrum opowieści znajduje się konfrontacja Hermanna Göringa (Russell Crowe) z Douglasem Kelley'im (Rami Malek), amerykańskim psychiatrą sądowym, który próbuje zrozumieć logikę nazistowskich zbrodni. Obok nich pojawiają się inne gwiazdy kina: Michael Shannon i Richard E. Grant.
Dariusz Wolski nie ukrywa, że wejście w ten świat wymagało powrotu do własnej pamięci - tej wyniesionej z domu z czasów PRL-u, z opowieści rodziców i dziadków.
"Dorastałem w cieniu wojny. To było we mnie bardzo silne. A jednocześnie po wyjeździe do Ameryki przez lata chciałem od tego uciec. Ten film pojawił się w momencie, kiedy mogłem już spojrzeć na tę historię spokojnie, bez politycznych filtrów" - przyznaje operator.
To właśnie wejście w tę emocjonalną przestrzeń pozwoliło mu stworzyć zdjęcia surowe, realistyczne, a jednocześnie pełne napięcia. W filmie niemal nie ma efektów komputerowych. Za oknami wstawiono jedynie ruiny miasta, pojawia się jeden samolot - reszta to praca scenografii i światła. W sali sądowej - odtworzonej z fotograficzną dokładnością - zawisły lampy identyczne jak te, których używano podczas rzeczywistego procesu.
"To film oparty na aktorach. Nie na CGI. Nie na potworach z komputera. Wszystko jest kręcone naprawdę" - podkreśla Wolski.
W "Norymberdze" Wolski po raz kolejny w swojej karierze wycofuje kamerę i pozwala aktorom grać. Russell Crowe, którego Wolski poznał dopiero na planie, wnosi do roli Göringa potworną charyzmę i zimno.
Rami Malek - powściągliwość i napięcie. Ich relacja jest mroczna, duszna, rozpięta między fascynacją a odrazą.
"Crowe był związany z tym filmem od początku. Gdyby odpuścił, projekt by się rozsypał. To dzięki niemu 'Norymberga' w ogóle powstała" - zdradza Wolski.
"Norymberga" to historia o tym, jak człowiek próbuje zmierzyć się ze złem, które nie mieści się w żadnej ramie. I o tym, jak świat - tuż po II wojnie - po raz pierwszy próbował nadać mu prawną, moralną i ludzką nazwę. Film w kinach od 28 listopada.